10 nieoczywistych pomysłów na zagraniczne podróże z dziećmi

Ciotka mówi: "przyjedźcie do nas", sąsiadka syczy za waszymi plecami Eee-gipt, dwanaście przewodników po Chorwacji pręży dumnie grzbiety na półeczce w dyskoncie, ale wiedzcie, że jest alternatywa. Można spróbować ruszyć w nieco mniej przewidywalnym kierunku i to razem z potomstwem - zarówno po taniości, jak i na bogato. Niech w 2014 zwycięży nowy trend: nieoczywistość.

POZIOM WYZWANIA:  bułka z masłem

1. Belize, Placencia

Placencia i najwęższa uliczka na świeciePlacencia i najwęższa uliczka na świecie

Kiedy: Listopad - Kwiecień

Opis: Belize to karaibska egzotyka w możliwie najprzystępniejszej wersji, a Placencia wydaje się być tam najprzyjemniejszym miejscem obok często (jak mówią, już za często) odwiedzanej wyspy Caye Caulker. Kto tak twierdzi? Na przykład twórcy świętej turystycznej księgi Lonely Planet, którzy uznali ten kierunek z jeden z najwłaściwszych dla rodzin w 2014 roku. Wygląda jak raj, gdzie wasze dzieci będą uczyć się na plaży grać na bębnach, wyglądając małp czy morskich żółwi, bądź zgłębiając sztukę nurkowania. Wy zaś podżerając smakołyki wprost z palmowego liścia zastanawiać się będziecie czy jest w ogóle sens odwiedzać ruiny budowli Majów bądź podziemne rzeki w głębi lądu. Domek przy plaży kosztuje ponoć tylko 50 dolarów za dobę, a ludzie przeważnie mówią po angielsku.

Dobra rada: To brzmi za dobrze, więc sprawdźcie prognozy, by mieć pewność, że w czasie urlopu nie kroi się na miejscu żaden huragan.

2. Stany Zjednoczone, Wickenburg

Kiedy: Kwiecień, Maj

wickenburg

Opis: W tym jednym miasteczku możecie odnaleźć dziesiątki historycznych tropów - pionierzy, konflikt z Indianiami, batalie z Meksykanami, gorączka złota, wojna domowa. Dziewiętnastowieczny dworzec kolejowy, sklep wielobranżowy czy hotel są jak z westernów. A strzeliste kaktusy, rozłożyste agawy, górskie szczyty niczym koguci grzebień ? Poezja. Urlopowiczów (tych bogatych)  przyciąga jak magnes również uwielbiane ranczo De Los Caballeros, od ponad 65 lat dające posmakować mieszczuchom kowbojskiego życia. A kiedy zajęte bez reszty przez personel dzieci jeżdżą konno, łażą po okolicy, pływają w basenie, palą ogniska, ich rodzice mogą  wypatrywać sępów, szwendać się po kopalniach czy rozbijać jeepami. Zwykle jednak grają w golfa i pustoszą stoły, zwłaszcza chwalony bardzo wybór deserów.

Dobra rada: Wyłączcie ironię, wypleńcie sarkazm. W końcu to Ameryka. 

3. Dania, Kopenhaga

Dziwaczna architektura, bezzałogowe pociągi nad ziemią. To nie przyszłość, to Kopenhaga Dziwaczna architektura, bezzałogowe pociągi nad ziemią. To nie przyszłość, to Kopenhaga

Kiedy: Kiedykolwiek

Opis: Stylowy lunapark Tivoli czy pałacowe ogrody to oczywistość. Warto jednak usiąść przed wielką przednią szybą bezzałogowego metra, po czym pomknąć na dzielnicę ?restad . Architektura przyszłości w połączeniu z elementami skansenu, zielenią i przestrzenią? Zafascynuje każdego. Kopenhaga z jej wspaniałymi cukierniami, całorocznymi ścieżkami rowerowymi i wszechobecnym designem wpisanym w przestrzeń publiczną jest też dobrym punktem wypadowym. Jedźcie na północ, do zamczyska w Helsingorze, tylko ostrożnie, jeszcze mąż poczuje się jak Hamlet I CO WTEDY? To może lepiej chwila w kolejce podmiejskiej, by dotrzeć do Roskilde, gdzie widok zabytkowych łodzi zmieni syna w Wikinga...

Dobra rada: Unikajcie słowa na "L", jak le... le...  LEGOLAND. Drogo i daleko.


4. Tunezja, Tozeur

Nie tak dawno temu, w naszej galaktyce...Nie tak dawno temu, w naszej galaktyce...

Kiedy: Marzec lub Kwiecień

Opis: Złóżcie kondolencje tym, którzy zdecydowali się na Susę - segregowanie śmieci na plaży szybko dzieciom się znudzi, a po kąpieli w takim morzu i pies może się drapać. Ale Tozeur to opcja "budżetowi królowie życia". Jest tu wszystko - las palmowy, bezpieczna wersja orientalnej mediny, pustynne scenerie z "Gwiezdnych wojen", a nawet park edukacyjny pełen dinozaurów czy postaci z baśni 1001 nocy. Zapomnicie, że macie dzieci, bo kelner będzie stawał przy nich na głowie, facet z muzeum nosił je na rękach, albo po prostu zamilkną patrząc  na banany owocujące im nad głowami. Wycieczki - kąpiel w górskim jeziorku, albo przejazd zabytkowym pociągiem "Czerwona Jaszczurka" w efektownym kanionie - za nieduże pieniądze zorganizuje Ci portier w hotelu.

Dobra rada: Zamówienie swojej pociesze (ta, akurat) kotleta z wielbłąda to naprawdę słaby dowcip. Nawet scenarzysta "South Parku" by tego nie zrobił. Aha, tu "danie dla dziecka" nie znaczy "danie łagodne".

5. Łotwa, Półwysep Kolka

Cmentarzysko łodziCmentarzysko łodzi

Kiedy: Czerwiec - Lipiec

Opis: Kolka. Tego wasze dzieci (i wasze portfele)  nie dostaną na tych wakacjach. Przyjemne, prowadzące przez park narodowy szlaki z dziką przyrodą zieleńszą i gęstszą niż ustawa przewiduje są na wyciągnięcie ręki. I nie, że "Zachary, zechciej spojrzeć młody człowieku, jakie zacne mrowisko", tylko cmentarzysko łodzi w lesie, menhiry jakieś, dużo zabawy. Druga sprawa to praktycznie puste, szerokie plaże, na których rzecz jasna można leżeć, a w przy ataku rodzicielskiej nadgorliwości  na przykład pojechać na kucyku do szczątków latarni morskiej. A poza tym niby bezludnie, jak na końcu świata, ale długo otwarty sklep z wyborem piw czy jadłodajnia z rybą i wszechobecnymi plackami ziemniaczanymi zawsze się znajdzie.

Dobra rada: Cysterna środków na komary. Nie, nie mówimy tu o Offie z osiedlowego kiosku. 

POZIOM WYZWANIA: łatwe zmęczenie

6. Ukraina, Nowy Świat

Górski szlak nad morzem? Tak to tylko w Nowym Świecie

Górski szlak nad morzem? Tak to tylko w Nowym Świecie

Kiedy: Maj, Październik

Opis: Że ukraiński (no, powiedzmy) Krym to żaden specjalny kierunek? Że student z klatki obok był w Bakczysaraju, a babcia sąsiada w sanatorium w Eupatorii? Zapewne, tylko nikt nie każe pchać się na zachód. Nowy Świat (Novy Svet) obok Sudaku to odpoczynek od wszechobecnej na półwyspie postsowieckiej bylejakości, zgoła śródziemnomorskie widoki z jaskiniami, pistacjami i szakłakami po drodze, przyjemny plac zabaw wśród zieleni i wejście do ciepłego morza, które nie prowadzi bezpośrednio do złamania nogi w trzech miejscach. Kusi wyprawa na pobliski wulkan, aquapark pozwala wymuszać na potworach szantażem ciut grzeczniejsze zachowanie, genueńska twierdza rozpala wyobraźnię. Ugasić można ją produkowanym na miejscu "szampanem".

Dobra rada: Mniejsza już o ukraiński, ale naprawdę warto podszlifować, albo zwyczajnie wkuć język rosyjski. Przynajmniej na tyle, by móc powiedzieć "Przepraszam, dlaczego mój syn czeka na czebureka już siedemdziesiąt minut?" albo "Czemu ten piękny dyliżans benzynowy zmierza na północ, skoro obiecywali państwo dowieźć nas prosto na południowy wschód?" 

7. Grenlandia, Nnuku

Kiedy: Czerwiec

Grenlandia

Opis: Grenlandia właśnie została ogłoszona przez "National Geographic Traveler" jednym z hitowych kierunków 2014 roku. Tak, tu można odpocząć z dala od tłumów, nie smażąc się w słońcu i nie umierając na schodach kolejnych atrakcji, które przecież trzeba zobaczyć, bo inaczej sumienie nas zeżre. Zabytki? Należą do rzadkości. Drogi? Nie ma (są za to promy wzdłuż wybrzeży). Drzewa? Niemal brak. Eskapizm do sześcianu. Białej nocy, ręcznie robionych kobiecych strojów ludowych, fiordów jedzących z ręki, poczty Świętego Mikołaja i inuickich mumii nie da się zapomnieć. Niezależnie od wieku. A jeśli jeszcze wybierzecie się poza stolicę popatrzeć na lodowe kolosy? Szał zupełny.

Dobra rada: Ten co się na zebraniu szkolnym wozi, że na weekend lata z synem na mecze Barcy, sapnie i weźmie nadgodziny, kiedy tylko mu powiesz gdzie byliście. Ale jednak weź to sobie szybko rybko przelicz. Cztery razy. Dziennikarka "Nat Geo" 12 dni wyceniła na 12 tysięcy złotych. A teraz pomnóż przez liczbędomowników. Można zbieleć, zamarznąć i samemu zmienić się w taką trochę Grenlandię.    

8. Włochy, szlak Pięciu Ziem

Riomaggiore koloroweRiomaggiore kolorowe

 

Kiedy: Jesień

Opis: Wypady do Włoch nie zawsze kojarzą się dobrze. Zapach jaja na twardo w autokarze szturmującym Watykan. Kilkugodzinna przebieżka przez  gnijącą Wenecję bez odklejania aparatu od czoła. Dobiegający zewsząd szczebiot dotyczący Toskanii. Spoko, spoko... Co powiecie na Cinque Terre, nieprzyzwoicie romantyczny szlak przyklejony do stromych, liguryjskich brzegów? Odkryjcie pięć ( Monterosso al Mare, Vernazza,  Corniglia, Manarola, Riomaggiore) malowniczych, zupełnie niedzisiejszych miasteczek na skalistych, porośniętych winem zboczach, podziwiając w dole lazur wody i biel spienionych fal? Nie dojedziecie tam samochodem. Nie pogawędzicie sobie po angielsku. Dzieci najpewniej spuchną przemieszczając się miedzy lokacjami, ale wtedy można podjąć reanimację w rodzinnych restauracjach przy aromatycznym, z wolna przygotowywanym posiłku, bądź po prostu podjechać kolejką.

Dobra rada: Zadbajcie wcześniej o noclegi, na świecie ceni się ten kierunek bardziej niż w Polsce. Jeśli jedynym spacerem, jaki wykonujecie z dzieckiem jest ten do samochodu, to poćwiczcie.

9. Wietnam, Hanoi

Kiedy: Wiosna

Hanoi

Opis: Azja kusi względnym bezpieczeństwem i egzotyką, na którą mogą sobie pozwolić ci spoza najwyższego progu podatkowego. Tajlandia spowszedniała, Wietnam jeszcze nie. Cóż, nic tylko atakować Hanoi, najważniejszy ośrodek na północy tego kraju. Unikalną sprawą jest wodny teatrzyk kukiełkowy Thang Long, gdzie do wtóru muzyki lalkarze animują chlupoczące, baśniowe postaci. Tradycja sięga XI wieku, bowiem już wtedy w ten sposób umilano sobie czas, kiedy to pola ryżowe znikały pod wodą. Za dużą atrakcję uchodzi jedzenie, miejscowi organizują nawet wyprawy sprofilowane na niepełnoletnich obżartuchów, którzy tęsknią potem do aromatycznych makaronów. Okolice Ha Noi zjeździć można rowerem (również pod okiem przewodnika), zatrzymując się nie w hotelu, a w jednym z wiejskich domostw gościnnych mieszkańców. Międzykulturowa agroturysytyka na całego.

Dobra rada: Pilnujcie dzieci bardziej niż zawsze. Nikt ich nie porwie, ale szansa, że zostaną rozjechane wydaje się spora. I patrzcie skąd bierzecie wodę. 

POZIOM WYZWANIA: łatwy hardcore

10. Archipelag Samoa, Upolu

Kiedy: Marzec - Listopad

Sean Shadbolt

Opis: Czytając zamieszczoną na Family Adventure Project relację rodziców-podróżników z Samoa, zauważyłam, że dzieci nie zachwyciły się kuchnią opartą na papai, owocach chlebowca i tym podobnych cudach. Przegrzane i umęczone równikowym klimatem oraz podróżą źle spały. Choroby - od liszajca po problemy żołądkowe - okazały się codziennością, zupełnie jak młodzi tubylcy podkradający zabawki, a i tak maluchy twierdziły, że to najlepsze co je w życiu spotkało. Pogawędka z zawsze uśmiechniętymi lokalsami w cieniu palmy kokosowej, kąpiel w idealnie przezroczystej wodzie obok kolorowych rybek, pływanie canoe wśród namorzyn czy własnoręcznie karmienie wypatrzonych żółwi narwanymi naprędce liśćmi. Takich wrażeń nic nie zastąpi.

Dobra rada: Sprawdźcie, czy są w ogóle jakieś choroby, na które przy tej okazji nie trzeba się zaszczepić.

Więcej o: