Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dziewiąty]

Nakicham na Was, chcecie? Wtedy będziecie mogli poczuć się, jak ja. Chorzy, smutni, ponurzy. Chciałam, w celach leczniczych, położyć sobie kota na głowę, ale ode mnie uciekł. Nie dziwię mu się, niemniej jest mi przykro. W tym tygodniu przegląd zły, marudny i wyprany z miłości do świata.

Jeżeli chodzi o miłość, to ostatnio bardzo bliskie są mi słowa poetki, która zawsze miała ciepły kąt w moim sercu i głowie, a z biegiem lat rozumiem ją jakby lepiej. I mówię sobie za Wisławą Szymborską:

Wolę siebie lubiącą ludzi, niż siebie kochającą ludzkość.

 

Topnieje mi ta miłość do ludzkości, oj topnieje, a nawet podchodzi niestrawnością. Chore to uczucie dzielę z samym premierem, który mówi:

Odczuwałem mdłości, słuchając posłów z prawicy i lewicy.

Taka praca, panie premierze, co robić. Ja na przykład słuchać nie musiałam i temat starałam się omijać, jak mogłam, a i tak oberwało mi się rykoszetem. Niby sprawa znalazła swój (powiedzmy) szczęśliwy koniec, choć zapewne nie uważa tak niezawodny w tych kwestiach Tomasz Terlikowski, który grzmiał:

Zagłosowaliście za zabijaniem Chrystusa!

I być może niestosowną była tu odpowiedź pewnego internauty, który skwitował słowa Terlikowskiego pytaniem, jak można zabić byt z definicji wierzących - nieśmiertelny. Ale jaka wypowiedź, taki komentarz, prawda.

Chciałam sobie poprawić humor najnowszą książką Kinga, ale - niestety - stary drań jest w formie. Zalałam się łzami (podobno nie tylko ja) gdy przeczytałam:

Ciuciejki. Mama.

Jeżeli chcecie wiedzieć, dlaczego - też przeczytajcie. Polecam.

Doktor SenDoktor Sen

 

Rozpętała się afera między warszawską restauracją Blue Cactus i niewidomym, niedoszłym klientem tej restauracji - Sebastianem Grzywaczem. Nie licząc psa. Psa - przewodnika. Z którym to psem pan Grzywacz nie został ponoć do wymienionej restauracji wpuszczony.  Klient mówi:

Zbliżała się burza, więc chcieliśmy wejść do środka i coś zjeść. Pani z obsługi nam nie pozwoliła. Zawołałem menedżera. "Nie, bo nie" - usłyszałem.

Restauracja odpowiada :

To (że byli z dwoma psami)  nie był żaden powód. Dopóki są miejsca, jesteśmy w stanie przyjąć gości, nawet jeśli nie mają rezerwacji. Tym razem ze względu na duże obłożenie nie mogliśmy wskazać gościom siedmiu różnych miejsc, ale dwa alternatywne.

Pies rozsądnie milczy. Ja mogę tylko powiedzieć, że coś tu śmierdzi. I na pewno nie jest to mokry labrador.

 

Naprawdę, w życiu nie ma już nic pewnego, budzisz się rano, a tu ci mówią, że amerykańska administracja poszła na grzybki. Internet tradycyjnie zareagował odpowiednio.

Ja się spłakałam.Ja się spłakałam.

Tym którym zrobiło się za wesoło, a także tym, którzy mają za niskie ciśnienie polecam posłuchać, co też powiedział nam biskup Tadeusz Pieronek:

Ale również arcybiskup pedofil powinien być szanowany

Tak, wiem, tam jest jeszcze kontekst i dalszy ciąg. Tylko wydaje mi się, że one nic nie zmieniają. A szkoda.

 

Takie kwiatki, jak powyższy sprawiają, że z całej idei Kościoła najbardziej cenię architekturę. To, co czułam oglądając wnętrze Sagrada Familia było chyba najbliższym religijnego uniesienia stanem, jaki będzie mi kiedykolwiek dany i równać się z nim może tylko zachwyt paryską Notre-Dame. Cóż, katedra ma być gotowa już w 2026 roku i ma wyglądać tak:

Przyznaje, wizualizacja wzruszyła mnie do łez i na chwilę wyłączyła mi cynizm. Jest więc powód, żeby szanować swoje zdrowie i nie zejść ze złości jeszcze przez parę lat, choćby po to, żeby tam pojechać i zobaczyć.

 

Żeby nie było tak całkiem smutno i kłapoucho - pozwólcie, że zakończę Czerskim. Czytacie Czerskiego? Nie? To zacznijcie, polecam. Opowieść o Tereni poskładała mnie w schludną kosteczkę, a Czerski takie perełki serwuje codziennie.

Tereniu?Tereniu?

Całość tutaj.

 

Przetrwamy, moi drodzy. Jesień, grypę, koniec ulubionego serialu i agenta Tomka, który mówi, że jak będzie duży, to chce być Macierewiczem. Pomalutku, metodą niewielkich kroczków. I pomyślimy o tym jutro. To pa.

Jutro, bicz. Jutro, bicz.

Więcej o: