Kochanie nie jest dla mnie, czyli o jednym brzydkim słowie

Fuj, jakie brzydkie słowo. Dziewczynki tak nie mówią. No to, to już jest gorsze chyba nawet od kurwy i pizdy. Od wszystkiego. To nazywanie językiem z rynsztoka takich pięknych czynności intymnych, kiedy dwoje ludzi zespala się w jedność i przekazuje sobie najpiękniejszą energię wszechświata. Kiedy oni tak pięknie współgrają i współżyją, obdarzają się czułością i bliskością. Ruchanie to profanacja i prymityw.

Magda Danaj

Ja niestety lubię sobie poprzeklinać, a najbardziej lubię przekleństwa pełne "r”. Im mocniejsze, gorsze słowa, tym dla mnie lepiej. One mnie odstresowują, rozluźniają. Kurwami walę jak z rękawa, ale to właśnie ruchanie jest moje ulubione. Bo ruchanie to kwintesencja seksu. To impuls, instynkt, zwierzęcość, dzikość. To bycie niegrzecznym i niepodporządkowanym, to przełamywanie konwenansów. Nawet nie tyle przełamywanie, co ich olewanie. Żadne pieprzyć się, żadne uprawiać seks. Ruchać.

Mówię "ruchaj się” (zamiast wal się na przykład), bo dziewczynki tak nie mówią. Bo im nie przystoi, bo powinny być delikatne i wrażliwe, żeby łatwo się było w nich zakochać. Ja nie jestem księżniczką. Nie czekam na księcia. Mam w dupie dobre maniery.

Mówię "ale bym poruchała”, bo dziewczynkom nie przystoi myśleć o seksie. Bo o seksie myślą chłopcy, a dziewczynki tylko i wyłącznie o miłości. Bo dziewczynkom ponoć wystarczy trzymanie się za rączki i taka psychiczna bliskość. Nieprawda. Mnie nie wystarczy.

Mówię "ruchaj mnie”, bo dziewczynki ponoć wolą grę wstępną od sedna sprawy, jakim jest "włóż, wyjmij, włóż, wyjmij” i te wszystkie śmieszne frykcyjne ruchy, ale to niekoniecznie musi być prawda. Nie wszystkie lubią te muśnięcia, dmuchnięcia, szczypki i cmoki w uszy. Niektóre chcą być wyruchane. Na ostro, bez gry wstępnej. Bo gra wstępna je nuży.

Mówię "ruchać”, bo lubię patrzeć na tę konsternację na twarzy, na ten dysonans poznawczy. Że tak ładna i miła, a takie robale z jej ust wychodzą.

Lubię mówić o ruchaniu, bo wiem, że to podnieca. Ta wulgarna energia, taka chłopska i ze wsi. Tak inna od tych ochów, achów, zmrużonych oczu, wydętych ust i gierek. Lubię podniecać. Nie umiem uwodzić.

Lubię mówić "ruchaj”, bo to kończy wszystkie gierki i stawia sprawę jasno. Nienawidzę gierek. Brzydzę się nimi. Nie bawią mnie.

Lubię mówić o ruchaniu, bo wtedy nikt już nie chce ze mną rozmawiać. To taki prosty sposób, żeby zakończyć nudną i do niczego nie prowadzącą dyskusję.

Tak więc ruchajmy się, na zdrowie.

Więcej o: