Drogi mężczyzno, czy naprawdę tak bardzo lubisz gonić króliczka?

Czy się boję? No, może troszeczkę. Widzę wszak, co tu, na Fochu, wywołują ostatnio tematy damsko-męskie (*nuci na znaną melodię* "Juuż mi niosą drewno na sto-os").  Czy to z powodu tej łatwej chwytliwości zahaczam zębem poniższy temat? A skąd. Moje motywy są dużo brudniejsze - zwykła, babska ciekawość. No bo jak to właściwie jest ?

Przez całe lata myślałam, że to tylko ja (Ja! Tak, ja! Taka jestem wyjątkowa, niepowtarzalne zjawisko!) generuję u mężczyzn ten konkretny wzorzec zachowań. Przekonanie to wynikało wprost z mojej socjopatii i gorącej niechęci do dzielenia się pewnym typem zwierzeń z kimkolwiek, nawet z tymi, z którymi chętnie i radośnie dzieliłam butelkę wina, łzawy film, pudełko chusteczek i oceany dobrze złej muzyki.

Dojrzałam, również do konsultacji, okazało się - o niespodzianko - że wyjątkowa wcale nie jestem. Że podobny mechanizm działa w wielu znanych mi przypadkach. Ba, działa  w większości. Czy zauważyliście, że nie napisałam "zawsze" i "u wszystkich"? Zauważcie, proszę. Czy sądzę, że uchroni mnie to przed zarzutami wrednego generalizowania i zarozumiałego uogólniania? Nie. Ale przynajmniej próbowałam.

On gonił króliczka.On gonił króliczka.

Czytają nas mężczyźni, niektórzy - rzekłabym - czytają z pasją. Może więc, czytający mężczyzno, wytłumaczysz mi? Ale tak prosto i łopatologicznie, pomyśl, że jestem wełnistą owieczką na łące niewiedzy i naiwności, że wznoszę ku Tobie spojrzenie puste i zdumione, choć spragnione wiedzy. I meczę smutno, a w tym meczeniu pobrzmiewa: O CO CHODZI?

Rozumiem ślepą, spragnioną, opętaną pogoń za nieznaną, nową kobietą, im mniej panią znasz, tym bardziej cię pociąga. To jest zdrowe i naturalne, uzasadnione biologią i prawami ewolucji, to mnie nie dziwi w ogóle.

Ale wytłumacz mi, błagam, drogi mężczyzno, dlaczego nawet kiedy znasz dobrze i, przepraszam, do ostatniego centymetra, kiedy już ziewasz znudzony i syty, kiedy zaczynasz całkiem serio przemyśliwać o wymiksowaniu się z tego układu - nagle dostajesz małpiego rozumu, bo ona wymyka ci się z rąk?

On też gonił króliczka. Ona również. On też gonił króliczka. Ona również.

Dlaczego rzucasz ją z ulgą, ba, niekiedy ku obopólnej satysfakcji, wiedziesz życie ponownie wolnego, jesteś szczęśliwy, spokojny i WTEM! jak rekin krew wyczuwasz, że ona kogoś ma i koniec szczęścia, czy spokoju, paranoicznie drążysz, dowiadujesz się, potwierdzasz podejrzenia i zaczynasz krążyć, osaczać? Dlaczego z nagła kombinujesz jakby tu odzyskać to, co jeszcze pół roku temu zbrzydło ci do imentu?

Dlaczego, drogi mężczyzno, wyjaśnij mi, nic cię tak nie kusi jak jej spokojna obojętność, jak świadomość że oto przestałeś tkwić jej drzazgą za paznokciem? Czy chodzi o mentalne skąpstwo? "Nie lubiłem tego stołu, ale to nie powód, żeby mi go kradli"? Klasyczny pies ogrodnika? Co tobą kieruje, kiedy z drżeniem serca łapiesz za telefon i sprawdzasz przychodzące wiadomości? Dlaczego masz nadzieję, że to pisze ona, ta, której nietrzeźwe i po nocy: "Myślę o tobie" jeszcze pół roku temu ignorowałeś z mieszaniną obrzydzenia i zażenowania?

Ja nawet mogę zrozumieć tego psa ogrodnika, gnającego za króliczkiem, rozumiem niskie motywy i chęć sprawdzenia, czy nadal na nią działasz. Rozumiem, bo sama uprawiam. Ale jak to możliwe, że odrzuciłeś, żyłeś po swojemu, a potem gnasz za nią bezrozumnie i nawet, gdy zdobędziesz ponownie - nie nudzisz się na nowo? Naprawdę, tylko tego trzeba było, żebyś uświadomił sobie, co czujesz? Naprawdę, nie wiedziałeś wcześniej?

On bardzo głupio gonił króliczka.On bardzo głupio gonił króliczka.

Pytam, bo widzę tu niszę. Może by stworzyć jakiś sprytny poradniczek o tym, jak skutecznie i z przekonaniem ignorować mężczyznę? Jak wiarygodnie tworzyć pozory, że się już o nim nie myśli i zapomniało, że się poszło dalej? Z podrozdziałem: "Jeżeli nie umiesz tego udawać - zrób to naprawdę". Z dziesięcioma prostymi wskazówkami, jak sobie zająć życie i głowę tak, żeby nie cierpieć i nie cuchnąć desperacją. Jak zrobić tak, żeby już go nie chcieć, bo w konsekwencji on prawie na pewno zechce nas na nowo i rozpaczliwie. Jak być obojętną tak, aby on za tobą biegał. Jak unikać związku tak, żeby on chciał się związać. Jak nie chcieć mieszkać razem w taki sposób, aby on wręczył ci klucze do swojego M. Jak migać się od ślubu tak, żeby on się nam oświadczył. Jak nie pragnąć dzieci tak, aby on zapragnął.

Oczywiście to wszystko z założeniem, że nas w ogóle interesują związki i mężczyźni. Bo ja osobiście tylko Heidegger, Zderzacz Hadronów i zagadnienia gospodarki Jagiellonów, wiadomo.

On zagonił króliczka omal na śmierć.On zagonił króliczka omal na śmierć.

Więcej o: