Listy (książek) do Mikołaja. To chcemy na Gwiazdkę! [Część druga: Kasia i Agata]

Czas na kolejną listę życzeń gwiazdkowych. Kolejna część to książki, które chciałybyśmy znaleźć pod choinką Kasia i ja. Nie wiemy, czy uda nam się spełnić marzenia, ale postanowiłyśmy się nimi podzielić.

KASIA:

Mój list z listą dla Mikołaja (może być nieświęty, nie upieram się) wyszedł dość eklektycznie. Trochę o muzyce, trochę biografii, jakieś wątki historyczne, stosunkowo niewiele beletrystyki. Nie wiem, czy ten wybór mówi coś ciekawego o mnie - może tyle, że fikcja męczy mnie na dłuższą metę, a pod choinką chętnie siądę z lekturą bogatą w smaczki, anegdoty i fakty.

Lista Kasi

„ADHD”

Tymon Tymański

Autobiografia Tymona to łakomy kąseczek - mam słabość do utalentowanych wariatów. A ten to ci wariat wspaniały i bardzo interesujący muzyk, którego rozmaitych formacji słucham od lat - kocham właściwie wszystkie jego kameleoniczne wcielenia: i to z Kur, i to z Transistors i to z Miłości. I właśnie po obejrzeniu rewelacyjnego filmu dokumentalnego "Miłość" (polecam bardzo!) nabrałam chęci na dłuższe obcowanie z Tymonem. Uwielbiam jego sposób mówienia, jego szeroki gest, niepoprawne poczucie humoru i błyskotliwą inteligencję. Liczę na opowieści o muzyce, ekscesach i zmieniających się realiach. Dodatkowo przekonuje mnie, że współautorem tej książki jest Rafał Księżyk - jego wcześniejsze biografie: „Desperado” Tomasza Stańki i „Kryzys w Babilonie” Roberta Brylewskiego łyknęłam jednym ciągiem.

„Władcy piorunów”

Krzysztof K. Słowiński, Przemysław Słowiński

Tytuł jak z tandetnego SF, ale historia całkowicie prawdziwa, choć biografia jej bohatera bywała miejscami dziwniejsza od najwymyślniejszej fikcji. Bohaterem tej książki jest bowiem genialny wynalazca, oryginał i wizjoner Nikola Tesla. Pięknie napisała o nim już kiedyś Dominika, a ja w pełni podzielam jej fascynację - nie tylko dlatego, że odkąd w filmie "Prestiż" w Teslę wcielił się David Bowie, to tak go widzę w mojej wyobraźni. Powodów, by czcić Teslę jest wiele - mam nadzieję, że książka dostarczy mi kilku nowych.

„Bracia sisters”

Patrick deWitt

Ha! Jest i powieść! Tu jednak skusiła mnie, przyznam, także otoczka historyczna: lata 50. XIX wieku i amerykańska gorączka złota - no, no! W dodatku autor jest Kanadyjczykiem (mam trudną do wyjaśnienia słabość do Kanady), zaś opis kusi czarnym humorem i odwołaniem do twórczości braci Coen. Ponieważ jestem szalikowcem Coenów (czekam niecierpliwie na ich najnowszy film, podczytując przy okazji biografię Dave'a Van Ronka), to mam nadzieję na coś w klimacie „Prawdziwego męstwa” ze szczyptą „Bracie, gdzie jesteś”. Tak, niewiele trzeba, by mnie usatysfakcjonować.

„Queen nieznana historia”

Peter Hince

Może już się zorientowaliście: lubię książki biograficzne, interesuje mnie żywot muzyków. Queen to kawał sążnistej (i nie tylko muzycznej) historii, zaś Freddie Mercury (ach ten wąsik) był mi zawsze postacią dziwnie bliską. Jestem też na tyle stara, by pamiętać dzień jego śmierci i całą tę atmosferę niezdrowego podniecenia: AIDS, homoseksualizm - straszne rzeczy, carramba. Chętnie poczytam coś więcej, czekając na kolejny film, w którym w rolę Fredka ma się wcielić jeden z moich ulubionych angielskich aktorów (względnie) młodego pokolenia Ben Whishaw. Nie widzę go w tej roli, ale chętnie dam się zaskoczyć. Tymczasem dla nerdów, jak ja, taki mały żarcik:

„Dzieci Syjonu”

Henryk Grynberg

Kolejna moja wielka fascynacja - a nawet dwie. Bo po pierwsze historia Żydów - czytam co mi w ręce wpadnie: i o chasydach, i o Bundzie, i o Mossadzie. Holokaust i tragiczne losy jego ofiar mają tu swoje szczególne miejsce - mój konkubent widząc mnie we łzach bezbłędnie zgaduje: "Znowu coś o Żydach czytasz?". No co zrobić, ktoś musi. Zwłaszcza, że ta potworna, miażdżąca, odbierająca spokój i sen, historia ma swoich wybitnych narratorów - jednym z nich jest Henryk Grynberg, moja fascynacja numer dwa. Uwielbiam jego twórczość, oschłość stylu, dokumentalną powściągliwość formy, poetycki mrok (wiersze pana Henryka lubię chyba najbardziej). Przeczytałam, nie chwaląc się, większość wydanych dzieł Grynberga, więc ta książka - wspomnienia żydowskich dzieci wywiezionych z ZSRR przez armię Andersa - to prostu oblig.

„Villette”

Charlotte Bronte

Jest i druga powieść na mojej liście, choć i tutaj znów zadecydowały upodobania historyczne - lubię historie sióstr Bronte. Zarówno ich skromne biografie, jak i tworzone przez utalentowane mieszkanki plebanii w Haworth niebywałe i porywające fikcje. „Dziwne losy Jane Eyre” oraz „Wichrowe Wzgórza” to podstawa moje edukacji tak literackiej, jak i uczuciowej - nic nie poradzę: jestem panieneczką, chowaną na romansach. Przynajmniej na tych dobrych. A „Villette” to ostatnia powieść Charlotte, napisana już po śmierci jej rodzeństwa (był też brat, wiedzieliście?) i zdaniem krytyków najlepsza w jej dorobku - najgłębiej oddająca meandry kobiecej psychiki. Brzmi jak wyzwanie, bo tych meandrów jest 700 stron. Ale ja lubię opasłe tomiszcza, miejmy tylko nadzieję, że świąteczny urlop będzie odpowiednio długi.

„Między wariatami"

Marcin Meller

I znów wybór podyktowany osobistymi sympatiami (ponieważ traktuję książki jak przyjaciół, to odruchowo sięgam po takie, z którymi już coś mnie łączy) - bardzo lubię Marcina Mellera. Lubię to co (i jak!) pisze, lubię jego poczucie humoru (wiem, że niektórych drażni). Lubię też jego samego, bo zawsze był dla mnie dobrym duchem: jako pierwszy z tzw. mainstreamowej prasy napisał (ciepło!) o „Bachorze” a lata świetlne temu, kiedy byłam jeszcze bardzo nieopierzoną osobą Marcin zaprosił mnie do współpracy nad jednym ze swoich dużych tekstów do "Polityki" - często zastanawiam się na ile to zaważyło na moich przyszłych wyborach zawodowych. Wybór jego felietonów przeczytam z przyjemnością, ale i w poczuciu obowiązku - my wariaci musimy się trzymać razem.

AGATA:

Ciężko mi dość sporządzić moją listę, bo zwykle kiedy coś przeczytać chcę, to od razu to kupuję. Niestety równie chętnie pożyczam książki innym ludziom i często pożera je Wielka Nicość. Czytałam już wszystkie wymienione pozycje, poza ostatnią, chciałabym po prostu mieć ten zbiorek w Kindlu lub na półce - bo to są właśnie te lektury, które zostały kiedyś pożarte. Wybrałam sobie też dwie serie, które kiedyś wypożyczałam grzecznie (i oddając na czas) z zapomnianego przez wielu przybytku, czyli Biblioteki Publicznej.

Lista Agaty

"Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców"

Zbigniew Nienacki

Z przyjemnością przeczytałabym tę część przygód Pana Samochodzika w święta, bo jej właśnie brakuje w moim zestawie "samochodzików" papierowych. Tym bardziej, że to przecież początek całej serii szalonych i tajemniczych przygód Tomasza i trzech postrzelonych harcerzy. A w święta najbardziej lubię czytać coś, co już wiele razy zostało przeczytane. A jak już wiecie, książki dla dzieci i młodzieży cenię sobie wielce.

"Pierwszy między równymi"

Jeffrey Archer

To jedyna książka wielbionego przeze mnie Jeffreya Archera, której nie przeczytałam do dziś po polsku. Brakuje mi jej zdecydowanie do kompletu i z przyjemnością bym ją sobie porządnie przypomniała. Na razie w "kundelku" mam już porcyjkę ebooków, w tym ukochaną sagę (choć to niewłaściwe określenie) "Kane i Abel" i "Córka Marnotrawna". Obie powieści szczerze polecam - uwielbiam Archera za to, że potrafi mnie wciągnąć w swój świat po same uszy.

"Pierwszy między równymi" to rewelacyjnie napisana opowieść o czerech politykach, stawiających pierwsze kroki w brytyjskim parlamencie. Jeden z nich może zostać premierem Wielkiej Brytanii. Ale który?

"Sekret najpilniej strzeżony" (tom trzeci "Kronik Cliftonów")

Jeffrey Archer

Cóż za niespodzianka - znowu Archer. A to tylko dlatego, że w biblioteczce bardzo brakuje mi trzeciej części "Kronik Cliftonów", w których skład wchodzą jeszcze powieści "Czas pokaże" i "Za grzechy ojca". Mówiłam już, że uwielbiam Archera? Ok, spokojnie mogę to powtórzyć. Autor ma wyjątkowy talent do tworzenia fantastycznych bohaterów, a życiowe ścieżki, którymi ich prowadzi, sprawiają, że nie potrafię oderwać się od książki aż do ostatniej strony. Doskonałe lektury dla cierpiących na bezsenność - przetestowałam. Świt był nieprzyjemnym zaskoczeniem.

"Kroniki", to historia Harry'ego Cliftona, syna dokera i kelnerki, obdarzonego niezbyt dobrym pochodzeniem, ale zdecydowanym charakterem i wieloma talentami. Trzy tomy "Kronik", to fantastycznie opisane życie człowieka, który nie poddał się przeciwnościom losu i stanął między najgrubszymi rybami świata biznesu. A wierzcie mi, że jego droga nie była usłana różami. Fantastyczna lektura, nie mogę się już doczekać. Oczywiście przeczytam całość.

"Kwiaty na poddaszu"

Virginia C. Andrews

Są książki, które rzucasz po przeczytaniu w kąt i zastanawiasz się, czy naprawdę chciałeś to przeczytać. Tak własnie miałam po pierwszym czytaniu "Kwiatów na poddaszu" - to był chyba po prostu zły moment. Jeżeli czwórka dzieci, zamknięta w małym pokoiku, kojarzy ci się wyłącznie z "Dziwnymi Losami Jane Eyre" - nie dotykaj tej książki. Jeżeli życzysz sobie lektury, która wbije ci w duszę kolec - przeczytaj koniecznie.

Zamknięte na poddaszu dzieci, to rodzeństwo, osierocone właśnie przez ojca. Ojca, który nie cieszył się poważaniem w specyficznej i trudnej rodzinie ich matki. Po owdowieniu, Corinne przybywa do rodzinnego domu, gotowa na poniesienie konsekwencji swojego mezaliansu. Łaskawie przyjęta na rodzinne łono, jest zmuszona jednak zgodzić się na chwilową izolację dzieci od ich dziadka, wielce surowego nestora rodu. Sytuacja jednak nieco wymyka się spod kontroli. Okazuje się, że dzieci spędzą tam o wiele więcej czasu, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. I zaczną być dla siebie oddzielną rodziną. Ze wszystkimi tego konsekwencjami...

Perwersyjna (niektórzy twierdzą, że niesmaczna) historia ludzkich istot, skazanych na odosobnienie. Pozostawi z dreszczem. I ze smutkiem.

"Elita Zabójców"

Ranulph Fiennes

To jedyna książka na liście, której nie przeczytałam do tej pory. Obejrzałam jednak film, a ponieważ historia mojej miłości do Jasona Stathama jest długa i bolesna, chciałabym urozmaicić sobie nieco życie i jeszcze raz przypomnieć sobie jego smakowitego bohatera z filmu. Niewątpliwie umili mi to czytanie, a bardzo ciekawa jestem, jak wypada książkowy oryginał. Film był bowiem całkiem przyjemną, acz dość odmóżdżającą rozrywką. Ciężko było się skupić na fabule, bo Statham. Z przyjemnością zatem oddałabym się lekturze, bo na pewno wiele przegapiłam, a książka daje ogromne szanse na ciekawiej zarysowanych bohaterów i głębszą akcję. Chcę to.

Alex Kava - seria o agentce Maggie O'Dell

Ta seria stoi spokojnie na mojej półce - oczywiście niekompletna, zatem chętnie zobaczyłabym tam całość. Żywię ogromne upodobanie do kryminałów i thrillerów, a ta seria, podobnie jak następna w kolejce, budzi wiele moich pozytywnych uczuć. Bo jest tu wszystko, czego potrzebuję, żeby dobrze się bawić. Są mroczne zbrodnie, ciekawi bohaterowie, baaaardzo fajnie poprowadzona akcja i mnóstwo interesujących szczegółów z psychologii sądowej i kryminalistyki. Ciężko mi nawet powiedzieć, która z powieści Kavy podobała mi się najbardziej - wszystkie mają doskonały klimacik i porywającą akcję, a dawka mroku zaspokaja moje czarne serduszko. Można wybrać pozycję w ciemno - miłośnicy gatunku na pewno będą zadowoleni.

Douglas Preston&Lincoln Childs - seria o agencie Pendergaście

Kolejna seria, która wielbię i czule przytulam do siebie w chłodne dni pod kocykiem. Niestety, książki się oczywiście rozeszły, a ja najchętniej sprawiłabym sobie komplecik ebooków, żebym zawsze mogła szybciutko sprawdzić coś w poprzednich tomach.

Seria o tajemniczym agencie FBI, pochodzącym z wyjątkowo dziwacznej i skomplikowanej rodziny, zaspokaja wszelkie moje potrzeby. Jest tu troszkę horroru, dużo thrillera, sporo magii (czyżby), galeria osobliwości, a także powiew tajemnicy. Wszystko to doprawione arcyciekawą akcją, a zagadki kryminalne wciągają na długo. W papierze to grube i smakowite tomiszcza, ebook nie zaspokaja do końca mojej potrzeby miętolenia lektury, ale w przypadku tej serii - bardzo wiele ułatwia. Chyba że czytasz tom za tomem - wtedy łatwiej połączyć kawałki układanki.

Wielbicielom porządnej sensacji mogę też z czystym sumieniem polecić serię o Gideonie - doskonałym oszuście, który przy okazji prywatnej zemsty wikła się w wiele intrygujących kłopotów. Nie żywię do bohatera takich uczuć, jak do agenta Pendergasta, ale całą serię połknęłam z przyjemnością w jeden weekend. Smaczne.

Wszystkie książki z naszych list (i kilka innych w bonusie) kupicie oczywiście w Publio. Wystarczy kliknąć tutaj (lub w obrazek poniżej). Życzymy smacznego.

Strzelamy Focha (z) książką! Strzelamy Focha (z) książką!

Więcej o: