Mężczyzna zaczyna się od metra osiemdziesiąt?

Wstąpiłam niedawno w zastępy fanek i fanów wysokich mężczyzn. Nieoficjalnie zawsze nią byłam, ale teraz fanpage "MĘŻCZYZNA ZACZYNA SIĘ OD METRA OSIEMDZIESIĄT" jest moim ulubionym. Jestem jedną z 68 tysięcy miłośniczek dużego rozmiaru. Aby stworzyć pozór poprawności politycznej, szukałam analogicznego fanpage'a - tyle że poświęconego niskim panom. Znalazłam - "Niscy chłopcy są zajebiści". 20 fanów/fanek. Hmm.

„Niby szedł, ale wyglądał jakby kucał. Tymi swoimi łapkami, ledwo przynosił zakupy do domu. A palce miał tak krótkie, że nie wierzyłam, że uda mu się objąć nimi kierownicę w samochodzie. Był nieduży WSZĘDZIE! Powinien się ubierać w Smyku” - to tylko kilka opisów niewysokich mężczyzn, jakie dane było mi usłyszeć. Możemy udawać, że jest inaczej, ale nie ma żywszych dyskusji od tych, które dotyczą gustów i rozmiarów. O gustach się nie dyskutuje? Brednie.

"Mężczyzna zaczyna się od metra osiemdziesiąt"

Paździerzowi chłopcy Miss Olgu, żywiący się frytkami belgijskimi i przesiadujący w modnych miejscach nie są tutaj tematem, bo pisać chcę o mężczyznach. Prawdziwych takich. Oczywiście, najważniejsze jest wnętrze (brzmi, jak cytat z pamiętnika nastolatki). Ważne jest to, co facet ma w głowie. I to piszę serio. Mózg jest najbardziej seksownym organem. Ale nie tylko panowie są wzrokowcami. Należę do nich także i ja. Używając kulinarnej metafory - w stanie dojmującego głodu, jesteśmy w stanie zjeść wszystko. Podobnie, gdy nie stać nas na nic bardziej wyszukanego, wpadamy do taniej knajpy i nie narzekamy. Gdyby jednak tak popuścić wodze fantazji i lekko przymrużyć oko (to koniecznie!), to kogo widzisz u swojego boku? Niziołka czy gladiatora?

Tematem tym zajęło się kiedyś Cosmo i to na poważnie. Wysokich określono mianem samców alfa, niskich nazwano samcami beta. Dla potrzeb magazynu wypowiadali się badacze: socjolodzy, antropolodzy i nie wiem kto jeszcze. Kto wygrał ranking na prawdziwego mężczyznę? Niespodzianka - niscy! Z amerykańskich badań wynikało bowiem jednoznacznie, że ci niewysocy bardziej się o kobietę starają. Pieszczą, adorują, wychwalają i doceniają.

Wytłumaczenie tej reguły było mniej więcej takie, że niscy zdają sobie sprawę z tego, że powodzenie mają potencjalnie mniejsze, więc dbają to, co mają. (Tak, tak wróbelek w garści, a nie kanarek na dachu). Niespecjalnie to w gruncie rzeczy pocieszające. Kto chciałby być wybranką serca, które kalkuluje sobie, że na wielkie cuda liczyć nie może, więc adoruje to, co jest akurat pod ręką? Tego właśnie szarego wróbelka? Czy ja chciałabym być z kimś, kto wybrał mnie, bo sądzi, że i tak nie miałby szans na lepszą sztukę? Wolne żarty. Poza tym nie wiem w jaki sposób ci amerykańscy naukowcy odkryli, że niscy mężczyźni uważają, że mają mniejsze szanse na rynku damsko-męskim. Kilku niewysokich panów znam na tyle dobrze, by móc przypuszczać, że rano przed lustrem mówią do siebie : teatr mój widzę ogromny! Planują potem podbicie całego świata, stawiają kołnierzyki w koszulce polo na sztorc, stroszą grzywki, wkładają buty na obcasie i ruszają w bój. Ci, których nie znam, też nie mają kompleksów, bo niby dlaczego mieliby mieć. Na TEJ STRONIE znajdziecie dowód, nieco przekorny.

Dawid Duchowny - rasowy dojrzały i wysoki. 185 cm. Do tego lubi seks. Czy można chcieć czegoś więcej?Dawid Duchowny - rasowy, dojrzały i wysoki. Do tego lubi seks. Czy można chcieć więcej?

Przypomnę przy okazji Mieczysława Wilczka, który kiedyś był łaskaw zdradzić, że znacznie zyskuje na rozmiarze, kiedy staje na swoim portfelu. Oczywiście, żartował, ale w swoim stylu.

Trzeba jednak przyznać, że z mężczyzną niewysokim jest też wygodnie. Można pożyczyć tiszert, sweter, spodnie, płaszcz czy kurtkę. W każdej chwili można położyć głowę na ramieniu, pocałować w usta i zmierzwić włosy. Są też w miarę duże szanse na to, że twój wybranek ma żołądek w podobnym rozmiarze i nie będzie jadł dużo więcej od ciebie, co w obliczu trwającego kryzysu jest również ważne. Ponadto nie trzeba będzie odsuwać fotela w samochodzie, a w samolocie też nie będzie mu ciasno. Na zachętę dodam - jeśli masz kompleksy na punkcie małego biustu - w mniejszych rączkach biust wydaje się większy. No i takie małe łapki są delikatniejsze. Zakładam, że część z was lubi muskanie. Czy słusznie, nie mam pojęcia.

A gdybyście nagle znaleźli się na placu boju i wybranek zostałby postrzelony, mogłabyś wziąć wróbelka na ręce i zanieść w bezpieczne miejsce. Łatwiej też takiego gagatka unieszkodliwić, gdyby niespodziewanie zamienił się w wojowniczego czupurka. Dlaczego więc mimo tylu ewidentnych zalet mam słabość do wysokich, dobrze zbudowanych mężczyzn? Na dobrą sprawę mogą zasłonić się biologią. Podświadomym poszukiwaniem dobrych, silnych genów. Tyle że chyba niewiele tu prawdy.

Clint Eastwood. Przystojny i inteligentny. Tak, tacy istnieją!Clint Eastwood. Przystojny i inteligentny. Tak, tacy istnieją!

Redaktor Sosin należy do frakcji kochającej doświadczonych mężczyzn, dobrych, soczystych dziadów. Ja w zasadzie tę fascynację podzielam, tyle że pożądam jeszcze rozmiaru XXL. Tak mam. Może być też młodszy, trudno. Teoria autorstwa Anki Rączkowskiej, że nic tak nie odmładza kobiety jak młodszy kochanek, ma sens. Zgadzam się. Nie może być tylko mojego wzrostu. Dlaczego?

Nie lubię tej chwili, kiedy siadam na kolankach drobnego mężczyzny i w głowie mam lęk, że zaraz strzelą mu rzepki. Nie czuje się bezpieczna w towarzystwie kogoś, kto ma piąstki podobne rozmiarem do moich. Zaczynam wtedy wyobrażać sobie, że idziemy gdzieś razem i ktoś nas atakuje. Co wtedy zrobisz Stuarcie Malutki? Uszczypniesz go z całych sił?

Tracę rozsądek w towarzystwie mężczyzny, który swoją posturą przesłania mi cały świat. Nie jestem niestety chudą zdzirą, na której wszystko wspaniale wygląda, więc muszę mieć dobre tło. Najlepiej właśnie duże. Dlatego moja miłość musi być stosownych rozmiarów. Uwielbiam tę chwilę, kiedy moja dłoń, ginie w jego dłoni. I czuję się małą kobietką, kiedy wkładam jego sweter, a ten służy mi za płaszcz. Uśmiecham się, gdy on niesie w dłoni palmę, która w zasadzie jest mojego wzrostu. Jestem szczęśliwa, gdy zasypiam otoczona silnymi męskimi ramionami. I nie, nie mam na myśli kogoś przypominającego pana z siłowni, który ma bicepsy wyhodowane na odżywkach. Nie kręcą mnie czerwone karki, tylko tacy panowie, których możecie zobaczyć na fanpage'u „Mężczyzna zaczyna się od metra osiemdziesiąt”. I choć w mojej opinii najwspanialszym mężczyzną na świecie jest mój mąż, to oni są zaraz po nim.

Zanim zasypiecie mnie komentarzami, że najważniejszy jest intelekt i dusza i w ogóle emocje - wyjaśnię, że to wszystko co jest tak ważne, można znaleźć w interesującym opakowaniu. Anka Rączkowska napisała nie tak dawno tekst o schematach. Skupiła się wtedy na podziale ról na męskie i żeńskie. Mnie bardziej bolą inne schematy codzienne. Jednym z nich jest przekonanie, że intelekt towarzyszy brzydkiej facjacie, a atrakcyjność fizyczna tożsama jest z ograniczonym zasięgiem myśli. Otóż bywa różnie. Brzydcy panowie bywają także głupi, a piękni piekielnie seksowni i inteligentni. I tych drugich wam życzę. Co z rozmiarem? Nikt mnie nie przekona, że nie ma znaczenia.

Więcej o: