Prawie wszystkie pierwsze razy Lindy

W życiu każdej kobiety zdarza się ten pierwszy raz. Są chwile, gdy zmienia całe życie i są sytuacje, gdy ten pierwszy raz nie wnosi niemal nic, czasem też znaczy tyle, co nic. O tym wszystkim właśnie spróbuję Wam dziś opowiedzieć.

Książę Pierwszy NieIdealnyKsiążę Pierwszy NieIdealny

Pierwszy raz niezachwycający, bo tak już czasem bywa, że na zajęciach dla początkujących nie spotykają się mistrzowie, Linda miała wtedy 14 lat, jej chłopak ledwie dwa lata więcej. Ona była ciekawa i to było fajne, on miał włosy na plecach - to pozostaje nieodmiennie ohydne. Zrobili to, bo mogli, na tapczanie rodziców Lindy, gdy nikogo innego nie było w domu. Wszystko trwało ledwie cztery minuty, ot włożyć, wyjąć, spuścić się, nic wielkiego. Linda zdecydowanie nie była zachwycona, za to na pamiątkę zostały jej dziesiątki malinek i pogryzione cycki.

Pierwszy raz wyczekany, gdy Linda postanowiła nie tracić jednak dziewictwa od razu. Grą wstępną zajął się Książę z Bajki, wyrozumiały, delikatny. Tylko przyszedł za wcześnie, Linda pomyślała, że choć ma 15 lat i jeszcze z nikim wcześniej nie spała, wciąż nie jest gotowa na pełne zbliżenie i na wszystko, czym może zaowocować. O tak, Linda wiedziała już skąd się biorą dzieci, ale zanim ten Książę z Bajki nie pokazał jej, że seks to nie zawsze tylko włóż i wyjmij, nie wiedziała, że czasem więcej przyjemności mogą dać dłonie i usta. Ale jak to z książętami bywa, odjechał nie doczekawszy momentu, w którym Linda jednak zechce oddać wianek. Miesiące mijały, Linda dorastała, jej wszystkie koleżanki już TO zrobiły, już o TYM gadały, a ona wciąż jeszcze nie zaliczyła bliskiego spotkania trzeciego stopnia. I WTEM!

Lindy pierwszy raz zaplanowany, gdy postanowiła, że sobie wybierze fajnego faceta na odebranie wianuszka, nie musi go kochać do szaleństwa, ale żeby był fajny i wyględny, żeby się z nim fajnie gadało i żeby na Lindę działał. I wybrała. Był starszy, doświadczony, ochhhh, jak on był doświadczony! Jakby tego było mało, czuł się zaszczycony tym, co mu się trafia. Wszystko wyglądało niczym żywcem wyjęte z ckliwego filmu, za wyjątkiem tego pierwszego pieprzenia. O, to było już jakby włożone w film niemiecki. Lindzie było dobrze i dobrze wiedziała już, że dobrze zrobiła. Gdyby poczekała chwilę i trafiła na następnego chłopaka, tego, który był czuły, miły, wyrozumiały i... nieco nudny i to on nakreśliłby jako pierwszy, co i jak, to pewnie Linda dziś bałaby się powiedzieć głośno "seks". Nawet sama w pokoju będąc...

Pierwszy raz kolonijny, bo na wyjazdach czasem tak bywa, że nawet durna nastolatkę ogarnia to zwierzęce uczucie, te magnetyzm, kiedy ona i on spotkają się gdzieś na boisku, grając w dzień w badmintona, kiedy jest lato i upał, i on tak patrzy, a potem przychodzi do niej do pokoju z kolegami, wszyscy dobrze się bawią, ale Linda i jej chłopak jakoś lepiej. I w pewnym momencie po prostu znikają, najpierw ona, potem on, z kluczem od pustego pokoju. Są już nieco pijani tym dziwnym pożądaniem, którego, jak się okazuje żadne z nich wcześniej nie czuło, oraz tą sytuacją, w której oboje znaleźli się po raz pierwszy. Cóż jednak po zwierzęcym magnetyzmie, kiedy cipka sucha. I tak kochali się, trochę bez poślizgu. A potem rano Linda stała pod prysznicem i dumała, czy z tego pierwszego pieprzenia zostanie jej tylko ból cipki, czy może coś... ktoś więcej, bowiem w żadnej z dwóch durnych, nastoletnich głów nie zaświtała idea o zabezpieczaniu się.

Pierwszy raz trochę śmieszny, trochę oburzony. W akademiku. O tego, to Linda dobrze pamięta. Trwały te siermiężne lata osiemdziesiąte, drugi rok studiów, wreszcie Linda czekała na swój pierwszy seks dłużej niż inne. Weekend, wolny pokój i on. Książę nieporadności i księżniczka niedoświadczenia. Najpierw zadziwienie, że też ta cipka potrafi takie bączki puszczać. A potem pretensje pana wojownika o wolność od dziewictwa. Gdy skończył - wstał, spojrzał na prześcieradło i... "Brak krwi!" - zakrzyknął buńczucznie, po czym z podniesionym bagnetem udał się pod prysznic. Linda zamiast oddawać się błogiemu odpoczynkowi musiała przez minuty dłuższe niż to pierwsze ruchanie tłumaczyć, że nie każda dziewica zalewa się krwią. No nic, zabrał wianek, a nie wierzył. Ot, taka to historia.

Pierwszy raz w tę pierwszą noc. To nie był pierwszy, pierwszy raz, wiadomo, ale Linda i jej wybranek mieli świetny plan, że swe wesele zakończą z przytupem. Wiadomo, jak na parę bardzo młodą i dość krewką przystało. I tak po hucznej i suto zakrapianej zabawie na rodzinę i przyjaciół, oraz wszystkich krewnych i znajomych królika, króliczki dwa udały się do pokoju hotelowego. Prezenty, kwiaty i piernaty, ona w sukni wieczorowej, jemu już przed oczami ciemno. Namiętne pocałunki, sugestywne dotknięcia, palce, język, wreszcie rozbieranie się, bo cóż to za seks, gdy cipka zajęta, a piersi zasłonięte. Jął więc ją rozbierać, zdejmować, zszarpywać. Zaczęli się szamotać z tym sukieniszczem, z tymi dyrdymałami, z tego wszystkiego jak padli w kwiaty, tak jemu urwał się film. Ona już mocno zmęczona winem, szampanem, bigosem, tortem i tańcami, postanowiła jeszcze walczyć. I co? I nic. Pierwszy raz małżeński, którego nie było?! O nie, Państwo Lindowie nie odpuścili. Przyszedł ranek i to było zdecydowanie lepsze, bo choć Lindzie zdawało się, że nim wybranek założył jej obrączkę na palec, zdążył wkładać swe przyrodzenie pod każdym możliwym ustawieniem przećwiczywszy niemal całą Kamasutrę, tego ranka było jakoś głębiej, mocniej, lepiej. Siła sugestii?

Pierwszy raz pijacki, gdy już grubo po ślubie siedli po ciężkim dniu pracy, otworzyli najpierw pierwsze wino i odpalili film, pierwszy lepszy, niech to nawet będzie i "40 letni prawiczek", potem otworzyli drugie wino i jakoś tak samo wyszło. Pieprzyć grę wstępną, za nogi, za włosy, o ścianę! Jako, że Linda jest zwykłą kobietą, nie szprotką, że on był zwykłym facetem, nie atletą, to lepiej, mocniej i bardziej wyszło na stole. I choć Linda znała już to niebiańskie uczucie, kiedy orgazm zaczyna się w cipce, a kończy łaskotaniem za uszami, to jeszcze nigdy nie był tak mocny i taki długi. I tylko plecy potem były jakieś bardziej podrapane, a szyje w malinkach.

Pierwszy raz ciążowy. Nie taki znów pierwszy, wiadomo, ale Linda postanowiła nie odmawiać sobie i swojemu chłopakowi prawie niczego, do samego końca. Choć więc brzuch wielki, chęci nie mijają. To był seks zaplanowany, seks z dokładnie ustawioną pozycją, na kolanach, na łokciach, na łóżku. Seks delikatny gdy trzeba, seks całkiem namiętny i długi. Seks jak masaż całego, dokładnie całego ciała, od zewnątrz i od środka. Żadne wody od tego nie odeszły, przybyło zaś przyjemności.

Pierwszy raz po urodzeniu. Linda choć doświadczona, wciąż jeszcze oseskiem była. Przed narodzinami dziecka seks był sportem wyczynowym, fajnym, ale nie dającym tego, co prawdziwej kobiecie daje porządne pieprzenie. A to partner nie taki, a to pozycja nie do końca. Tu boli, tam nie styka, no ale wiadomo, seks to seks, wszyscy w koło uprawiają. Pozostając więc niestrudzonym poszukiwaczem prawdziwego orgazmu Linda postanowiła rozprawić się z mitem, że po urodzeniu dziecka jest inaczej, gorzej, trudniej, może nawet wcale się nie chce. Po pierwsze zdziwiła się sama, jak nagle bardzo, bardzo się jej chciało. Jeszcze nigdy wcześniej nie miała takiej ochoty na seks. Po drugie, jak już dorwała swego faceta to jeszcze nigdy, nigdy nie chciała tak bardzo jednocześnie czuć go wszędzie, zwłaszcza zaś w cipce i w buzi, więc Linda już wiedziała, że takiego 69 to jej się nie zdarzało dotąd robić, a potem zwisając głową w dół z fotela, kiedy wreszcie dopchnął go do końca, kiedy zaczął poruszać coraz szybciej i wciskać się jeszcze bardziej, to Linda sobie pomyślała, że warto było dzieci rodzić dla tak zajebistego pieprzenia i tak genialnych orgazmów.

Pierwszy raz z innym, na boku. Dziwne to było ruchanie. przypadkowe, bo wcześniej byli tylko przyjaciółmi. Ona - ze stałym partnerem od lat, z nieźle poukładanym życiem, a on z żoną i dziećmi. W zasadzie nawet nie myśleli o sobie jako o tych, co zupełnie niespodziewanie, gdzieś w drodze ze wspólnej imprezy, bezpiecznie rozluźnieni, w samochodzie, nagle spojrzą na siebie inaczej i przyjdzie im oboju do głowy najdurniejsza z myśli. Rzucą wszystko i pójdą się całować na tylnym siedzeniu, jakby świat nie istniał. Jak on ją złapie za kolana, za cycki, jak zaczną się szarpać ustami, zębami, jak włoży go tak gwałtownie i Lina zobaczy więcej gwiazd na suficie tego cholernego Volvo, niż widziała w bezchmurną noc na podlubelskiej wsi. Jakże im było dobrze. A potem, po wszystkim wrócili na przednie siedzenia, wygładzili ubrania, a o całym zdarzeniu przysięgli się milczeć. Dla Lindy to było nowe i trudne. Dla jej partnera, tego zdradzonego okazało się jeszcze gorsze, gorzkie, ale do przeżycia, może nawet dalej razem, zobaczymy. Dla żony tamtego? Niewybaczalne. I tak się sprawy spieprzyły od tego pieprzenia.

Pierwszy raz na starość, kiedy już nie trzeba nic, ani się zabezpieczać, ani ruchać ku chwale przedłużenia gatunku... Jaki to jest ten pierwszy raz, to Linda jeszcze nie wie. Pierwszy raz z dziewczyną? Linda jeszcze może kiedyś o tym opowie. Wreszcie może być ich wiele przecież, tych pierwszych razów, prawda?

Więcej o: