Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty trzeci]

Porozmawiajmy o pogodzie, bo ponoć o pieniądzach i polityce damom i gentlemanom nie wypada, a my tu przecież wszyscy z wyższych sfer, mać. Owszem, to nic nowego, iż zieję irytacją, to wręcz mój znak firmowy. Ale tym razem mam powód. Naprawdę, myślałam, że uda się nam wszystkim z tymi stokrotkami w trawie i łagodną temperaturą - przetrwać aż do kwietnia. Zima zaskoczyła Aleksandrę. W styczniu.

Cóż, moje dzieci są zachwycone. Mamo, nie wiedzieliśmy, że umiesz się tak fajnie bawić! Ach, moje maleństwa, gdybyście wiedziały, że każdą celnie i mocno ciśniętą śnieżkę przeznaczam w głowie dla kogoś z elity polityczno-społeczno-kulturalnej naszego kraju.

Ziemkiewicz znówZiemkiewicz znów

Co, do ciężkiej cholery, jest nie tak z tym człowiekiem, ktoś może mi wytłumaczyć? Ja przecież kiedyś kupowałam jego książki, z własnej nieprzymuszonej woli, prawda? Przepraszam za każdy egzemplarz. Zapytałabym pana RAZ, czy mu nie wstyd. Ale znam odpowiedź.

Przyznam Wam szczerze, że zawsze mi słabo, kiedy natykam się na takie kwiatki. I zawsze mi dziwnie łzawo i miękko na sercu, kiedy świat spieszy mi udowodnić, że jednak jest na nim - lub próbuje być - jakaś równowaga.

Jestem bardzo mile zaskoczony wyróżnieniem i reakcją na ten zabieg lekarzy z całego świata. Było to komentowane jako sukces polskiej medycyny

- mówi (i to jak skromnie!)  profesor Adam Maciejewski, który kierował zespołem dokonującym przeszczepu twarzy. Przeszczep ten został uznany za najlepszy NA ŚWIECIE zabieg rekonstrukcyjny, przeprowadzony w 2013 r. Ja się wzruszyłam, nie wiem, jak Wy. Wychodzi na to, że im człowiek ma więcej do powiedzenia - tym mądrzej o tym milczy. Co widać z obydwu powyższych przykładów.

Chciałabym pozostać jeszcze w klimacie krzewienia narodowej dumy i podkreślania osiągnięć. Że niby u nas się nie da? Że drogi niedobre? Że wilcze doły i paści i tylko furmanka przejedzie? Ha. Niemiec potrafi. Nieważne, że żabami z nieba praska, a polska policja skrada się po cywilnemu. Dobry samochód, odrobina teutońskiej fantazji i przede wszystkim - odwaga! Można? Można. Najbardziej mnie zdumiewa, że wszyscy żyją. Niemiec, auto i cywile. Ot, cud nad Wisłą.

Wiem, pisałam o tym milion razy i macie już tematu całkowicie dosyć. Ale ja muszę, muszę, MUSZĘ. Girls wróciły z nowym sezonem. Jeszcze bardziej poje... ekscentryczne, jeszcze mocniej wkur... zagadkowe. Kocham ten serial, całą sobą. Jestem największą fanką Leny Dunham. Uważam, że oczarowanie kościstej wiedźmy, redaktor naczelnej Vouge, Anny Wintour tak, że umieściła tę wcale nie piękną, nie chudą i nie biuściastą dziewczynę na okładce swojego Świętego Pisma - jest tylko kolejnym dowodem geniuszu Leny. Uważam też, że pora na założenie strony pod nazwą: Przestańcie nazywać Lenę Dunham królową komedii. Komedii? Poważnie? Oglądaliście w ogóle ten serial?

Królowa CZEGO?Królowa CZEGO?

Widzę, że zeszłotygodniowe ocelociki ujęły Was za samo serce. W tym tygodniu ZooBorns za moim pośrednictwem śle Wam bukiecik kuguarów. Myziałabym. Myślę, że gdyby każdy mógł pomyziać - narodowy poziom agresji mocno by spadł. Terapia kuguarkiem dla każdego!

zdjęcie pochodzi z http://zooborns.com/zdjęcie pochodzi z http://zooborns.com/

Już, zrobiło się miło? Zaraz coś na to poradzimy. Spieszę.

Obiektywizmem nie grzeszyłam nigdy, a tu szczególnie. Od dekad jestem bowiem - cichą i niezbyt nachalną, na szczęście - groupie redaktora Jerzego Baczyńskiego. Nic nie poradzę, moja słabość do mądrych, obytych ludzi i do tygodnika Polityka jest wielka i nieuleczalna. I może dlatego zgadzam się całym sercem, kiedy czytam:

Ta lustracyjna fala jest jeszcze gorsza, jeszcze mniej przyzwoita od poprzedniej, bo zakłada jakąś genetycznie dziedziczoną zdradę, istnienie całych rodzinnych klanów, środowisk, grup, które przez dekady knuły, jak zaszkodzić Polsce

A może zgadzam się dlatego, że mdli mnie na całego, kiedy pani Kania, autorka Resortowych dzieci, pytana o partyjną przeszłość swoich rodziców odpowiada:

Nie chcę wchodzić w moją sytuację osobistą, o najważniejszym ci powiedziałam

Rozumiem i nie dziwię się, w cudzą sytuację osobistą wchodzić znacznie łatwiej.

Czy wspominałam, że świat jest tak wspaniale różnorodny i tak mistrzowsko utrzymuje balans? Na przykład samozwańczych, zakłamanych lustratorów pięknie równoważy ksiądz, który - trochę wbrew panującym w jego firmie trendom - zachowuje się jak człowiek i chrześcijanin.

Już widzę rzesze nadgorliwych katolików, którzy mnie w tym piekle razem z Jurkiem Owsiakiem umieszczają. W takim towarzystwie bardzo chętnie bym się tam znalazł.

- mówi ksiądz Jan Kaczkowski - doktor teologii moralnej, bioetyk, założyciel hospicjum w Pucku. Proszę księdza, węszę zakaz wypowiadania się wydany w ciągu miesiąca. Proszę księdza, chcę wyrazić swój szacunek i szczery żal, że takich jak ksiądz - nie ma (lub nie słychać i nie widać) więcej.

Tyle na dziś, widzimy się wiosną. Wiosno, widzę tu twój tyłek za tydzień. Bez negocjacji.

Więcej o: