Zielony sok - eliksir młodości modelek Victoria's Secret

W komentarzu pod artykułem o warzywach obiecałam czytelniczce Marcie, że napiszę o zielonych sokach. Obietnic dotrzymuję, zatem - proszę!

O zielonych sokach pierwszy raz przeczytałam ponad rok temu, ale potraktowałam to jak kolejną modę z oszalałego na punkcie chudości Hollywood. Były diety południowych plaż, raw food, czyli surowizna, potem wszyscy odstawiali gluten i zajadali się jagodami acai i goji, a teraz - zielone soki. Pff! One jednak atakowały ze wszystkich stron (lajfstajlowych, oczywiście). W końcu poddałam się - zielone soki piją wszystkie modelki Victoria's Secret, a wszystkie modelki Victoria's Secret nie mogą się mylić. Postanowiłam więc przeczytać, co to jest i z czym się pije.

Eliksir MłodościEliksir Młodości

W największym skrócie: zielone soki przyrządza się z zielonych warzyw i ziół zmieszanych z sokami owocowymi w proporcjach 60% owoców i 40% warzyw. Można rozcieńczyć wodą mineralną. Ot, i cała filozofia. Do robienia ich można użyć wszelkich zielonych owoców i warzyw: szpinaku, kapusty, sałaty, brokułów, selera, jarmużu, kiełków, pietruszki, kiwi, jabłek, gruszek, itd.

Po co? Według wszelkich źródeł zachwalających dobrodziejstwa zielonych soków, w zielonych warzywach jest najwięcej chlorofilu, czyli "krwi” roślin, która różni się od ludzkiej tym, że zamiast żelaza zawiera w sobie magnez. Soki zawierające chlorofil oczyszczają układ pokarmowy, limfę i płyny wewnątrzkomórkowe, usuwają toksyny, neutralizują wolne rodniki, poprawiają odporność, neutralizują nieprzyjemne zapachy ciała, odtruwają wątrobę, pomagają w leczeniu anemii i - według niektórych badań - chronią nawet przed nowotworami. A jeśli wierzyć tym wszystkim modelkom, także odmładzają.

Przepisów znajdziecie w internecie bez liku, więc nie ma sensu tu wklejać. Całkiem fajne są na przykład na stronie Vitalia.pl, ale najbardziej polecam wpisanie w Googla "green smoothies” i poszukanie na zagranicznych stronach.

Ja zazwyczaj nie kombinuję: przez sokowirówkę przepuszczam jabłko, marchewkę i brzoskwinię albo pomarańczę i miksuję z kilkoma garściami sałaty, szpinaku w liściach albo natki pietruszki (sałata w ogóle prawie nie zmienia smaku soku, szpinak również nie jest bardzo wyczuwalny, a pietruszkę MOŻNA PRZEŻYĆ). Dla wyjątkowo opornych wyjściem może być dosłodzenie miodem, dodanie soku z cytryny, jagód, imbiru albo cynamonu. Zaskakująco smacznym połączeniem jest koktajl z sałaty i mięty z jakimś miękkim, słodkim owocem - na przykład gruszką albo bananem.

Jeżeli ktoś nie ma czasu, można iść na skróty i zmiksować jakikolwiek płyn (wodę, sok nawet napój energetyczny) z zieleniną (choćby sałatą) i na przykład bananem. Nie jest to szczyt zdrowotności, ale lepsze trochę niż nic, prawda?

Ja zielone soki uwielbiam także za praktyczność: nie zjadłabym raczej na raz dwóch jabłek, dwóch marchwi, pietruszki, selera, banana i główki sałaty. Przyjęcie tego samego w postaci dwóch szklanek soku to już żaden problem.

Więcej o: