Jakie to śliiiiczne... Jak sobie radzić ze świątecznymi prezentami? Uratuje Cię bon i bon-ton

Urodziny, imieniny i najgorsze - święta. Najgorsze, bo często spotykamy się w tym czasie z członkami naszej rodziny, których de facto nie znamy, a oni nie znają nas. No i zaczynamy wymieniać się prezentami. Jak się zachować, by nie było po nas widać, że zestaw małego majsterkowicza nas nieco zaskoczył?

Święta. Nagle pojawiają się w naszym życiu wszyscy ludzie z szuflady „rodzina”. Także tacy, których raczej nie widujemy bez specjalnego pretekstu. Dalekie kuzynostwo (ile on ma lat, ten synek cioci? Może 7, może 13), dawno niewidziana cioteczna wnuczka naszej prababci (KTO?!), nowa narzeczona syna stryjka, o której miesiąc temu jeszcze nikt nic nie wiedział...

Pojawiają się sytuacje, w których bywa, że musimy przywdziać dziarski uśmiech i udając szczere zaskoczenie przyjąć prezent, podziękować. Gorzej, gdy znajdujemy się nagle w ogniu pytań oraz poleceń „Przymierz!”, a my wiemy, że to się dobrze nie skończy. Pamiętajcie jednak (uwaga, fanfary, będzie truizm), że uśmiech jest dobry na wszystko. Po prostu przywołajcie go na twarz. Jest to czasem bardzo proste, gdy prezent jest tak nietrafiony, że aż zabawny.

Są takie sytuacje, gdy musimy odegrać zachwyt, by nie zrobić dawcy przykrości. Zupełnie poważnie proponuję: przećwiczyć kilka okrągłych zdań, wychodzących poza „och, dziękuję”. Można się zawsze odwołać do sentymentów z dzieciństwa lub bycia cool.

Pamiętajcie tylko, opowiadając niestworzone historie o miłości do właśnie otrzymanego podarku: gdy kłamiemy patrzymy w lewo. Może więc warto znaleźć zawczasu jakiś punkt umiejscowiony bardziej z prawej i wydając okrzyki zachwytu patrzeć TYLKO tam?

Fatalne jest to, że nie ma u nas zwyczaju, by dawać prezent z paragonem, co pozwalałoby go wymienić. A może by tak sporządzić etykietę prezentową wewnątrz własnej rodziny? Jest ryzyko, że ktoś się obrazi, ale myślę, że obraza corocznym totalnie nietrafionym prezentem może być bardziej niebezpieczna. No i te pytania, gdy po jakimś czasie wpadnie ciocia i zdziwi się, że śliczna lampka w kształcie krasnalka, którą nam ofiarowała, nie stoi na środku salonu. Nie stoi w ogóle, prawdopodobnie leży na wysypisku... Jak to wyjaśnić?

Niby hahahihi, ale reakcja na prezent ważna sprawa. Ja przykładowo należę do tej grupy ludzi, którym ogromną przyjemność sprawia dawanie prezentów i obserwowanie reakcji - nieraz większą niż dostawanie. Ale i staram się (co nie znaczy, niestety, że ZAWSZE mi wychodzi) dawać prezenty trafione. Czasem wystarczy nadstawiać mocno ucha (opcja trudniejsza), podpytać kogoś, kto może wiedzieć (łatwiejsza) lub poobserwować, co delikwent lubi (w czasach fesja to prostsze - ale nie każdy na fejsie jest, wiadomo).

Problematyczne bywa wymienianie się prezentami z osobami, które wyznają zasadę, że nieważne jaki prezent, ale żeby było widać, że drogi. Trudno jest przyjąć coś bardzo kosztownego, gdy sami dajemy najtańszy zestaw świeczek zapachowych. Ale trudno, stało się. Ciesz się zatem szczerze (w miarę możliwości, bo nie zawsze drogi oznacza trafiony) i nie przepraszaj trzy razy za taniość swojego, nie opowiadaj historii niespłaconego kredytu czy braku płatności za faktury. Zrób dawcy prezent dodatkowy w postaci miłego podziękowania, okraszonego komentarzem utwierdzającym go w przekonaniu, że trafił z prezentem w dziesiątkę.

Kto wie, może znajdziesz jakieś zastosowanie dla nietrafionego podarku?

Jak zatem kupować prezenty osobom, których nie znamy? Nie wiemy, co lubią, nie jesteśmy nawet pewni ile mają lat (tyczy się dzieci, cioć o wiek nikt nie pyta, a jak się pomylisz na jej korzyść, to w sumie może być najpiękniejszy prezent w jej życiu). Często mamy problem z prezentem dla kogoś naprawdę bliskiego, a co dopiero niemal obcego?

Karty podarunkowe przez niektórych traktowane są jako prezent gorszej kategorii, bo takie nieosobiste, nieprzemyślane. Czyżby? A wolisz moherowy sweterek w różowe paseczki czy coś, co naprawdę chętnie będziesz nosić? Odwróćmy zatem sytuację - lubisz zaskoczenia: za małe rajstopy w dziwnym kolorze lub poczytny romans, mimo iż gustujesz wyłącznie w science fiction? A przecież bon do sklepu z ciuchami czy księgarni rozwiązuje wszystko. Jeśli zależy Ci na spersonalizowaniu prezentu, wyżyj się w pakowaniu!

Jeśli nie znasz narzeczonej kuzyna, zawsze możesz kupić im wspólny prezent - coś uniwersalnego do domu czy karnet do kina, zakładając, że wiesz coś o kuzynie - bo jeśli nie cierpi filmów, a z narzeczoną kłócą się od pół roku o kolor zasłon - nie ryzykuj. Bon!

No bo przyznajcie sami - czy naprawdę pieniądze szczęścia nie dają? Foch.

CollegeHumor's Favorite Funny Videos

A na koniec jeszcze coś dla tych, którzy może i prezenty piękne by chętnie kupili, ale zwyczajnie nie stać ich na ofiarowanie rodzinie całej pensji w jeden wieczór (bo pensja mała albo rodzina duża).

Dobrym pomysłem są osobiste bony, własnoręcznie wykonane, którymi pokazujemy, że kogoś znamy i chcemy mu zrobić przyjemność. Jeśli wiemy, że nasza kuzynka uwielbia chodzić na długie spacery z psem, ale nie ma za bardzo nikogo, kto chciałby jej w tym towarzyszyć - ofiarujmy jej bon na nasz czas. Tu już wszystko zależy od Waszej fantazji, możliwości jest nieskończoność.  Wyklejanki, rysowanki - można przyozdobić na tysiące sposobów. I ładnie zapakować. Bo co by nie mówić, nawet najbardziej nietrafiony prezent można pochwalić za piękne opakowanie!

Szata zdobi prezentSzata zdobi prezent

Trafionych i trafiających prezentów Wam życzę!

Więcej o: