Kobieta z brodą zarabia w cyrku. Ta z wąsem siedziała obok mnie

Jadę autobusem, obok mnie siada dziewczyna piękna jak marzenie. Brunetka o alabastrowej cerze. Tyle że z wąsikiem. Nie sumiastym, ale obficie przysypanym pudrem. W kącikach ust sterczą rewolucjoniści - najdłuższe włoski, które nie poddały się dyktaturze pudru.

„Wsiadł do autobusu człowiek z liściem na głowie” - nucę w głowie, ale w domu szybko biegnę do lustra. Bo problem znam z autopsji.

Wąsik

 

Bezpruderyjnie i poniekąd zgodnie z nazwą bloga, o damskim owłosieniu pisała już Maryśka Organ vel Molly. I choć przyznać muszę, że doceniam styl oraz to, że wspaniale poprawiła mi humor - zwłaszcza koncepcją, aby wąs potraktować zapalniczką, to niestety problemu nie rozwiązała. I to nie tylko mojego.

Po przygodzie w autobusie, oglądam na FB zdjęcia niektórych znajomych, koleżanek i co widzę? Cień pod noskiem? Well, niekoniecznie. Na ulicach, w autobusach, w kawiarniach - wąsik jest i ma się dobrze. I nie mam tutaj na myśli brodatych panów, o których pisała Miss Olgu. Mam na myśli kobiety, które tak jak ja, patrząc w lustro szaleńczo wytężają wzrok, aby nic wizualnie zdrożnego nie pojawiło się w obszarze między nosem a górną wargą. Brunetki doskonale wiedzą, co mam na myśli. Wąsik. Niekoniecznie taki, o którym śpiewał Ludwik Sempoliński, ale wciąż nieco stygmatyzujący.

To temat stary jak świat. Poziom banału z pewnością przekracza dopuszczalne normy. Mimo to wąsik nie ustępuje pola i doprowadza do szału. Nie tylko estetów. Codziennie, no prawie, obcuję z grafikami. I gdy przychodzi ten moment, kiedy trzeba „obrobić” zdjęcie twarzy, zaczyna się litania narzekania. I nie jest ważne czy jest to gwiazda, czy tzw. zwykła kobieta. Graficzne depilowanie wąsa pod nosem, mimo że zajmuje raptem kilka minut, mogłoby nie być przecież konieczne. Przynajmniej teoretycznie.

Jaka jest geneza wąsika? Skąd się ta estetyczna aberracja bierze? Najczęściej (ale nie zawsze) winne są temu, oczywiście, hormony. Jakiekolwiek wahania poziomu androstendionu czy prolaktyny owocują meszkiem. Pół biedy jeśli meszek jest jasny, gorzej jeśli jest taki, jak reszta twoich włosów. W moim przypadku oznacza to brąz. I tylko temu, że wiem, jak z meszkiem walczyć, zawdzięczam to, że w dokumentach nie piszę: znaki szczególne - WĄS.

Jeśli nie chcesz wąsika zlikwidować przy użyciu zapalniczki, oto inne rady

Dawno temu polecało się wybielanie wąsika wodą utlenioną. W mojej ocenie ta benedyktyńska metoda nie dość, że się nie sprawdza, to często nadaje ciemnemu meszkowi lekko połyskujący rudawy odcień. Jeśli nie takiego efektu oczekujesz, zrezygnuj z tego. Laserowe usuwanie wąsika? Jeśli znasz gabinet, w którym są doskonali specjaliści i na pewno nie pozostawią ci blizny, to jest najlepsze rozwiązanie. Problem rozwiążesz raz na zawsze. Koszty będą jednak spore, więc myśl o tym w kategoriach inwestycji. Oczywiście, to ile wydasz, zależy w dużej mierze od tego w jakim mieście żyjesz. W Warszawie usunięcie wąsika laserem to wydatek od stu złotych nawet do tysiąca. Drożej z pewnością także można znaleźć, to najmniejszy problem. Nie masz akurat tyle w portfelu? OK, kolejna propozycja to depilacja woskiem u kosmetyczki. Szybka akcja, a efekt powinien się utrzymać do trzech - czterech tygodni. Koszt? Od dwudziestu złotych nawet do osiemdziesięciu. Opcją znacznie tańszą jest próba usunięcia włosków plastrami w domu. Minusem tego rozwiązania jest to, że nie zawsze udaje się w ten sposób uzyskać pożądany efekt. Poza tym wymagana jest zimna krew i wykonanie jednego zdecydowanego ruchu, który unicestwi wszystko, co jest niepotrzebne. Mnie się to nie udaje, więc jestem entuzjastką wizyt w gabinecie kosmetycznym. Także i z tego powodu, że wąsikowi towarzyszy często przebarwienie skóry w tym miejscu. Stąd to wrażenie cienia pod nosem. I choć w niektórych przypadkach jest to istotnie tylko załamanie światła, w niektórych jest to niestety ciemniejsza skóra. I w takim przypadku usunięcie włosków to tylko wstęp. Aby pozbyć się cienia na 100%, warto też rozjaśnić sobie skórę w tym miejscu kwasem. Ale nie migdałowym, o którym pisałam ostatnio, tylko mocniejszą mieszanką zawierającą na przykład dodatek kwasu glikolowego. Nic nie piszę o usuwaniu wąsika maszynką do golenia, bo tego już nikt nie robi. Prawda?

Finalna dygresja o pęsecie i lekarzu

To jeszcze nie koniec poematu z wąsem w tle. Pęseta w tej historii jest bardzo ważnym bohaterem. Ale wcale nie po to, aby wyrywać każdy pojedynczy włosek z osobna, choć wiem, że są fanki i takiego rozwiązania. Jeśli masz meszek z powodu kłopotów hormonalnych, bardzo prawdopodobne jest i to, że rosną, albo zaczną rosnąć za jakiś czas, pojedyncze ciemne włoski w innych miejscach na twarzy. I nie mam na myśli brwi, tylko na przykład okolice brody.

Kończąc chciałam niczym prezydent wygłosić orędzie. Walka z wąsikiem to drobiazg. Nie jest jednak drobiazgiem to, że meszek powstaje w efekcie zawirowań hormonalnych. I nie idźcie tylko do kosmetyczki, ale także do endokrynologa. Bo ciemne włoski pod nosem to oczywiście może być wyłącznie drobny defekt kosmetyczny, ale to może być także pierwszy objaw rozpoczynających się kłopotów z tarczycą, policystycznymi jajnikami czy hiperprolaktynemii. Tak, nie tylko red. Rączkowska ma momenty, w których dopada ją hipochondria.

Chętnie poznam też Wasze sposoby walki z wąsikiem. Pasta cukrowa, fotodepliacja? Czy wręcz przeciwnie, może stawiacie na naturalność i nie robicie z wąsikiem nic? Po głowie plącze mi się również inna kwestia, pozornie tylko związana z tematem. Jak i czy w ogóle zwracać komuś uwagę, że ma pod nosem wąsik? Lubicie, te chwile, gdy szybko i w swoim mniemaniu dyskretnie wracacie z oczkiem w pończosze, a ktoś mówi Wam coś, o czym i tak dobrze wiecie - DZIURA, proszę pani. No właśnie, ja nie lubię. Może wystarczy zatem patrzeć komuś prosto w oczy, a nie pod nos?

Więcej o: