Najbardziej zadziwiające kalendarze na 2014 rok

Przed wami kalendarze. Dwanaście, tak jak dwanaście zbliżających się miesięcy 2014 roku. Banał? Tak, ale ostatni na jaki w tym tekście się natkniecie. Potem są już tylko dzieła - nowoczesne, wspaniale wykonane albo po prostu niedorzeczne.

TAXI? CHYBA TY!

Cóż możesz wiedzieć o życiu, jeśli hinduski taksówkarz z głowią konia nie wiezie cię żółtą taksówką do czarnej dzielnicy? Pytanie jest retoryczne. I pomyśleć, że aby nakręcić komedię o wożeniu klientów w Wielkim Jabłku, Amerykanie musieli adaptować francuski filmowy hit Gerarada Piresa... Na szczęście kalendarz zrobili już własny i dość oryginalny.

Jolie taxiJolie taxi

NA POCHYŁE DRZEWO...

Kozy na drzewach widziałam w Maroku. Turyści patrzyli z zazdrością - ileż to razy w medinie przydałoby się takie drzewo, na które zapocona europejska koza, z trzymaną do góry nogami mapą, mogłaby uciec przed smagłymi naganiaczami? Ale wyobrażam sobie użyteczność takiego kalendarza podczas naszej szarugi. Cóż pasuje do bezsensownych z założenia listopadowych dni lepiej, niż najdurniejsze zwierzęta na najsuchszych badylach?

Stado Kóz RabinaStado Kóz Rabina

BLAME CANADA

Przepraszam, czy zgłębiała już Pani zjawisko "huraganowej amnezji"? Albo czy wyobraża sobie Pan, jaką aurę najbardziej cenią sobie północnoamerykańscyi miotacze? Jeżeli już rozmawiać o pogodzie, to po hipstersku, o tej kanadyjskiej, niestabilnej, jak kasjerka z PMS. Ciekawostki przygotował meteorologiczny ninja David Phillips i jest coś niezwykle krzepiącego w tym, że można nie mieć życia do stopnia, w którym znasz 35 tysięcy anegdot na ten temat. Na 26 stronach kalendarza jest ich sporo mniej, niemniej "It's factual and it's Canadian". Can't beat this.

Czas nas uczy pogodyCzas nas uczy pogody

TEN WĄS TO WSTRZĄS

Jeden się skręca, drugi sypie, trzeci sterczy jakby miał wartę honorową pod pałacem Buckingham, czwarty pamięta Austro-Węgry, a o piąty trzeba podejrzewać meksykańską malarkę. Ale w tym kalendarzu widzisz tylko jego, dostajesz garść podpowiedzi i zgaduj, zgaduj sobie w najlepsze. Pozwól wąsatym kalamburom uruchomić włochate myśli. Tylko na twoim biurku (albo w twoim autobusie miejskim).

Czyje to wąsy?Czyje to wąsy?

PARA W RUCH

Drobne zboczki podkochujące się w maszynach, ekscentryczki popiskujące na widok kół zębatych, dumni miłośnicy neowiktoriańskiej perwery! Oto jedyna okazja by na 12 miesięcy pogrążyć się w świecie Kazuhiko Nakamury, gdzie śni się nie o elektronicznych owcach, ale o parowych nosorożcach

Czy Nosomaszynorożce śnią o mechanicznych owcach?Czy Nosomaszynorożce śnią o mechanicznych owcach?

KARTOTEKA TAKA KOLOROWA

"Szperaj, gmeraj/notuj, wpisuj/przekładając organizuj" - podśpiewując na melodię z "Podróży Pana Kleksa" głosem trochę wyższym niż Piotr Fronczewski można obcować z dziesiątkami bajecznie kolorowych karteczek. Garsonka, herbata w szklance, paprotka na parapet i od razu można poczuć się beztrosko niczym państwowa urzędniczka. Taki to kalendarzyk, no, no, no.

Pozdrawiam Korespondentkę z wydziału...Pozdrawiam Korespondentkę z wydziału...

THE STANDARD ZAWSZE NIESTANDARDOWY

Co łączy sieć amerykańskich hoteli butikowych, holenderską agencję kreatywną i francuskiego artystę medialnego? Oczywiście kalendarz. Oparte na kuriozalnych komentarzach i życzeniach goszczących w wysmakowanych pokojach gości dzieło nęci oko, chociażby zbyt dosłownie rozumianym hot dogiem, ostrzega o skutkach zbyt długich kąpieli, proponuje wariację w temacie Jezusa. Najlepsze, przynajmniej do chwili, w której Janek Koza popełni analogiczne dzieło na podstawie księgi skarg i zażaleń rodaków wypoczywających w Egipcie.

Smalenie cholewekSmalenie cholewek

HALO, TU BRZOZA

W miastach natura potrafi zaskoczyć - czy to słomą z butów pana przed nami w kolejce, czy zawartością trawników ciągnących się przy chodnikach. Kto woli inny rodzaj zaskoczeń, powinien przyjrzeć się imponującym przykładom sztuki środowiskowej z kalendarza "środowiskowego". Będziemy zadowoleni nawet wtedy, gdy Mikael Hansen będzie nam rzucał kłody pod nogi, a Henk Hofstra robił nas w jajo. Uwaga na polską reprezentację!

Wszystkie ręce w górę!Wszystkie ręce w górę!

STO WYJĄTKOWYCH DNI

Co będzie rosnąć z Tobą przez cały rok? No, niestety nie ubranie, ale ten kalendarz wie, jak Cię pocieszyć. Wraz z nim dostajesz 100 dziurkowanych karteczek post-it, mogąc oznaczyć wszystkie ważne dni i kształtujący tym samym dzieło sztuki odzwierciedlające autora, jak mało co. Do powieszenia w pionie albo w poziomie, a przy tak ekologicznie tworzone i pakowane, że aż powiesz o tym każdemu.

katreczkowe szaleństwoKarteczkowe szaleństwo

NA GRUZACH DZIECIŃSTWA

Jak nie lubić faceta, który gra w zimnofalowym zespole, ilustruje wywiad-rzekę z Alanem Moorem, a do tego w ramach dyplomu stworzył "kolekcję dywanów z rannym Batmanem i płonącymi samolotami"? Nie sposób, zwłaszcza, że z kalendarzem urodzonego w Polsce Tomasza Kaczkowskiego, każdy miesiąc będzie mieć coś dziwnego i znakomicie narysowanego. Nic, tylko patrzeć, jak stwory z dzieciństwa obrastają w absurd i fantasmagorie.

AwwwwwwwAwwwwwww

KOCHANIE, NIE REMONTUJ

Kolumbijska kawka z mleczkiem prosto od krowy o połyskliwej skórze i melancholijnym spojrzeniu? Film skazany na nagrodę w Sudance jeszcze zanim powstał w towarzystwie nobliwie mlaskających ekspertów? Wchód słońca orany czubkami minaretów przy zbiorowej ekstazie 1500 muezinów? Daj mi te rudery, ten upadły splendor, ten piękny syf, ty idioto! Najlepiej przez cały rok, w pięknym kalendarzu.

Ruina na każdy miesiącRuina na każdy miesiąc

JAKOŚ SIĘ UŁOŻY

Lego jest nieśmiertelne, nawet jeśli rodzic, który idąc nocą do toalety nadepnie stopą na zabłąkany klocek, chciałby inaczej. Tym razem nie chodzi jedynie o ponadczasową radość składania. To najnowocześniejszy kalendarz w zestawieniu, ale też planer - wystarczy zrobić zdjęcie smartfonem i wszystkie wydarzenia zsynchronizują się z cyfrowym kalendarzem on-line.


No, to pierwsza dwunastka za nami, drugą i trzecią poznacie niebawem... Żartuję, więcej Wam nie pokażę, chociaż im dalej szłam w las, tym więcej było pięknych, dziwnych, śmiesznych, a czasem kompletnie bezużytecznych kalendarzy. Potem pomyślałam, że w zasadzie poza dwoma - elektronicznym w telefonie i zeszytowym w torebce, nie używam już innych. Może mając taki karteczkowy albo ten z ruinami - wróciłabym do tradycji zaznaczania, odkreślania i wgapiania się z zadumą w kalendarz ścienny. A jak jest u Was?

Więcej o: