Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli w 2013

Podsumowania zawsze robię kulawo i ilekroć siadam z ołówkiem, aby dokonać samorozliczenia - wychodzi mi, że winna, nie ma i w ogóle manko. Ale innych, ooo, innych podsumowuję bez drgnienia paluszka na kalkulatorze, sprawnie i nie wahając się. Było, owszem, w roku 2013 parę wypowiedzi i zjawisk, które wywołały u mnie opad szczęki. Czasem z zachwytu, czasem wręcz przeciwnie. Pozwólcie, że dokonam subiektywnego wyboru faworytów, po jednym z każdego przeglądu. Wybór zwycięzcy pozostawiam Wam.

Keep Calm!

Zamiast gadać - śpiewają. Na moje subiektywne oko - mówią tym więcej, niż niejedna, wiecznie kłapiąca paszcza. Za bardzo mądre teksty, urocze obłąkanie i za to, że wielokrotnie doprowadzały mnie do płaczu ze śmiechu - nominuję. Niestety, nie ośmielę się tu umieścić ich najlepszego numeru, ale możecie go sobie poszukać na własną rękę.

Jacek Dehnel jest u mnie na wysokiej pozycji w wielu podsumowaniach, tu wyjątku nie będzie. Tak, wiem, nasłuchałam się, naczytałam, największe dziwadło wśród najbardziej przecenianych pisarzy. Żałuję nieustająco, że takich przecenianych dziwadeł nie chodzi po ulicach więcej.

Parsk.Parsk

Żeby nie było tak różowo i w atmosferze wzajemnej aprobaty, dobrze? Tak sobie myślę, że pan Jan Tomaszewski jeszcze wypłynie na publicznej arenie, jako osoba Dzierżąca Funkcje. Jakiekolwiek. I w związku z tym chciałabym uwiecznić ku pamięci jego mądre i światłe słowa.

Wyszedłbym z szatni, w której jest gej. Albo zaproponowałbym mu, żeby przebierał się gdzie indziej

Ten obrazek wzbudził Waszą radość i entuzjazm. Łączę się z Wami w tych uczuciach. Każdy z nas jest czasem Koniem Putina.

I - haaaa!I - haaaa!

Kiedy tym koniem? No, na przykład wtedy, kiedy Mariusz Max Kolonko mówi:

(polscy dziennikarze) Mają stracha. Pamiętają bowiem, że dziennikarz z dalekich Stanów, mając dwie minuty na antenie, bił w rankingach popularności ludzi, którzy zasiadali co wieczór przed kamerą. Boją się więc i mają rację. Mnie się trzeba bać. Jestem groźny. Groźny dla establishmentu, bo nazywam rzeczy po imieniu i "mówię jak jest", a oni nie mogą niczego w tej sprawie zrobić.

I pan Mariusz ma rację. Jest groźny. Minęło tyle tygodni, a ja nadal nie mogę opanować odruchu przerażenia na ten widok:

B. groźnyB. groźny

Pewnie już wszyscy zapomnieli, ale był taki - wstrząsający! -  tydzień, w którym Adam Hofman, (tu cytuję Fakt):

Przepraszał za swojego penisa.

Cóż, ja nadal mogę się podpisać pod swoją ówczesną opinią: panie Adamie, proszę nie przepraszać. Naprawdę - nie ma za co.

Był i taki tydzień, w którym naród wreszcie poznał właściwe znaczenie słowa "ekspert".  Tym samym pewne kwestie wyszły na jaw, a wszak o nic innego, jak o ujawnienie i prawdę nie chodziło. Szopka trwa. Nadal.

Bicz. Bicz

Jednego tygodnia zaparłam się, że otóż owszem, dam radę zrobić przegląd bez polityki. Wątpię, czy coś mogło wtedy wygrać z tym, co Neil Patrick Harris odstawił na Emmy Awards.

Z perspektywy czasu - sądzę, że ta nienawiść do świata, na jaką cierpiałam w następnym tygodniu - była efektem powstrzymywania się od pisania o polityce. Toteż kolejny przegląd był marudny i ponury. Miał jednak jeden optymistyczny, ba nawet wzruszający (mnie) akcent:

Następny tydzień był cholernie smutny i jedyna w miarę zabawna rzecz pochodziła od do dziś nieznanego mi Autora. Nie znając więc - po raz kolejny wyrażam podziw. Autorze, nadal bawi.

Szlocham. Szlocham

W tym przeglądzie nie miałam żadnego kłopotu z wyborem. Byłam i jestem najgorętszą fanką pana sędziego. Choć do dziś pozwalam sobie powątpiewać, czy aby:

Obejrzenie filmu zapobiegnie popełnieniu przez oskarżonych ponownie podobnego przestępstwa

Październik był piękny i spokojny, właściwie nic się nie działo i chwała Niebu - brak wiadomości to często dobre wiadomości. Pamiętam, jak kończyłam pisanie aktualnego przeglądu i troszkę brakowało mi pointy, zawieszenia, czegoś mocnego na zakończenie odcinka. I wtedy gruchnęła po szerokim Internecie wieść, że Andrzej Sapkowski tak nie do końca jednak skończył z wiedźminem. Wtedy wielu marudziło i nienawidziło na kredyt, dziś chyba wszyscy, którzy chcieli przeczytać - już przeczytali, prawda?

W następnym tygodniu niepodzielnie królował poseł Wipler.

A w życiu.

Potem wpadłam na obłąkany pomysł i postanowiłam, że zrobię przegląd z samych dobrych wiadomości. Naharowałam się jak koń za pługiem. Bo wiecie, to trochę tak jakby Grumpy Cat nagle dostała zadanie bycia uroczą stewardessą. Oto pana trzeci drink, sir, czy mógłby pan łaskawie się wreszcie odpieprzyć? Koty kotami, ale wtedy serca wszystkich zdobył chyba suchar, znany jako "Maniek i schody".

Nadal uważam, że pewne słowa pewnym ludziom powinny być zapamiętane na długo. I że z pewnych słów powinno wyciągać się wnioski. Tym samym na bohatera kolejnego przeglądu nominuję pana posła Girzyńskiego i jego mądrą, ciepłą, przemyślaną wypowiedź inteligentnego, obytego człowieka.

Jeśli homoseksualista pomaga drugiemu człowiekowi, zawsze musi mieć w tym jakiś ukryty cel. Gej na pewno nie może przecież wykazać się ludzkim odruchem.

Kolejny tydzień był znowu, jak to możliwe, nie do końca udany. Pożądałam więc rzeczy ładnych i kojących. Facecje zawsze pomagały mi na trawienie świata. Nominując - polecam Wam nieustająco.

Facecje - najlepiejFacecje - najlepiej

Potem już zaczęła się miła, świąteczna gorączka.

Obchodziłabym. Obchodziłabym.

Następnie orkan przywiał z dalekiego świata dobre wiadomości i piękne reklamy (z tego tygodnia ciężko było mi wybrać faworyta)

Dziewiętnasty przegląd tygodnia niósł ze sobą wiele dobrego, lecz ja złośliwie wsadzę tu Aldonę. Na wypadek, gdyby Aldona kogoś jeszcze ominęła i nie zryła mu mózgu.

 

W ostatnim tygodniu przed Świętami - jak nigdy! - kochałam świat i ludzi, byłam cała różowa i uśmiechnięta. A Wy?

 

Tak byłoTak było

 

Dwadzieścia tygodni z Wami! To już całkiem poważny związek, nie sądzicie? Nie wiem, może w przyszłym roku się do Was wprowadzę, przejdziemy na następny etap bliskości. Jestem niekłopotliwa, zarabiam na siebie i właściwie głównie oglądam seriale. HoC wraca, więc macie mnie z głowy. Będzie fajnie, co?

To do siego, Kochani. Niech nam się i oby Wam się. Czółko.

Więcej o: