Dlaczego kocham Jamie'go Olivera? Osiem poważnych powodów i jeden niezupełnie

I co ja mam tu napisać w tym leadzie? Że im jestem starsza, tym więcej tych platonicznych miłości, a tu przedstawiam wam jedną z nich? Niech więc i tak będzie. Tak więc dlaczego? Żołnierskim skrótem, w punktach, żebyście nie umarli z nudów

1. Bo pięknie mówi po angielsku

A ja zawsze miałam słabość do angielskiego akcentu. Może być w wydaniu Alana Rickmana, może w wersji Ewana McGregora. Nawet Harry Potter na mnie działa, ale najbardziej chyba Szkoci i wszelkie inne odmiany angielskiej angielszczyzny. A Jamie nie dość, że ma piękny akcent, to jeszcze sepleni! Tak mu się jakoś ten język nie mieści w paszczy, ale w jego wydaniu to nawet nie jest okropne. Tak, napiszę to: słodkie jest (nie wierzę, że to napisałam). Ale tak to już jest, że jak się kogoś kocha, to człowiek niedowidzi.

2. Bo umie gotować

Oczywiste? Ale trzeba to facetom do głowy wkładać, jak wieczorne mycie zębów. Może w końcu uwierzą. NIE MA NIC SEKSOWNIEJSZEGO NIŻ FACET PRZY GARACH (oczywiście im bardziej gotuje DLA NAS, tym bardziej jest seksowny). Każda ci to powie. I nie musi wcale być w fartuszku (samym). Jamie raczej nie nosi, woli dżinsy, sprane t-shirty i koszule w kratę. A ja już widzę oczami wyobraźni, jak zasuwam palcami po klawiaturze (bo lubię to robić), a on tam pichci w tych rondelkach, zapachy się rozchodzą, mniam. Albo dzwoni i mówi, że ma pomysł na pyszną kolację, więc żebym nie objadała się za bardzo w pracy (czym? tym zasodowanym gównem?).

3. Bo umie gotować SZYBKO

On w ogóle jest szybki. Trochę wygląda, jakby miał ADHD (tego nie wiem, ale na pewno ma dysleksję. Ponoć swoją pierwszą książkę w życiu przeczytał dopiero w tym roku. Nie polubiliby się z Zielińską. Choć może by ją czym pysznym przekupił). Cały czas chodzi, rusza się, gestykuluje (sprawdźcie również jego wykład na TED - filmik poniżej). Szybko mówi, szybko kroi, szybko smaży, do garnka wrzuca. Naprawdę, kiedy stoi przy garach, jestem w stanie uwierzyć, że te wszystkie wspaniałe pyszności dadzą się ugotować w 15 minut. A normalnie w życiu bym się nie nabrała.

4. Bo umie swój talent przekuć w biznes

Czyli ZROBIŁ KASĘ i to zrobił ją już dawno, bo królował już na liście najbogatszych Brytyjczyków przed trzydziestką (dziś ma 38 lat). Ma swoje programy w telewizji, patelnie i inne garnuszki w specjalistycznych sklepach, wydaje książki, prowadzi restauracje. A jak facet umie zrobić kasę, to kobieta może przy nim być kobietą. Leżeć, pachnieć, dzieci rodzić (żart) i jeść. Jak jego żona. Mają już czwórkę i nie wiadomo, czy to koniec.

5. Bo się angażuje w społeczne i charytatywne akcje

Zrobił kasę, może więc trochę zainwestować w biznesy, które na pewno pożrą jego energię, ale za to nie przyniosą dochodu (poza jeszcze większym uwielbieniem). A to mnie zawsze rozczula, ten szlachetny ludzki gen. Generalnie walczy z otyłością i chce nauczyć brytyjskie i amerykańskie dzieci rozpoznawania (a co za tym idzie - również jedzenia) warzyw. Bo wiecie, z warzyw to dzieci najbardziej lubią keczup i frytki. A on chce, żeby umiały rozpoznać pomidora, cukinię, kalafiora. Bo nie potrafią - tak przynajmniej udowadniał w swoich programach. Nie umieją, bo nie jedzą. Wciągają tylko wysoko przetworzone COŚ pełne cukru i substancji, którymi balibyśmy się umyć samochód. W szkolnych stołówkach również, a może przede wszystkim. I on chciał to zmienić. Ale to nie było łatwe. Ale co jest?

Poza tym prowadzi jeszcze restauracje Fifteen, gdzie kształci szefów kuchni. Ale ci szefowie wywodzą się ze środowisk, w których nigdy nie mieliby na coś takiego szansy (kryminał, patologia, takie tam). I on chce ich przywrócić społeczeństwu. I jak tu go nie kochać?

6. Bo nie jest grubasem, chociaż jest kucharzem

Czyli ciągle je i próbuje, a jednak udaje mu się wyglądać. Tak, wiem, gdyby był gruby, byłby niewiarygodny w swoich akcjach. A tak, proszę jaki śle komentarz: "Jestem kucharzem, ciągle żrę, ale samo zdrowe. Nie tyję więc”.

7. Bo myśli o ludziach cały czas

I chce ich nauczyć, że naprawdę da się ugotować pyszny, zdrowy obiad nawet kiedy przepotwornie nie ma się czasu. I pieniędzy. Bo niby skąd te jego przepisy "w 30 minut”, a nawet "w 15”? Albo gotuj i oszczędzaj? Cały czas tak kombinuje, żeby nam udowodnić, że nie tylko pizza (oczywiście mrożona) i hot dogi (gotowe) mogą być "na szybko”.

8. Bo jest naturalny

Nie napina się, nie kombinuje nad wizerunkiem, nie wymyśla siebie na nowo. Gotuje, jak potrafi najlepiej i już.

9. Bo jak kroi warzywa, to nie robi tego jak zawodowi kucharze

Czyli: szybciutko i cieniutko, ciach ciach ciach na deseczce - tylko byle jak. I przekonuje, że szkoda marnować na to czas, bo to i tak nie ma znaczenia dla SMAKU.

Więcej o: