Bardzo kulturalny FOCH! i OCH! przedświąteczny

Stało się. Ja. Ta, co niby nie czyta blogów, została zdemaskowana. Okazało się, że czytam ich całkiem sporo, tylko zwyczajnie przestałam już dawno myśleć o tym, w jaką formę to wszystko jest ubrane. Znów więc zamierzam nieco afirmatywnie podrzucić Wam kilka tropów.

Najpierw powiem jednak, że szkoda mi życia na słabe blogi. Mam znajomych, którzy są królami szydery, mogą w ramach relaksu przemierzać rubieże internetów, po to by na rozstajach wyłuskiwać ten gówniany blogowy groch z łupin. Ja tam nie mam do tego nerwów, ale postanowiłam nie być stronnicza, nie serwować tylko ochów, ewentualnie achów. Zaczerpnęłam więc u źródeł.

Pierwszy ankietowany powiedział mi "sprawdź sobie bloga na którym Raperzy Czytają". Sprawdziłam. O akcji mogę powiedzieć tyle - głupio byłoby krytykować ludzi (nawet jeśli to czwarty garnitur raperów) za to, że czytają książki. Cóż z tego, że akcja mogłaby nazywać się równie dobrze: "raperzy czytają to, co inni raperzy" - jeśli więc czterech raperów powiedziało, ze czyta Bukowskiego, Hessego i Cortazara, inni też mówią właśnie to. Sam blog, choć ma kulturalne aspiracje, jest taki sobie, ani ciepły, ani zimny, mnie zwyczajnie szkoda czasu. Nawet na to, żeby zakrzyknąć "FOCH".

Kilka kolejnych rekomendacji też nie dostarczyło mi wystarczającego lolcontentu, znaczy zabawnej zawartości. Wiecie, ja jednak oczekuję, że jak już coś jest słabe, to przynajmniej niech będzie też i śmieszne. Jak horrory klasy C albo kuriozalna literatura wagonowa, czy te ogłoszenia towarzyskie na ostatniej stronie lokalnej gazety. I wtedy przypomniało mi się TO. Mogłabym tu dorzucić coś w stylu "Niemiec płakał jak linkował". Cieszyć powinno, że dziewczyna pielęgnuje w sobie wewnętrzne dziecko, wszystkiemu się zadziwia, że odkrywa, iż Łódź to nie tylko blokowiska (!!!), ale i stare kamienice (kto by pomyślał, doprawdy?). Chce iść na koncert z muzyką, której nie zna (tu mogę przyklasnąć), a potem strasznie bełkocze (bywa, awangarda taka trudna). Niestety, mnie to nie cieszy, mnie to bawi. Jestem jednak miłosiernym samarytaninem, no nie mam siły tak ludzi usiłujących obcować ze sztuką, a potem jakoś to wyrażać, kopać po piszczelach.

Osobne miejsce w piekiełku nudy i smutku zajmuje strona JestKultura. Fajowa, hej, ekstrapozytywna, hej... Nawet nie wiecie ile osób wskazało ją jako idealnego kandydata do tego, by zakrzyknąć FOCH z tym!  Ja zaś smętnie westchnęłam. No bo do jasnej cholery! Dlaczego słabe blogi modowe mogą być przynajmniej śmieszne , takie do turlania się, a słabe blogi o kulturze są wyłącznie przygnębiające... "Bo kultura to sprawa poważna" rzekł kolega. Cóż...

Na szczęście jest czwarty blog. Początkowo moje wrażenia były bliższe focha, niż ocha. Wpis, który przeczytałam jako pierwszy, był relacją z jakiejś trójmiejskiej imprezy kulturalnej. Niespecjalnie rzetelny, słaby stylistycznie, ot, sieciowe przeciętniactwo. Nieco z musu doczytałam do końca - były mi akurat potrzebne konkrety, niestety w tym tekście ich nie znalazłam. Trudno, porzuciłam to miejsce. Spróbowałam zapomnieć, ale RóbmyDobrze nie dawało mi na to szansy. Powracało co jakiś czas, linkowane przez znajomych, wreszcie dopadło mnie osobiście, na Instagramie. I już mnie ma. Od czasu naszego pierwszego spotkania, bardzo się rozwinęli. Mają kilka ciekawych cykli: są teledyski, które robią im dobrze, jest seria wpisów o śmieciowej muzyce, dobre rekomendacje wizualne, przeglądy fotoblogów, rozmowy z artystami. Wszystko ma zgrabną i konsekwentną oprawę graficzną w stylu "less is more” - jak ja to lubię. Polecam wam więc tych dobrzerobów! OCH!

www.robmydobrze.plwww.robmydobrze.pl

Dokładam do tego dwa blogi, które czytam zawsze i wszędzie. Pierwszy, to w moim przypadku oczywista oczywistość: blog Bartka Chacińskiego, a w zasadzie wszystkie blogi Bartka Chacińskiego: Polifonia, Wyż Nisz, wreszcie HCH, które jest dedykowane radiowym audycjom Bartka i Jacka Hawryluka. Chaciński dwoi się i troi, by przesłuchać wszystkie płyty, jakie wydano we wszechświecie, a potem swoje wrażenia stara się spisywać. Człowiek z misją, kulturalny, sympatyczny, ale, co najważniejsze, dobrze piszący - OCH po całości!

Jest też blog We Are From Poland. Ponieważ czytam niemal od początku jego istnienia, mam stosunek sentymentalny. O czym to blog? Już spieszę wyjaśnić - jeśli słuchając radia, lub oglądając telewizję macie wrażenie, że w polskiej muzyce to przede wszystkim "Małgośka, mówią mi”, a potem to ewentualnie Obywatel GC i Kasia Kowalska, że jedyną nową płytą jest powrót Edyty Bartosiewicz i etno Kayah, młodzi wykonawcy to tylko Enej, a tak poza tym, to nic się nie dzieje, polska muzyka nie istnieje, umarła, to JA nie będę WAS żałować. Zwyczajnie rozkazuję wam wyłączyć te radia i telewizory i sprawdzić WAFP!. Ten blog jest żywym dowodem na to, że w polskiej muzyce dzieje się dużo i często są to rzeczy bardzo ciekawe. Po trzykroć OCH!

Więcej o: