Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek osiemnasty]

Słuchajcie, pono orkan na nas idzie. Taki, co to wiecie, rozwali wszystko, rozniesie, rozpirzy do gołej ziemi. Zaraz po napisaniu tekstu mam zatem zamiar usiąść na balkonie w bikini, popijać drineczka z palemką i czekać, aby gorąco powitać. Ogromnie bowiem lubię, kiedy natura współgra z moim nastrojem.

Ponieważ rzadko współgra, na ogół sobie ze światem fałszujemy w duecie - muszę się często uciekać do sztucznych wspomagaczy. Niniejszym przepraszam Czerskiego za określenie go mianem sztucznego i to wspomagacza, żywię do niego bowiem dużo podziwu i wdzięczności. Jest moją ucieczką w świat bezpiecznych absurdów i celnych point. Wiem, że Czerskiego już Wam polecałam, ale nie mogę się oprzeć ponownie.

Bardzo mnie ożywia wizja nadchodzącej zagłady, mam dla Was dziś prawie same przyjemne newsy. Świat przeminie z klasą, przynajmniej na tym odcinku, który mam przyjemność tu nieobiektywnie prezentować. Jako wielbicielka serialu Sons of Anarchy z dużym wzruszeniem przyjęłam wiadomość o gangu motocyklowym udzielającym pomocy i ochrony pokrzywdzonym dzieciom. A kiedy przeczytałam:

If she is afraid to go to school, they will take her and watch until she's safely inside.

And if she has to testify against her abuser in court, they will go, too, walking with her to the witness stand and taking over the first row of seats. Pipes will tell her, "Look at us, not him." And when she's done, they will circle her again and walk her out.

nooo, to już się prawie zadławiłam własnym szlochem. Żeby mnie dobić - okazało się, że istnieje kolejny gang, tym razem przekonujący złych ludzi, żeby nie byli złymi ludźmi dla zwierzątek. Tu już byłam ugotowana. Mało rzeczy załatwia mnie na miękko tak, jak twardziele dobrzy dla dzieci i kotków. Tak, wiem, pewnie na boku piorą kasę z handlu bronią i dragami. Trudno.

Jednakowoż jak się nie ma co się lubi - to i twardziel bez kotka zrobi człowiekowi dobrze. Nikt już pewnie nie pamięta (chlip), jak pisałam o lufie Roberta. Doprawdy, poczułam się, jakby w tym roku Gwiazdka przyszła wcześniej, kiedy zobaczyłam ucieleśnienie (no, prawie ta lufa, prawie) moich fantazji. Na wypadek, gdyby któraś z Pań, lub któryś z Panów dzielili ze mną upodobanie - proszę.

Lufa RobertaLufa Roberta

Z rzeczy ujmujących, choć może o nieco odmiennej estetyce - mam dla Was morsa śpiącego na łodzi podwodnej. Jest to ten stopień wyluzowania, który pragnę osiągnąć jeszcze przed czterdziestką.

Zdjęcie pochodzi ze strony  http://www.crazynauka.pl/Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.crazynauka.pl/

Pozostając w klimacie rzeczy ładnych i kojących - dołączam się do pytających:

Kiedy takie reklamy u nas?

Naprawdę, w tym to i Boskiej Helenie nie wstyd zagrać. I ten, piłabym herbatkę z Kapelusznikiem. Ma uśmiech drania. Lubię.

To, co Wam teraz pokażę może nie będzie ładne, ale za to śmieszne. A rozrywka jest równie istotna, jak zaspokojenie potrzeby estetyki, prawda?

IQ to niejedyny miernik zdolności

- bronił się burmistrz Londynu, już po tym, jak dokonał solennej autokompromitacji.  I wiecie, ja się z nim absolutnie zgadzam. Sama wykładam się na tych testach, które żądają ode mnie wykazania się matematycznie. Ale dwa jabłka od trzech jabłek umieją z sukcesem odjąć moje Szopy, niespełna pięciolatki, przypominam.

Starzejemy się, nie nadążamy, niektóre fandomy są lepsze, niż inne. Zaśpiewaliście z nimi w chórze? Bo ja bardzo głośno tak.

Na koniec, ku pokrzepieniu serc - za każdym razem, kiedy myślę, że nie lubię Toma Hanksa - on robi coś takiego. Straszne.

Widzimy się jakoś w połowie grudnia. Cokolwiek z nas zostanie. Buzi.

Więcej o: