Kwestionariusz Focha: Jestem zwyczajna. Lubię ludzi i tarasy - jakkolwiek to brzmi

Chciałam się dla Was nakręcić, ale słońce zaszło i mam za słabe światło. Więc vloga nie będzie. Zobaczymy się następnym razem.

Ania Oka

GŁÓWNA CECHA MOJEGO CHARAKTERU

Jestem rodzinna. Boże, jak strasznie chciałbym napisać zaskakująca, ogarnięta, tajemnicza, łakoma, seksowna, beztroska. No, wiecie, taka, hmmm, bywam. Niestety na co dzień moją główną moją cechą jest instynkt macierzyński do całego świata, co pewnego dnia mnie zabije. Na szczęście dla równowagi jestem pełnokrwista, bo inaczej, to byłabym w typie „flaki z olejem”.

CECHY, KTÓRYCH SZUKAM U KOBIETY

Moc. Ciepło. Temperament. KLASĘ. Ale nie, że jakieś ą, ę, srę, pierdę. Niech przeklina, pije, pali, nawet się awanturuje i regularnie odwiedza rynsztok, niech ginie gdzieś w świecie na sezon, czy dwa i wraca zrujnowana na permanentnym kacu (ale melodramatycznie wyszło!). Albo odwrotnie, niech należy do kółka dziergania koronek, ogląda telewizyjne tasiemce i występuje w jasełkach domu kultury. Cokolwiek robi w życiu, jeżeli robi to z klasą, dogadamy się.

CECHY, KTÓRYCH SZUKAM U MĘŻCZYZNY

Dobro. Ziew, zieeeew Tak, wiem. Ale co poradzę. Lubię DOBRYCH facetów. Zawsze lubiłam. Pewnie dlatego nigdy nie spotkało mnie nic złego ze strony mężczyzny. Nie zostałam zraniona, oszukana, porzucona, oszczędzono mi zarówno kosza, jak i złamanego serca. Do tej pory dostaję dowody sympatii od mężczyzn, z którymi się rozstałam. Nie dlatego, że jestem wyjątkowa. Tylko gust mam taki, wybieram tych DOBRYCH. Normalnie do porządnego, ciepłego faceta oko mi się same uśmiecha, a nogi zawracają z kursu. Potem patrzę na inne właściwości, jak odwaga, poczucie humoru, dobre relacje z rodziną, wielkość. Oj, no Wy to jesteście, naprawdę!... Wielkość faceta, w sensie objętość. Wysoka jestem, więc niech będzie wyższy, szerszy, MĄDRZEJSZY. Niech zna się na czymś, co może mi objaśniać bez końca.

CO CENIĘ NAJBARDZIEJ U PRZYJACIÓŁ

Obecność.

MOJA GŁÓWNA WADA

Wyobraźnia. Udręka i ekstaza. Dla mnie i otoczenia, niestety. Ktoś spóźnia się bez uprzedzenia 20 minut, a ja już widzę w głowie milion wypadków.

MOJE MARZENIE O SZCZĘŚCIU

Wracam z podróży, jest ciepły wieczór, jem ciasto na tarasiec(czyli mamy: podróż, lato, słodycze, dom z tarasem). Mogę siedzieć sama, ale z domu i ogrodu dobiegają głosy domowników. W przypadku mojej rodziny byłby to pewnie dziki hałas kosiarki, gitary, wrzasków dzieci i pytań Mamy, czy zjem pięćdziesiąta dokładkę (no ja bym nie zjadła?!) oraz co planuję na wszystkie obiady w następnych trzech latach. Dlatego umówmy się, że na potrzeby tej lekko tandetnej wizji szczęścia, znacznie wyciszamy dźwięk i udajemy, że to pszczoły bzyczą.

CO WZBUDZA WE MNIE OBSESYJNY LĘK

Pobieranie krwi. Tu jestem stuprocentowym mężczyzną, mdleję na widok igły. Poza tym ogarniam na zimno wszystkie kataklizmy, poza zdrowotnymi. Przy załamaniu zdrowia/wypadku robię się tak histeryczna, że sama siebie bym chętnie spoliczkowała.

KIM LUB CZYM CHCIAŁABYM BYĆ, GDYBYM NIE BYŁA TYM, KIM JESTEM

Leśniczym, ogrodnikiem, właścicielką księgarni lub żoną kowala. Tego ostatniego byłam blisko, niestety wszystko popsuł mój ukochany Teść. Jako jeden z trzech synów kowala, ze wspaniałego, kowalskiego rodu z tradycjami, postanowił studiować ekonomię. Pffy W tej sytuacji, jego ojciec kuźnię zostawił drugiemu synowi. A mój teść, ten rosły, przystojny mężczyzna, został księgowym. Tym samym jego syn, a Mój Pierwszy Mąż również wzgardził rodzinnym fachem. A mógł być kowalem (element rozmarzenia).

KIEDY KŁAMIĘ

Kiedy kłamię od razu robię się zła, więc trudno przeoczyć.

SŁOWA KTÓRYCH NADUŻYWAM

Nosz kurwa mać - dodanie „nosz” pozwala mi wyhamować i ściszyć „kurwa” do pomruku. Może dlatego ludzie odbierają mnie pozytywnie? Że niby nawet w największym szale zamiast przeklinać, pomrukuję?

ULUBIENI BOHATEROWIE LITERACCY

Jestem książkoholiczką, więc mam tych bohaterów moc. Ale szczególne miejsce w moim sercu zajmują WSZYSCY bohaterowie, WSZYSTKICH książek Terry'ego Pratchetta. Sir Pratchett w każdym obwiesiu znajduje coś dobrego. Czuję więź.

ULUBIENI BOHATEROWIE ŻYCIA CODZIENNEGO

Ludzie, którzy potrafią ładnie żyć właśnie CODZIENNIE. Czyli mają wysoką odporność na prozę życia. Nie czekają wiecznie na imprezę/niedzielę/urlop/lepsze czasy/schudnięcie. Żyją. Radzą sobie z tym, co los przed nimi stawia i jeszcze potrafią się uśmiechać. Dla mnie to jest właśnie HEROIZM.

ULUBIONE MIEJSCE

„Na zewnątrz”. Las, morze, cmentarz, ogród, ulice egzotycznego miasta, spacer krzywym chodnikiem - byle nie w domu. A gdybym miała czarodziejska różdżkę, moim ulubionym miejscem byłby mały domek z ogromnym tarasem, tuż nad brzegiem morza, otoczony prywatnym lasem (gwarancja „bezśmieciowości”), z widokiem na pobliskie góry. I to wszystko nad Bałtykiem. Oj no co? Same powiedzcie: byłoby miejsce do fochowych plotek?

CZEGO NIE CIERPIĘ PONAD WSZYSTKO

Hałaśliwego autoPR-u. Nadużywania pozycji zawodowej/finansowej.

DAR NATURY, KTÓRY CHCIAŁABYM POSIADAĆ

Lekkość nauki języków. Od kiedy odkryłam, że w moim ulubionym, prawniczym serialu „usłyszałam” dodatkową intrygę, której wcale nie było, jestem przybita swoim beztalenciem. Dodajmy, że serial oglądam po angielsku, nie po chińsku, czy w innym, trudnym arabskim.

JAK CHCIAŁABYM UMRZEĆ?

We własnym łóżku, w odpowiednim wieku, uśmiechnięta, ze wszystkim sprawami odhaczonymi na ostatniej z moich „list spraw”. Inaczej będę wracać!

OBECNY STAN MOJEGO UMYSŁU

Nanana na na naaa na na naaa - nie powiem na jaką melodię, bo się cholera do mnie rano przyczepiła.

BŁĘDY, KTÓRE NAJCZĘŚCIEJ WYBACZAM?

Dla mnie to pytanie trzeba przeformatować „Błędy - DO KIEDY wybaczam?”. Wyjaśniam. Ja wybaczam błędy cały czas, czyli maksymalnie często. I wszystkie. Aż do pewnego momentu. Pamiętacie taki stary typ nakręcanej zabawki ze sprężynką? Kręcisz, kręcisz, aż poczujesz lekki opór. Jeśli wtedy wykonasz jeszcze jeden obrót, usłyszysz PYK, sprężyna pęknie, a zabawka popsuje się NA ZAWSZE. To ja tak mam z ludźmi. Jestem cierpliwa, rozumiejąca, wybaczająca. Ale jak mi na kogoś PYKNIE, to koniec, mogiła w glinianej ziemi, nie ma powrotu. Zarówno prywatnie, jak i zawodowo. „Pyknęło mi na ” brzmi niewinnie, wiem. Ale moich, obeznanych z tematem przyjaciół, równo stawia na nogi.

CO PIJESZ RANO, CO PIJESZ WIECZOREM?

Od rana do wieczora i odwrotnie: kawa. Nie kawusia, kaweńka, kawcia. Kawa. Na przemian z wodą gazowaną. Plus nowalijki - na przykład, zimą, na świeżym powietrzu, najlepiej smakuje mi spirytus. Kawowy oczywiście.

ULUBIONA POZYCJA?

Z góry upatrzona.

Więcej o: