Na odsiecz chromosomom Y - współczesnym mężczyznom nie jest łatwo

Kobietom coraz trudniej jest dogodzić. Coraz wyżej zawieszamy poprzeczkę. Dlatego współczuję szczerze współczesnym mężczyznom. Taki neandertalczyk jak przyniósł kawał mięsa mamuta i rozpalił ogień w jaskini to był kimś. Nie martwił się krzywym zębem, o ile w ogóle go miał, nie zastanawiał się czy mu się futro dobrze na brzuchu układa. Po prostu znosił prowiant i robił nowe groty do strzał.

Macie teraz przegwizdane z kobietami. Sprostać naszym oczekiwaniom nie sposób. Zrozumieć tok myślenia - nierealne. Przyznam, że sama nie za bardzo rozumiem zachowania kobiet, więc wam musi być jeszcze trudniej.

Po pierwsze masz być wysoki. To już zostało ustalone. Jak masz mniej niż 180 cm to pomyśl o inwestycji w koturny lub zbieraj na bilet do Ameryki Południowej - gdzie ludzie są niżsi i na pewno docenią twoje 170 cm. Ale choćbyś zniósł złote jajo i zaczął w nim rzeźbić to i tak nas nie zadowolisz. Zawsze pojawi to małe, wstrętne „ale”, to zwątpienie i wymuszony uśmiech. No i zdanie które doprowadza was do szału: „Wszystko w porządku kochanie”, ponieważ już doskonale wiecie, że oznacza, to właśnie to, że coś jednak jest nie w porządku - czyli kłopoty i potencjalny foch i brak wieczornego bara bara.

Co z tego, że już będziesz wyglądał jak skandynawski drwal, skoro ona skrytykuje twoje farmerskie, kraciaste koszule i powie, że w takim stroju to nie wyjdziesz z domu. A piękny sweter od Twojej mamy przypadkowo wylądował w darach dla PCK.

Poświęcasz się i mówisz, że smakuje ci sałatka z rukoli i kiełków jakiejś nieznanej ci zielepachy, a jecie to już 3 dzień, bo ona jest na diecie i ty ją w tym wspierasz. Nie dość, że tego nie doceni to jeszcze urządzi ci awanturę o tego kebaba, którego wszamałeś po kryjomu, ale nie zdążyłeś wyrzucić opakowania do śmieci.

Posprzątałeś łazienkę i liczyłeś na romantyczny wieczór a tu dupa, bo okazuje się, że zrobiłeś to źle, bardzo źle. Otóż specjalnej szmatki przeznaczonej do pucowania framug użyłeś ordynarnie do przemycia muszli klozetowej. Co za niefart i w ogóle co to za fanaberia z tymi szmatkami do różnych celów.

Zostałeś zmuszony do golenia pach i klaty, czekasz kiedy każą ci depilować nogi. W związku z czym wstydzisz się pójść na siłkę, do tego azylu testosteronu, bo się kumple będą z ciebie naśmiewać, żeś pantoflarz.

Zostałeś zapisany na kurs tańca pasodoble, chociaż na parkiecie ruszasz się jak teletubiś na bani. I w dodatku słyszysz jeszcze że się nie angażujesz. A jak się można zaangażować w trykocie i lakierkach, które kazano ci założyć. Czujesz się jak Farinelli.

Zaprowadziłeś dzieci do żłobka i przedszkola i po południu dostajesz opiernicz, że źle dobrałeś kolor rajstop do koloru spódniczki waszej córki. Dlatego zostałeś gruntownie przeszkolony w zakresie odróżniania odcieni: ecru, kość słoniowa, lód, beza, brzoskwinia. Udajesz, że wiesz o co chodzi ale i tak wciąż myślisz, że to beżowy.

Jak to? Nie wiesz o co mi chodzi?Jak to? Nie wiesz o co mi chodzi?

Poszedłeś z nią na zakupy prawdopodobnie jako tragarz i organ doradczy. Ale nie sprawdziłeś się i w tej roli, gdyż po pięciu godzinach pielgrzymki po galerii handlowej na pytanie: „w których butach jest mi ładniej?” odpowiadasz ZNUDZONYM tonem, że „Nie mam zdania”, albo co gorsza, „Przecież już takie masz”, lub dokumentna wtopa: „Po co ci kolejne buty”. Właściwa odpowiedź to przecież: „Kochanie, weź dwie pary”.

Dostałeś podwyżkę, zmieniłeś pracę, no fajnie, ale pamiętaj zawsze może być lepiej i tu dowiadujesz się, że Andrzej kupił piękną działkę z domkiem nad Zegrzem, a ty na co czekasz?

Dowiadujesz się, że powinieneś czytać coś ambitnego zamiast przygód Jakuba Wędrowycza, ale przydałoby się też, żebyś naprawił drzwi w szafie. Więc jesteś kompletnie skołowany i nawet browarka nie możesz spokojnie strzelić bo jesteście na jakiejś kolejnej diecie.

Feminizm feminizmem, wyzwolenie spod męskiej tyranii i inne hasła, to wszystko jest ważne, ale prawdziwe wyzwolenie zachodzi w naszych głowach. Spuśćmy trochę powietrza i pozwólmy tym naszym mężczyznom być mężczyznami, takimi jakimi potrafią być, bo bez nich świat będzie potwornie nudny. Doceńmy ich starania. Nie kastrujmy ich z męskości, bo naprawdę zostaną nam same paździerze.

Skoro możemy zmieniać świat to wychowajmy naszych synów na idealnych mężczyzn. Może się udać.

Wasza (pełna empatii) Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: