Seks analny - temat, który wymaga rozluźnienia pośladków

Perwersja? Zachcianki znudzonych? A może tak bez oceniania - kolejny rodzaj pieszczot? Niezależnie od tego, która wypowiedź jest bliższa twoim przekonaniom, rozmawianie o seksie analnym jest stąpaniem po cienkim lodzie (nie mylić z kiepskim fellatio).

pinterest.com/aberzinshpinterest.com/aberzinsh

Dulszczyzna jako żywo, ale także głęboko zakorzenione w podświadomości uprzedzenia. Porozmawiajmy o pośladkach. Z przyjemnością, nieprawdaż? Pąs wypełza na policzku dopiero, gdy zechcemy je rozchylić. Zwłaszcza gdy oczom (nie, nie twoim) ukaże się druga dziurka. Niestety, wciąż - przynajmniej oficjalnie - mniej popularna. Nie jest jednak temu winny tylko czarny PR uprawiany przez zatwardziałych konserwatystów czy też konserwatystów z zatwardzeniem. Już kilkuletnie dziecko wie, że pupka jest może i zabawna (kogo nie śmieszyły głośne bąki?), ale za bardzo się nią bawić jednak nie można, bo stamtąd wychodzi też coś paskudnego. Tak, jakby utrzymanie tych rejonów w czystości graniczyło z cudem. Może tak jest w niektórych przypadkach. Szczerze współczuję. Namawiam do zmiany diety, depilacji i zamontowania bidetu.

Temat seksu analnego nie wywołuje we mnie świętego oburzenia. Ani to tabu, ani rzadko występujące yeti. Sęk w tym, że jest to temat, który wymaga ogromnego luzu. Dosłownie i w przenośni. Przydatne może okazać się także poczucie humoru.

Darujmy sobie wskazówki dotyczące lewatywy. Po pierwsze jej wykonanie nie jest przesadnie trudne. Podręczny zestaw można kupić w każdej aptece. I nie martw się, że Pani Magister przejrzy na wskroś twoje niecne zamiary. Lewatywę wykonuje się także przed niektórymi badaniami.

Po drugie, kiedy dopadnie cię uniesienie, czego naturalnie szczerze ci życzę - NIE TRAĆ NA TO CZASU. Prezerwatywa uchroni amatora tylnych drzwiczek, przed wszelkimi estetycznymi usterkami. Więcej uwagi poświęciłabym nawilżaczom. Oglądałaś "Ostatnie tango w Paryżu"? Masło to nie jest najlepszy z możliwych wyborów. I wcale nie tylko dlatego, że naturalne tłuszcze mogą uszkodzić prezerwatywę. Wszak nie ciąża jest tutaj największym zagrożeniem. Tłuszcz po prostu nie nawilża delikatnych ścianek odbytu tak, jak powinien. Dużo lepsze są środki nawilżające przeznaczone do kontaktów seksualnych. Ach, jak sprawdzić, czy przypadkiem nie będzie szczypało? Najpierw nałóż odrobinę na język. I na tym zakończę strefę techniczną, bo ona w tej historii, choć jest ważna, to wcale nie najważniejsza.

Seks analny może dostarczyć ci ogromnej przyjemności. To nie są czcze obietnice. Ale żeby nie odbiły ci się czkawką, musisz wiedzieć o nim więcej. Orgazm bywa silniejszy od łechtaczkowego i pochwowego. Ale zwróć uwagę na słowo BYWA. Skurcze jakich doświadcza się podczas analnego szczytowania trwają długo, są naprawdę mocne i mogą doprowadzić cię do niebywałego zapomnienia. Twojego partnera tym bardziej. Pamiętasz, o tym, że orgazm bywa nazywany "małą śmiercią"? To właśnie ten przypadek. Ale to wymaga wielkiego zaufania. I do siebie, i do partnera. I to jest sedno sprawy. Nastawienie. Seks analny wymaga - moim zdaniem - doświadczenia. To nie jest poziom dla początkujących. Akceptacja własnej seksualności także pomaga. Dużo łatwiej wtedy potraktować seks analny bez niepotrzebnego zadęcia. Bez wypowiadania patetycznej frazy w stylu - Ach, jakie to wspaniałe uczucie dla samca. Nowa, bardzo wąska szczelina. I to poczucie, że samiec zdominował samicę w każdym calu. Samica wie, że mu niezaprzeczalnie podlega. Tere-fere.

Są przecież panowie, którzy także lubią pieszczoty w tych rejonach. Różne. I nie dotyczy to tylko tych o orientacji homoseksualnej. Poza tym omawianie dominacji w seksie mnie serdecznie nudzi - wybaczcie. Czy czuję się dominowana, gdy mężczyzna mnie zaspokaja? Jeśli robi to dobrze, nie jestem w stanie zebrać myśli. Pieszczenie odbytu nie musi wcale oznaczać penetracji członkiem. Nie trzeba wszak zaczynać tak ekmm... z grubej rury. Subtelny paluszek, delikatny masaż, muskanie językiem - także mogą zdziałać cuda. Wibrator analny też do kroćset (!) nie przypomina armaty. Oczywiście, możliwe są i takie gabaryty, ale o ekstremach porozmawiamy kiedy indziej. Skup się na tym, że pieszczenie pupki (okropnie infantylne, ale nie mogłam się oprzeć, wybaczcie) to może być naprawdę przyjemne doznanie. Od ciebie zależy, czy będzie to rodzaj przystawki, czy może danie główne, czy deser. Jakkolwiek to nazwiesz, to ty jesteś osobą decyzyjną. Uleganie partnerowi i walka z własnym zwieraczem (przydałoby się inne określenie) to droga donikąd. Poświęcanie się w imię źle pojętej miłości jedynie odbierze ci szansę na poczucie przyjemności, z czasem także stracisz do siebie szacunek. Truizmy, owszem. Wiem z życia, że potrzebne jednak jak cholera.

Pamiętacie seksuolożki, które zachęcały do oglądania własnych cipek w lusterku? Moim zdaniem to prosty ale niegłupi pomysł na to, jak się oswajać z wyglądem własnego ciała. Uważasz, to jednak za debilne? Trudno, przynajmniej spróbowałam. Ale wiedz, że są tacy, którzy powiększenie środka pupy - uważają za sztukę. Oto dowód.

Możesz oczywiście kręcić głową z dezaprobatą. Że fuj! i brama do piekieł. No cóż. Moim zdaniem odbyt wygląda niekiedy fajniej od pofałdowanej, otoczonej falbankami z warg większych, mniejszych i w ogóle - cipki. Jak mawia mój przyjaciel (no tak, gej) - całuski w anuski. Nie wiem, czy spodoba się wam ten żarcik. Mnie bawi do łez. Podobnie jak te bańki mydlane.

Więcej o: