Jestem czapkowym potworem. Czy już do wiosny będę skazana na brzydką fryzurę?

Zimno się zrobiło więc czapkę na głowę założyłam. Nową, ładną - dostałam od mamy w prezencie. No powiem Wam, że w rzeczonej czapce bardzo mi do twarzy - a co! Lubię sobie czasami posłodzić. Jak już się pozachwycałam swoją osobą to ruszyłam podbijać świat - czyt. poszłam do sklepu zrobić zakupy na obiad. Ja to mam rozrywki prawda? W sklepie ciepło mi się zrobiło, więc ściągnęłam czapę i wtem! Zauważyłam swoje odbicie w lodówce z wędlinami. Najpierw zrobiłam wielkie oczy, a później cichutko jęknęłam.

tak się czułamTak się czułam

Moim oczom ukazał się straszny widok. Włosy, które ładnie ufryzowałam przed wyjściem pod naporem czapy oklapły jak uszy psa.

- Grzywka podzieliła się na pół dokładnie na środku głowy i wyglądała jak przedziałek na d...

- Połowa włosów była naelektryzowana i stała na baczność.

- Druga połowa smętnie wisiała po bokach.

Mój towarzysz, jak to zobaczył, to zaczął się tak głośno śmiać, że wywołał spore zainteresowanie innych ludzi. Miałam wrażenie, że wszyscy skupili wzrok na nas i zaraz dołączą do rechotu towarzysza. I wiecie co wcale się tak bardzo nie pomyliłam. Część naprawdę zaczęła się śmiać. I ja nie mogę mieć im tego za złe, bo to rzeczywiście wyglądało komicznie.

Nie miałam ze sobą żadnej spinki, żadnej gumki i nie mogłam uratować „fryzury spod czapki”. Jedyne co mogłam zrobić, to założyć ją z powrotem na głowę. Poczułam się pokonana.

Normalnie całe ekscytujące wyjście po schabowe do sklepu szlag trafił. Przeszła mi ochota na wybieranie mięsa, pomidorów i ziemniaków, nic mnie już nie cieszyło. Towarzysz próbował później mnie jakoś pocieszyć, mówił, że nie jest tak źle i on bardzo lubi psy spaniele, do których byłam w tym momencie podobna. Kupił mi nawet w ramach poprawienia humoru paczkę gum do żucia...

fryzura na spanielaFryzura na spaniela

Oczami wyobraźni widzę jak idę z towarzyszem na uroczą randkę do jakiejś restauracji i z jednej strony ładnie ubrana i umalowana, a z drugiej strony dupny ulizany przedziałek. I zamiast romantycznej atmosfery on znowu zaczyna się rechotać.

Albo to! Będę musiała iść na ważne spotkanie i oczom mojego rozmówcy ukaże się człowiek-spaniel. Jak odnaleźć się w tej sytuacji? Jak udawać, że nic się nie stało i rozmawiać na poważne tematy, kiedy naelektryzowane włosy sterczą dookoła głowy?

Normalnie same kłopoty z tą czapką!!! Ktoś powie, że kaptur jest rozwiązaniem - dla mnie nie bardzo, jakoś nie lubię. W nausznikach zimno mi w głowę, więc pozostaje czapka i kilkumiesięczny kryzys fryzury.

Poradźcie mi internety: co zrobić? Jak żyć? Czy tylko ja mam „fryzurę spod czapki” czy jest nas więcej i będziemy razem wspierać się w tym trudnym dla nas czasie?:)

nosiłabym taką czapkęNosiłabym taką czapkę

Więcej o: