A ja bym tak bardzo chciała - o filmach i serialach, których jeszcze nie ma

I pewnie nie będzie, już taki mój pech. Ale cóż, marzenia nie zrujnują dziewczyny - jak mawia bohaterka powieści, którą mamy z red. Połajewską na półeczce Wstydliwych Przyjemności. Chętnie bym widziała ekranizację, problem w tym, że nigdy się nie przyznam, co to za tytuł. Nie i już. Mam jednak parę innych pragnień, których wstydzę się nieco mniej.

Pisałam już, że pożądam filmu o bohaterach Entourage, dodatkowo serialu o jednym z nich (Ari, kocham cię całym moim filosemickim serduszkiem) i ekranizacji Amerykańskich bogów Gaimana - HBO już kolejny rok puszcza w świat plotki o serialu. Czekam, wypatruję, starzeję się, narobili mi nadziei, a teraz zwodzą. Nie szkodzi, znajdę sobie inny obiekt westchnień, coś innego, na co można bez końca czekać. Ta krzywa klapka w mojej głowie, klapka, która co i rusz każe mi przetwarzać wrażenia na potencjalne ekranizacje - jest chyba nie do naprawienia. Muszę z nią żyć.

zdjęcia: kadry z filmówAgnieszka Wagner i Michał Mikołajczak

Żeby nie było, jakobym cudze chwaliła, swojego nie znając - od lat, od pierwszej lektury marzę sobie, że ktoś sfilmuje Madame Libery. Na niewyraźnej idei kończą mi się pomysły - bo nie wyobrażam sobie kto i jak by podołał. No, może miewam przebłyski możliwej obsady. Widzę na przykład Agnieszkę Wagner w olśniewającej roli tytułowej. I Michała Mikołajczaka, jako chmurnego, niepokojącego, zdolnego, nieco przerafinowanego nastolatka. Nie wiem, kto by mógł oddać kllimat, Polański? Ach, milcz, serce.

Miłoszewskiego czytałam najpierw niechętnie i z lekkim meeh, później - poddałam się i uległam urokowi. Myślę, że ekranizacja, którą widziałam oczyma duszy jakoś od 50 strony -  jest tu wyłącznie kwestią czasu i trochę się jej boję, przyznam. Nie chciałabym ujrzeć na ekranie gumowych smoków, samochodu rozbijającego się o kartony i kiepsko wydrukowanego Rafaela. Marzy mi się jakiś nowy Vinci Machulskiego, czy wspominałam, że marzenia nie rujnują?

I proszę, niech ktoś zgodzi się ze mną, że Arystokracja Marka Millera to żywy materiał na wiele odcinków serialu, mam przyjemne dreszcze na samą myśl i zero refleksji nad trudami produkcji, w końcu to nie mój problem. Najpierw ładnie pokazane przedwojenne życie bohaterów, powiedzmy - po jednej rodzinie na odcinek serialu, gdzieniegdzie zresztą wątki będą się zazębiać z uwagi na powiązania towarzyskie, polityczne, geograficzne. Potem wojna i wspólne losy od momentu wywózki na Wschód, gromadne życie w łagrze, powrót do powojennej komunistycznej Polski, gdzie losy znów się rozdzielają. Może być rozliczeniowo i demaskatorsko, nie przeszkadza mi. To chyba jeden z tych tematów, których nie da się zepsuć ideologią, obym nie powiedziała w złą godzinę.

Pod tekstem o upiornych pensjonarkach odezwały się głosy pełne nostalgii i daremnej tęsknoty za starymi, dobrymi serialami. Tajemnica Abigel została pysznie i z zachowaniem klimatu przeniesiona na mały ekran przez Węgrów, ale to było wiele lat temu i dałabym rękę córki za kopię serialu, niestety, ten interes chyba nie wyjdzie. To może jakiś zgrabny remake? Tamto pokolenie nastolatek w międzyczasie jakby się nieco zestarzało, ale pamięć mamy niezłą. A niegdysiejsze wzruszenia dobrze się sprzedają w odświeżonej formie.

Georgina Vitay (zdjęcie pochodzi z http://hu.wikipedia.org)Georgina Vitay (zdjęcie pochodzi z http://hu.wikipedia.org)

To samo mam z Poniedziałek zaczyna się w sobotę Strugackich, radziecki film Czarodzieje był i przeminął ustrój temu, a ja mam w głowie nową wersję, taką troszeczkę w klimacie The Big Bang Theory osadzonego w głębokim ZSRR. Bym oglądała, a Wy?

Okropne wrażenia z ekranizacji Pod kopułą Kinga może mi zatrzeć porządnie zrobione Dallas '63. Chcę sfilmowania całej Marthy Grimes i niech Jude Law wcieli się w inspektora Jury'ego. I jeszcze niech mi nakręcą Cryptonomicon, hahahaha, wiem, jestem taka zabawna. Wiem, mogą zepsuć, jak Atlas chmur. Wiem, mogę sobie najwyżej sama napisać i nakręcić. Wiem.

Wiem to wszystko, niczego się nie spodziewam, niczego nie żądam. Marzę sobie po cichutku. Może czasem obsesyjnie, może odrobinę kompulsywnie. Przecież nikomu nie szkodzę. Tak się tylko zastanawiam, czy w  Trzech wiedźmach na podstawie Pratchetta mogą zagrać Claire Danes, Maggie Smith i  Kathy Bates? Proszę?

Trzy wiedźmyTrzy wiedźmy

Więcej o: