Co Słonko Widziało: lodowy fort, niebezpieczny seks, czołg pod kołderką i dżem z boczku

W Warszawie spadł pierwszy śnieg (bardzo się cieszę), nie wiem jak tam u Was, ale podobno zbliżają się jeszcze większe chłody. No to będzie coś na rozgrzewkę, trochę wzruszeń i kilka propozycji na zimowe zabawy.

Nagły atak zimy sprawia, że chętniej siedzi się w domu (minus lepienie bałwanka - wkrótce!) i jest dużo czasu na przeglądanie smakowitych lineczków. Poranek przyniósł doskonały zestaw dla fanek Jareda Leto - zainteresowałam się, bo właśnie oglądam po wieloletniej przerwie Moje tak zwane życie, bardzo przyjemny serial dla nastolatków (pamięta go ktoś jeszcze?), w którym młodziutki Jared jest obiektem westchnień głównej bohaterki. Galeria w serwisie Buzzfeed potwierdza, że Dorian... przepraszam, Leto musi posiadać skrzętnie ukryty własny portret. Jak na 42 lata, cóż, wygląda... no... sami zobaczcie.

Dorian Grayy naszych czasóDorian Gray naszych czasów

Jeżeli pomyśleliście o rzeczach nieprzystojnych - wstrzymajcie konie. Okazuje się, że z tym całym seksem to ciężka sprawa, zwłaszcza w niektórych miejscach. Prawo bywa bezlitosne, a pamiętać trzeba, że jego nieznajomość nie zwalnia z odpowiedzialności. Fatalnie wypada tu USA. W takiej na przykład Kalifornii, gra wstępna musi być straszną spinką. Nikomu nie wolno bowiem osiągnąć podczas wstępnych igraszek orgazmu, o ile nie ma go w tym samym czasie także partner. Prawo Florydy jest nieubłagane w sprawie ewentualnego stosunku z... jeżozwierzem. W Waszyngtonie nie bardzo można poszaleć - dozwolona prawem jest bowiem jedynie pozycja misjonarska. No i nie wiem co prawda, czy chcecie to wiedzieć, ale w Luizjanie nekrofilia nie jest przestępstwem (natychmiast pomyślałam o Detektywie!)... Więcej dziwacznych amerykańskich przepisów znajdziecie na tej stronie. Na szczęście prawo, choć twarde, potrafi też być martwe.

Jeżozwierz

W Europie nieco lepiej, choć na Węgrzech nie wolno odbywać stosunku przy zapalonym świetle, w Hiszpanii kochać się na plaży, a w Estonii surowo zabrania się gry w szachy w trakcie seksu. Polska rzeczywistość cieszy dziś jakoś bardziej...

No dobrze, po rozgrzewce czas na inne przyjemności. Jeżeli zastanawiacie się, co można zrobić z wolnym czasem, gdy już przyjdą srogie mrozy - jest pomysł. Możecie skorzystać z inwencji pewnego miłego pana, który kreatywnie wykorzystał niską temperaturę, budując wspaniały fort z lodowych cegieł. Propozycja to raczej dla posiadaczy ogródków, ale w sumie można zawsze dogadać się z sąsiadami. Albo postawić miniaturkę na balkonie. Serio, marzę teraz o porządnym mrozie.

Chcę to!Chcę to!

Za skarby świata nie wyjdziecie w takie zimno z domu? Nie ma problemu, możecie zawsze nauczyć się robótek ręcznych i sprowadzić do siebie wiosnę. W Ogrodzie Botanicznym na Brooklynie pojawiły się jakiś czas temu istne arcydzieła z włóczki!

http://www.bbg.org/discover/gallery/knit_purl_sow#/tabs-1

http://www.bbg.org/discover/gallery/knit_purl_sow#/tabs-1

Rośliny są doskonale odwzorowane, wymaga to niebywałego kunsztu, ale jeżeli zima ma trzymać nas w uścisku do maja, to z pewnością jest czas na opanowanie tej sztuki. Zawsze można poprzestać na szaliku. Też się przyda. No i oczywiście zawsze pozostaje rozrywka (i sztuka!) modna od lat, a o nieprzemijającym uroku, czyli Yarn Bombing. W Krakowie czołg jest pod ręką, ale z pewnością potraficie wykazać się kreatywnością i w innych przypadkach. Pomysły? Poproszę.

http://content.time.com/time/photogallery/0,29307,2077071_2283023,00.html

Zdolności manualnych brak? To może kulinaria? Dziś zaintrygował mnie pewien przepis, umieszczony na blogu Piwne Gotowanie. Jego autorki - Magda i Ala - zdobyły moje serce przyrządzając DŻEM Z BOCZKU! Dziewczyny, uwielbiam Was!

http://piwnegotowanie.wordpress.com/2014/01/15/schlenkerla-doppelbock-dzem-z-boczku/

To nie jest żart, jestem śmiertelnie poważna, a nawet wyznam, że zamierzam moimi maślanymi łapami wykonać to kulinarne cudo. Nie będę przeliczać tego w tej chwili na kalorie, jest to pozbawione sensu, bo i tak ulegnę. Wyobrażam sobie już te chrupiące bułeczki z grubą (no dobrze, rozsądną!) warstwą aromatycznego przysmaku. Do tego kocyk, film... Czysta perfekcja zimowego wieczoru.

A skoro już o filmie mowa, to może powtóreczka z Gwiezdnych Wojen? Świat ujrzał nowe (choć stare) zdjęcia z planu. To prawie tak smaczne, jak konfitura z mięska.

http://sobadsogood.com/2014/01/14/chewbacca-releases-rare-unseen-images-from-star-wars-film-set/

Zdjęciami podzielił się na Twitterze Peter Mayhew - ten sam, który grał Chewbaccę. Bardzo przyjemna rzecz!

Kto jest typem majsterkowicza i właścicielem kota lub kotów kilku, może spędzić mroźne wieczory na wykonaniu takiej abstrakcyjnej konstrukcji, jak ta poniżej. Szacun. Plac zabaw dla kota jest dość onieśmielającym dziełem - wymaga miejsca, talentu i ciężkiej pracy. Jednak czego nie robi się, aby zaskarbić sobie choć odrobinę łaski kapryśnego futrzaka. Całość znajdziecie klikając tutaj. Ja dostaję alergii od samego patrzenia na koty, jednak wszyscy wiedzą, że te właśnie stworzenia opanowały internet, a wkrótce podobno opanują także świat. Nie ryzykujcie - wiertarki w dłoń.

http://www.mymodernmet.com/profiles/blogs/goldtatze-cat-playground-room

Jeżeli nie macie czasu na kreatywne zajęcia domowe, zawsze możecie udoskonalić swoje CV. Niech inspiracją będzie dla Was człowiek, który swoje zawodowe kwalifikacje wykorzystał właśnie do autoprezentacji. Wskoczcie szybciutko na stronę Robby'ego Leonardi i zobaczcie, jak to się robi w świecie ludzi z pasją. Wspaniałe!

http://www.rleonardi.com/interactive-resume/

No i na koniec - mój prywatny zachwyt tygodnia. Nie tylko wzrósł mi znacznie poziom cukru we krwi (to naprawdę najsłodsza rzecz, jaka ostatnio widziałam), to także dopadł mnie zielonooki potwór, bo te zdjęcia są po prostu fantastyczne.

Elena Shumilova jest jednym z wielu fotografów, których prace zobaczyć można w serwisie 500px, ale to przy tych małych dziełach sztuki zatrzymałam się tym razem na dłużej. O Elenie i jej fotograficznym projekcie, angażującym jej dzieci i domową futrzastą trzódkę, napisały w minionym tygodniu dziesiątki serwisów. Jedno jej zdjęć dostałam nagle i nieoczekiwanie w prywatnej korespondencji i umarłam na chwilę z zachwytu i rozczulenia. Całość, odnaleziona w serwisie Bored Panda (polecam), rozwaliła mnie kompletnie. Tu zaledwie jedno zdjęcie, ale przysięgam - warto obejrzeć absolutnie wszystko. Dziewczyna jest po prostu genialna.

http://www.boredpanda.com/animal-children-photography-elena-shumilova/

Na tym dziś koniec, jeżeli macie ochotę, napiszcie mi, co interesuje Was najbardziej - zdjęcia, design, dziwaczne wiadomości, ciekawostki podróżnicze - możliwości są szczęśliwie szerokie. Nigdy nie wiem co wybierać, może sami mi podpowiecie. Miłego dnia!

Więcej o: