Trudna sztuka kupowania prezentów INNYM LUDZIOM (bo sobie, to łatwo)

Jesteśmy z z redaktor Połajewską w szale zakupów - Święta u bram, trzeba ogarnąć kwestię prezentów. Czas już najwyższy! Tylko jakoś tak się składa, że większość rzeczy, które kupujemy chciałybyśmy zatrzymać dla siebie. Bardzo możliwe, że tak właśnie się stanie. Rodzina wybaczy, prawda?

Święteczna radość i załamanie...Nastrój świąteczny...

Problem polega bowiem na tym, że kierując się swym nieskazitelnym gustem, wybieramy bardzo fajne rzeczy. Tak fajne, że żal je dawać komuś innemu. Bo czy ten ktoś ucieszy się tak bardzo jak my? Na pewno nie!

KASIA:

Oczywiście są przypadki proste: wiem, co ucieszy mojego brata (klik do koszyczka kochany Amazonie - specjalnie nie linkuję konkretu, bo brat jednak czasem tu zagląda), a od Mamy wydobyłam precyzyjne instrukcje (nie było łatwo, bo nim otrzymałam nazwę produktu padały bardzo pomocne wskazówki w rodzaju "taki wiesz, do mojej cery", "jest tylko jeden taki krem - no w szklanym słoiczku, ze złotą nakrętką"). Dziadkowie też zawsze cieszą się jak dzieci z gustownie oprawionych zdjęć wnucząt - serdecznie polecam usługi tej firmy. Sprawdzona. Milion wzorów ram i sto kolorów passe-partout.

No dobrze, ale co z tak zwaną resztą? Konkubent, dzieci, bratowa, szwagierka, teściowie, Ojciec (zawsze najgorszy. Kupowanie prezentów dla ojców to jest wyższa szkoła jazdy, a ja ledwo zdobyłam ostrogi). A przyjaciele, znajomi - no przynajmniej tych kilka sztuk, którym chciałoby się choć jakiś drobiazg podarować? A dzieci znajomych? AAAAAAA! Boli mnie portfel. I głowa.

Art Yard Sale - Piękna 19, WarszawaArt Yard Sale - Piękna 19, Warszawa

To od oczopląsu, którego dostaję przeglądając ofertę rozmaitych platform masowego rażenia typu: Dawanda, Zalando, Showroom (Niech będą przeklęte! Albo nie - w sumie takie ładne foch-coś tam znalazłam. Jeszcze nie wiem komu dam, ale mam pewne podejrzenia - ja, ja wybierz mnie!). To nieludzkie! Ja przecież nie mam czasu na zakupy, dlatego wybieram internet - żeby było łatwiej i SZYBCIEJ. Nie jest. Zwłaszcza, gdy co chwila zawieszam się na czymś miłym dla oka, co bym chciała koniecznie DLA SIEBIE.

A to zaledwie pierwszy stopień wtajemniczenia. Potem wchodzi Etsy, TheFancy i ThinkGeek. To, że nie wykupiłam całego działu dla fanów "Firefly", przypisuję wyłącznie jakimś głęboko ukrytym pokładom przyzwoitości i altruizmu (dzieci muszą coś jeść, prawda?) oraz temu, że właśnie dopiero co nabyłam sobie taką koszulkę w kolorze jakże turkusowym. Skoro o koszulkach mowa, to tę po prostu MUSIAŁAM - najwyżej będę w niej spać, jeśli nie znajdę kandydata do obdarowania (ktoś się zgłasza? NIE WIDZĘ).

Wylazłyśmy też z odmętów internetu i poszłyśmy z Agatką do dwóch galerii (sztuki i handlowej). TAM BYŁO JESZCZE GORZEJ! Ja chcę wszystko! Dla mnie! Ja, ja, ja!

Piękna Sztuka PrezentuPiękna Sztuka Prezentu

(Ponieważ w tym miejscu Red.Nacz. padła na szezlong szlochając: Czy jeśli kupię sobie TERAZ trzy sukienki, to pójdę do piekła?! - narrację przejmuje Agata.)

AGATA:

Nie wiem co mam powiedzieć poza: NIE MOGĘ TAK DŁUŻEJ ŻYĆ. To pierwszy rok od dekady, w którym nie miałam wszystkich prezentów zgromadzonych już na początku (najpóźniej w połowie) listopada. I szczerze nad tym ubolewam. Bo nie dość, że mam kłopot, to w dodatku jestem stale molestowana linkami, westchnieniami i kwikami dobiegającymi z sąsiedniego biurka (tak, to Kasia). Co dziesięć minut słyszę "Agatko, MUSZĘ ci coś pokazać", co kończy się zwykle wydaniem kolejnego miliona monet. Ma to oczywiście swoje dobre strony, bo nareszcie kupiłam sobie pierdyliard absolutnie niezbędnych rzeczy. Na przykład płaszcz w prezencie od mamy (na wszelki wypadek poinformowałam ją o tym doniosłym fakcie, rozłączyłam się natychmiast po podaniu ceny, bo nie lubię dźwięków zawałowych), a także kilka drobiazgów od taty - jemu na wszelki wypadek jeszcze nic nie mówiłam. Jest dość wybuchowy. Wiadomo jednak, że sama wybiorę sobie najlepsze prezenty. Rodziców też to cieszy, bo zapewne zupełnie przypadkiem podsyłają mi codziennie setki linków z pytaniem "czy to nie jest ładne?".

Oczywiście uwielbiam fajne niespodzianki, ale nie mam nic przeciwko wybieraniu prezentów dla siebie. Uważam to za fantastyczny pomysł i byłabym bardzo zadowolona, gdyby wszyscy byli skorzy do współpracy. Zwłaszcza, że niespodzianki zawsze są i to w dodatku bardzo trafne. Podstawowym problemem jest bowiem to, że prezenty kupuję głównie ludziom, którzy mają wszystko. Tak, wyobraźcie sobie, że tacy istnieją. Chciałabym zresztą móc tak powiedzieć o sobie, okazało się jednak, że na pewno nie przetrwam bez koszulki z anatomią jednorożca. Albo bez tego, co oferuje tajemniczy sprzedawca na Craigslist. Na szczęście na ten ostatni zakup niechybnie nie będzie mnie nigdy stać, poza tym na balkonie to ja mogę trzymać jedynie krowę. W celach konsumpcyjnych. I to też chyba niekoniecznie, bo przecież mogłabym się z nią niechcący zaprzyjaźnić.

Skoro zatem mam kupować prezenty tym, którzy niczego nie chcą i niczego nie potrzebują, siłą rzeczy kupuję po prostu to, co w oko mi wpadnie, a nad podziałem łupów zastanawiam się później. Niektórych nie mogę pokazać, ale mogę podzielić się swoimi radami dla tych, którzy zwlekali z zakupem upominków. Albo chcą kupić sami sobie prezent. W dodatku - wszystko jest w internecie. I musi, bo po zwiedzaniu "galerii" handlowych, wyglądam tak:

Na Art Yard Sale znalazłam na przykład piękne deski kuchenne. Szał - porządne drewno z okuciami. Można podziwiać je na zdjęciu poniżej. Oparłam się pokusie zakupu pieńka rzeźnickiego - krowa na balkonie może nadal czuć się bezpiecznie. A ćwiartowałabym, ale potrzebuję jeszcze porządnego tasaka (czy Mikołaj mnie słyszy?) lub fantastycznego ubijaka do mięsa, którego zapomniałam sobie zamówić.

Piękne deski Maka DesignPiękne deski Maka Design

W ukochanym serwisie TheFancy kupiłam jeden prezent, którego pokazać nie mogę - ten był nawet opisany jako rzecz, którą kupić można osobie mającej wszystko. Przy okazji zamówiłam sobie w końcu Fancy Box - pakiet różności, który można kupić jednorazowo lub zamówić sobie subskrypcję na kilka miesięcy. Polecam (co prawda już nie przed Gwiazdką), ale wedle opinii zamawiających jest to doskonały sposób na posiadanie zapasu gadżetów, które doskonale nadają się na prezenty. Niestety - zamawianie w USA jest w tym terminie dość ryzykowne, poprzestaję już zatem na bezpieczniejszych opcjach.

Doskonały wybór szalonych prezentów można znaleźć na stronie Toys4Boys - jak na razie, nie przewiduje się problemów z dostawą. Kupiłam tam parę drobiazgów, oparłam się jednak kolejnym zdalnie sterowanym latającym cudom, bo przypomniało mi się, że mam w szafie latającego rekina, którego nie uruchomiłam w zeszłym roku. PROFIT!

Kosmetyki (powiedzmy, że na prezenty) kupiłyśmy z Kasią w internetowej perfumerii Tagomago - skusiła nas stuzłotowa różnica w cenie pewnej linii zapachów między Tagomago a Douglasem. Koleżanki kupują tam od lat - ja skusiłam się drugi raz. W zeszłym roku złożyłam zamówienie 21 grudnia, przyszło do mnie dzień później.

Książki? Wyczerpujący temat, ale proste rozwiązanie. Moi rodzice to książkowe mole, ale otwarte na nowości. Farba drukarska ma dla nich równie przyjemny zapach, co rozgrzany tablet, zatem wykonuję prosty myk. Kupuję (lub wypraszam od uzdolnionej koleżanki) piękne ozdobne kartki i zapisuję na nich deklarację zakupu pewnej liczby książek - najczęściej oczywiście w Publio. Rodzice wybierają sobie wymarzone pozycje w święta, a ja spokojnie składam zamówienie. W tym roku skorzystałam także z oferty Znaku (nadal maja promocję) i kupiłam książeczki ilustrowane przez Edwarda Goreya (ja przepłaciłam, teraz są tańsze!) - w tym jedną jego autorstwa. Doskonały prezent dla każdego, kto jest miłośnikiem bardzo czarnego humoru. Dostawa była błyskawiczna! Poważnie obawiam się, że zamiast pod choinkę, trafią do mojej biblioteczki... Bo trzeba było zamówić podwójnie...

Dla wielbicieli makabryDla wielbicieli makabry

Jest jeszcze jedna kategoria prezentowa - ryzykowna, ale jednak daje radę, jeżeli doskonale znamy swoich bliskich i wiemy, kiedy dysponują wolnym czasem. Bilety lotnicze i pakiety turystyczne. To już solidniejszy wydatek, ale warto szukać okazji (CZY MIKOŁAJ MNIE SŁYSZY?). Jeśli chodzi o polskie strony, najczęściej szukam okazji w serwisach Mleczne Podróże i Loter, ale niesamowite okazje wyłapać można na przykład na Holiday Pirates. To też doskonałe miejsce na kupienie SOBIE idealnego prezentu. Nie namawiam do omijania świąt, ale po przedświątecznym szale może przydać się wypoczynek. A wiem też przecież, jak wygląda mój wymarzony prezent:

'We gotta get out of this place''We gotta get out of this place'

I to jest chyba ten moment, w którym zamilknę, bo właśnie dostałam kolejny newsletter ze "świątecznymi okazjami". Zgiń i przepadnij nieczysta siło internetu. Ale jeśli potrzebujecie porad, to służymy. Bo okazało się, że potrafimy znaleźć wszystko i wszędzie. Mać.

Ale zanim się zamknę, co powinnam była zrobić kilka akapitów temu, to zostawię Wam tu jeszcze prezent mikołajkowy. Bo jutro może nie być okazji. Klikajcie i bawcie się. Ja także zaraz to uczynię.

P.S. Tyle dobrego, że przy okazji ogarnęłyśmy prezenty DLA SIEBIE. Nawzajem. To dostanie Kasia. A to Agata.

[Od Redakcji: Tematem grudnia jest EGOIZM - tak, kieruje nami wyłącznie czcza chęć wyróżnienia się z ogólnego okołoświątecznego altruizmu i powszechnego "kochajmy się". SIĘ!]

Więcej o: