Wielka afera o retusz i fałdki - Lena Dunham w "Vogue"

Stało się. Cytując osoby mądrzejsze ode mnie (żadna sztuka, wiem): "Anna Wintour wpuściła na okładkę Vogue kobietę ważącą więcej, niż czterdzieści kilo". Ba, to nie tylko okładka, w środku jest cała sesja, a zdjęcia zrobiła sama Annie Leibovitz (mniam). Niewątpliwie jest to wielki krok jednego człowieka, zupełnie nieistotny dla całej ludzkości. Za to szum zrobił się taki, jakby chodziło o arenę, chrześcijan i lwy. Dlaczego?

A cala afera z powodu tej jednej sesji w magazynie Vogue. Ale zacznijmy od początku.

Swoje uwielbienie dla Leny Dunham podkreślałam wielokrotnie, z Fochem i bez. Jestem gorącą fanką tej wyjątkowo bystrej, kreatywnej, pracowitej i zdolnej dziewczyny, która swoje kompleksy, zahamowania i lęki przekuła w oszałamiający sukces. Serio, ma dwadzieścia osiem lat i jest na szczycie. Wystarczy na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że nie napompowane usta i cycki wyniosły ją na ten szczyt. Nie zgadzam się jednak z tymi, którzy twierdzą, że Lena jest brzydka, odrażająca, paskudna i otyła. Osobiście widzę na zdjęciach dziewczynę o przeciętnej, nie rzucającej się w oczy urodzie, o niezbyt zgrabnej - lecz na pewno nie otyłej - figurze, stosunkowo młodą, nieszczególnie pewną siebie. Dostrzegam to wtedy, kiedy zastanawiam się nad jej wyglądem fizycznym, czyli rzadko. Znacznie częściej widzę aktorkę, scenarzystkę, reżysera i producenta - osobę, która jest świetna w każdej z tych ról jednocześnie. Na mnie robi wrażenie. Ale w porządku, rozumiem, Lena funkcjonuje w amerykańskim świecie jako brzydula. Kwestia gustu i postrzegania.

Okładka z retuszem (fot: Annie Leibovitz dla Vogue)Okładka z retuszem (fot: Annie Leibovitz dla Vogue)

Bardzo lubię okładki Vogue'a. Bardzo lubię piękne kobiety na tych okładkach. Mam świadomość, że są wystylizowane, wyretuszowane i pochlebnie ujęte. No i? Mam szarpać szaty, ponieważ świat nie jest taki, jak mi go czasem pokazują? Litości, w takim razie zaczęłabym szlochać we wczesnej podstawówce, na seansie Konika Garbuska i nie skończyłabym do dziś.

Zupełnie nie dziwi mnie, że Anna Wintour zmiękła na starość. Zupełnie nie dziwi mnie, że dla odmiany, zamiast zawsze zniewalających aktorek, modelek, celebrytek i Michelle Obamy - postawiła na smarkate Brzydkie Kaczątko z imponującymi osiągnięciami. Nie dziwi mnie zupełnie, że Wintour, bombardowana ponoć prośbami o zaprezentowanie u siebie (w piśmie, które jest, lub ma być synonimem klasy i wyrafinowania) - Kim Kardashian - woli pokazać Lenę Dunham. Ani elegancką, ani olśniewającą, ani piękną. Wybór między Miss Wulgarności i Miss Mózgu powinien być chyba całkiem oczywisty?

Lena okł bezOkładka bez retuszu (fot: Annie Leibovitz dla Vogue, zdjęcie pochodzi z http://jezebel.com)

Rozumiem, że niektórym w związku z powyższym zawalił się świat, a Vogue przestało być ostoją pewnych wartości. Rozumiem łkania: Jak taka inteligentna, to niech idzie na okładkę Time'a - a nie do świątyni Piękna i Chudej Nogi. Na pewno są już tworzone w pośpiechu jakieś grupy wsparcia i fundacje, mające na celu opiekę nad poszkodowanymi. Głowa do góry, kochani, przejdziecie przez to razem.

WTEM! jednakże na serwisie jezebel.com pojawiły się zdjęcia z sesji - bez retuszu. I świat zatrząsł się w posadach. Znowu. Okazało się bowiem dobitnie, co Lenie w wersji ostatecznej podciągnięto, wygładzono, zwężono i rozjaśniono. Gdzie zamaskowano zwisik, gdzie usunięto fałdkę, gdzie wyszczuplono szczękę i gdzie uczyniono pasmo włosów nieco bardziej bujnym.

Lena wanna bezZdjęcie z sesji, bez retuszu (fot: Annie Leibovitz dla Vogue, zdjęcie pochodzi z http://jezebel.com)

Nie dość, że pozwolono sobie na retusz Ikony, nie. Towarzyszącemu Lenie na zdjęciach Adamowi Driverowi, grającemu w serialu jej chłopaka - myźnięto fotoszopem wyłącznie kolanko! Twarz, resztę ciała - zostawiono nietknięte! Cholerny pies też szczeka, jak go natura stworzyła! Ożeż wy, seksistowskie świnie, manipulanci, antyfeminiści, zbrodniarze. Kto śmiał w ogóle tknąć Lenę retuszem? A skoro Lenę - dlaczego nie wszystkich? Wliczając psa? Dlatego, że jest kobietą, TAK?!

Ponieważ nikt mnie nie słucha, a mój głos nie ma żadnego znaczenia - pozwolę sobie zaapelować do obu oburzonych stron. Tych od pasztetu na okładce i tych od zbrodniczego retuszu pięknej kobiety. Otóż apeluję - kochani, usuńcie z tyłków te karnisze, kije bilardowe, golfowe, czy co tam nosicie. Pozwólcie sobie na odrobinę luzu i nieco większą nonszalancję w podejściu do tematu. Nic się nie stało. Vogue od zawsze retuszuje fotografie, które zamieszcza. Uładnia, wygładza, uślicznia swoich bohaterów, w tym wypadku - Lenę. Tylko ją, ponieważ facet i pies są nieistotnym dodatkiem, tłem dla niezwykłej dziewczyny. Tak was to boli? To zmieńcie lekturę. Nie widzę żadnego powodu, dla którego pismo miałoby zmienić charakter i zwyczaje z okazji goszczenia na swoich łamach Miss Seriali. Zwracam też uwagę, że Leny nie przerobiono na Lindę Evangelistę. To nadal Lena, z błyskiem oka, tym fajnym, pół-zagubionym, pół-kpiącym wyrazem twarzy. To jej rysy, włosy, ciało. Nie ma wątpliwości. O co tak łkacie? Naprawdę przez retusz, łaszki, piórka i piękny makijaż odbiera się tej dziewczynie inteligencję, przebojowość i sukces? Naprawdę mądra musi oznaczać kopciucha? Nie sądzę. Sądzę, że korona panny Dunham siedzi na jej głowie znacznie pewniej i mocniej, podrasowana fotka jej nie strąci.

Lena, wanna, zZdjęcie z sesji, wyretuszowane (fot: Annie Leibovitz dla Vogue, zdjęcie pochodzi z http://jezebel.com)

Zwracam się teraz do frakcji, która ubolewa nad upadkiem Świątyni Piękna. Wyjmijcie te kije, co wiecie i napijcie się wody. Perrier. Z limonką. Za miesiąc na okładce znowu pokażą, dajmy na to, Kate Upton (uwielbiam Kate Upton, jest śliczna, jadłabym ją łyżkami) i świat wróci na właściwe tory. To tylko Lena. Owszem, bystra i zdolna aż do granic geniuszu. Owszem, trzeba ją było uczesać, podmalować oko i wygładzić zmarszczkę nad biustem. Owszem, nie ma płaskiego brzucha, ani żylastego uda. Widać ktoś uznał, że mimo to warta jest uczczenia. Wiem, to szokujące. Panna, której największym atutem jest mózg - wdarła się tam, gdzie honoruje się głównie urodę. Widać jest jeszcze bardziej niezwykła, niż się wydawało.

Wzburzonemu światu Lena poradziła oszczędzać energię, nie angażować się w śmieszne pierdoły i zaznaczyła, że czasem lepiej jest zrobić coś z czystego wyrachowania, niż fałszywego altruizmu.

Cyt. z twittera Leny DunhamCyt. z twittera Leny Dunham

Tak sobie myślę, że ta kobieta jest fantastyczna. Tak sobie myślę, że zajedzie jeszcze dalej, niż dotąd. Tak sobie myślę, że Annie Leibovitz zrobiła, jak zawsze, piękne zdjęcia. Tak sobie myślę, że jednych ludzi zawsze bolą zmiany, a innych to, iż zmiany nie są dość szybkie i radykalne. A nowy sezon Dziewczyn - doskonały. Polecam.

Książka Leny Dunham "Nie taka dziewczyna" jest dostępna w Publio.pl >>

Więcej o: