Fochowy Przegląd Gwiazdkowy - filmy, które koniecznie musimy obejrzeć w święta

W ramach rozrywek świątecznych, część z nas zażywa tego, z czym nie mamy do czynienia na co dzień - wolnego czasu. Oddajemy się wtedy zwykle lubianym, acz prostym rozrywkom. Na przykład oglądamy filmy...

I nie oszukujmy się, nie będzie o nowościach, świeżutko wydanych w świątecznych pakietach DVD. Będzie o filmach znanych, lubianych i tradycyjnie oglądanych w świąteczne dni. Co więcej - zapewne nie przeżyjecie specjalnych zaskoczeń. Bo jakoś podejrzewamy, że nie tylko my przepadamy za znanymi na pamięć filmami. Mamy też nadzieję, że ulubionymi się z nami podzielicie. Dobrego nigdy za wiele.

Dziewczęta zdradziły mi już, co w święta oglądać lubią, zatem ruszmy do przeglądu!

Na samym początku wspomnę o "Kevinie", którego podobno wszyscy mają już serdecznie dosyć. Wyznam uczciwie, że ja nie mam - raz w roku oglądam go z przyjemnością, podobnie jak nieśmiertelną "Nagą Broń". Lubię i się nie wstydzę - a piszę to, bo usłyszałam, że upodobanie do takich filmów to żenada. Cóż, zmierzę się z tym z godnością. Podobnie zrobi Miss Olgu, która jasno stwierdza, że "Kevin" w święta być musi.

To właśnie upodobanie do głupich komedyjek ciągnie mnie w każde święta do obejrzenia "Witaj Święty Mikołaju". Nie ukrywam, że kilka wydarzeń, które wpadły do głowy scenarzystom, zdaje mi się dziwnie znajomymi... I któż z nas nie był kiedyś Clarkiem?

Drugim filmem, bez którego świąt dla mnie nie ma, jest "Cud na 34. ulicy". I od razu wyznam, że nowa wersja, bo jakoś mi do niej bliżej niż do klasyka z 1947 roku (choć ten też oglądam dość chętnie). Sir Richard Attenborough jest najbardziej mikołajowym Mikołajem, jakiego mogę sobie wyobrazić, a przesłodka Mara Wilson rozczula mnie wyjątkowo mocno. Uwielbiam ją zresztą od czasu obejrzenia "Matyldy" - filmu, który też prawie zawsze oglądam w świąteczne wieczory. Bo jest cudowny i już!

Do tej samej kategorii należy "Hugo i jego wynalazek". Tu tradycja jest dość krótka, ale zamierzam ją kultywować, bo jest to jeden z tych filmów, które ogląda się w zachwycie. Pociesza, krzepi i wywołuje uśmiech na twarzy. Polecam gorąco i z całego serca. To jest film do uwielbiania.

Od czasu do czasu udaje mi się też trafić na film, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Może dlatego zresztą mnie tak koi - oglądam go, jak kiedyś, w piżamie, podgryzając sobie pierniczki. Dorzućmy do kompletu gorące kakao i poranek mam już zrobiony. A mowa o historii pewnych zabawek, które prowadzą swoje ciche i sekretne życie poza oczami ludzi. "Sekretne życie zabawek", to film ze stajni Jima Hensona - uroczy, słodki i ciepły. Pamiętacie go?

A skoro już jesteśmy przy baśniach i bajeczkach, to od razu powiem, że obowiązkowym punktem świątecznego programu, są dla mnie "Opowieści z Narni", jednakże nie te najnowsze superprodukcje (choć też przepadam), a serial, który powstał w latach osiemdziesiątych. Tu, w bonusie, cały pierwszy odcinek! Uwielbiam!

Jeżeli życzycie sobie bardziej dorosłych filmów (pffffffff!), to nie mogę zapomnieć o "The Hudsucker Proxy" - filmie, który mogłabym oglądać o wiele częściej, ale panicznie się boję, że kiedyś mi się znudzi. Zakręcona, doskonała i pozytywna historia szalonego Norville'a Barnesa, wynalazcy hula-hop, opowiedziana przez braci Coen, zachwyca mnie niezmiennie. I równie niezmiennie bawi i wzrusza. No i ten klimacik!

Nie możemy też zapomnieć o dwóch absolutnych klasykach - tym razem sięgniemy do dramatów. Bo ja przepraszam, ale ja to cholerne "Przeminęło z wiatrem" jakoś nadal uwielbiam. Tak, oczywiście - znamy to już na pamięć, ale nadal cieszy. Boska Scarlett niezmiennie irytuje, och, jakże chciałoby się ją czasem palnąć w ucho. No i Rhett Butler - mężczyzna doskonały. Liczę też na to, że w końcu zrozumiem, co nasza młoda dama widziała w tym mydłku, Ashleyu...

No i oczywiście "Znachor". Bo ta Dymna taka młoda i piękna... Ten Stockinger jeszcze taki... taki... nie z "Klanu". Ten Bińczycki taki imponujący! Co tu mówić więcej? Ekranizację tej powieści Dołęgi-Mostowicza przebić może tylko "Kariera Nikodema Dyzmy" - serial z nieodżałowanej pamięci Wilhelmim też powtarzam sobie często. A cytaty z książki znam na pamięć.

I teraz prezencik -"Znachor" jest w całości dostępny na kanale Polski Film Fabularny na YouTube. Znajdziecie tam jeszcze więcej takich perełek ("Akademia Pana Kleksa"!!!). To jedna z najlepszych znanych mi inicjatyw.

Nie odmawiamy sobie także prostych przyjemności. Oglądanie "Szklanej pułapki", to oczywista oczywistość. Miss Olgu zachęca także do klasycznych przyjemności - obejrzenia całej trylogii "Ojciec Chrzestny". Choć, jak wspomniała, jeżeli nie wystarczy Wam czasu na trzecią część - to naprawdę nie szkodzi. Olgu zachęca także do spędzenia czasu z fantastycznym Jasonem Bournem, o twarzy Matta Damona. Tym razem poleca całą trylogię!

Ja z kolei zachęcam do obejrzenia "Tożsamości Bourne'a", ale tej telewizyjnej - z Richardem Chamberlainem. I znowu w bonusie cały film (a tu część druga)!

W zasadzie mogłabym jeszcze długo wymieniać, a już na pewno wspomnieć o "Love Actually", ale to zrobiła już Kasia. Poza tym nie ukrywam, że trochę mi się przejadło. Zostawię już zatem temat w spokoju, licząc, że uzupełnicie ten tekst swoimi propozycjami. Bo chętnie powiększyłabym świąteczną listę.

Więcej o: