Kosmetyczne Eldorado. Gdzie dają próbki kosmetyków?

Pusto w portfelu i co gorsza także w kosmetyczce? To Cię nie dotyczy, szczęściaro? Rozumiem. Planujesz zatem egzotyczne wakacje, a nie masz ochoty nadwyrężyć dłoni nadmiernie obciążoną kosmetyczką. Albo jeszcze inny scenariusz... OK. Stop. Rozdawane za darmo próbki mogą uratować każdą z nas. Jak do nich dotrzeć?

Darmowe próbki kosmetyków są teraz dołączane do większości luksusowych magazynów dla kobiet. To akurat żadna nowina. Ani też atrakcja, bo zazwyczaj jest tam wklejane coś, co mnie nie interesuje lub akurat w danym momencie potrzebne mi nie jest. Czy zatem wyrzucam? Skądże. Mało tego, odradzam wzgardę i kręcenie noskiem. Próbka kremu jest zawsze na wyposażeniu mojej torebki, bo może przydać się, żeby posmarować spierzchnięte usta (minusy zimy) lub jeśli akurat nie masz kremu do rąk, ewentualnie jako środek do demakijażu. Ostatecznie możesz też użyć kremu do twarzy, o ile masz więcej szczęścia niż ja i trafiasz na takie, które do twojej cery pasują. Pewne jest to, że w kwestii docierania do testerów kosmetyków, odklejanie próbek z gazet, to poziom dla bardzo początkujących. Co zatem mogą zrobić bardziej wymagające dziewczyny? Polecam kontakt bezpośredni.

Darmowe próbki  - sposób "starodawny" vel analogowy

Pisałam o tym, że wizyta w perfumerii jest dla mnie ucieczką od codzienności. Chowam się tam, żeby popatrzeć na kremy, kremiki, słoiczki, pianki, lakiery, kuleczki. Przechadzam się, oglądam nowości i te produkty, które doskonale znam. A gdy już opuszczą mnie wszystkie smutki, przechodzę do ofensywy i rozmawiam z dziewczynami, które tam pracują. Niektóre znam, niektóre nie. W praktyce nie ma to żadnego wpływu na kwestię kosmetyków do przetestowania. Jeżeli chcesz sprawdzić, czy wybrany kosmetyk nie będzie cię na przykład uczulał, masz prawo otrzymać jego próbkę. Koniec i kropka. Czasem jest to oryginalna próbka firmowa, czasem przygotowana przez dziewczynę z perfumerii. Buszując po forach natknęłam się na wiele głosów sugerujących, że perfumerie nie są przychylne klientkom i czasem „udają”, że nie mają próbek.

Aby to sprawdzić najpierw wcieliłam się w Janusza Weissa i zadzwoniłam do siedziby jednej z większych sieci perfumerii w Polsce. Odpowiedź firmy podzielić można na wersją oficjalną i ludzką. Jedna jest skondensowana, druga odwrotnie, do tego wygłoszona nieco zbolałym głosem.

Wersja oficjalna perfumerii: zgodnie z polityką firmy obowiązkiem każdego pracownika jest zaproponować klientowi próbkę wybranego przez niego kosmetyku. Przy każdym zakupie klient powinien dodatkowo otrzymać próbki kosmetyków.

Wersja ludzka: są okresy, kiedy próbek jest mniej, bo mamy bardzo wielu klientów i rozchodzą się one z prędkością światła. Zazwyczaj dzieje się tak w czasie okołoświątecznym. Testery, z których przygotowujemy klientom próbki w małych pojemniczkach, także w takich okresach się wyczerpują. Nie ma mowy o celowym działaniu. Jeśli ktoś zostałby na tym przyłapany, musiałby liczyć się z naganą. Co najmniej. W przypadku podejrzeń, że nie jest się właściwie obsługiwanym, należy prosić o rozmowę z przełożonym.

Ach, jest i wersja Moniki Cieślik. Bardzo prywatna. Afera z próbkami przypomina mi nieco afery te, jakie czasem publikuje się w kontekście obsługi w restauracji. Te o rzekomym pluciu do zupy czy innych specjałów, jakiego dopuszczają się kelnerzy. Miejska legenda, która może się niespodziewanie urzeczywistnić jeśli staniesz się najbardziej irytującym klientem na świecie. Wtedy obsługującej cię dziewczynie z pewnością zabraknie nie tylko próbki twoich ulubionych "perfumek", ale przede wszystkim cierpliwości. Nie zdarzyło mi się, abym kiedykolwiek nie otrzymała próbki kremu w perfumerii. A zdarza mi się prosić o próbki drogich kremów. OK, kłamię. Raz nie dostałam, ale byłam nieuprzejma i sfochowana w najgorszym z tego słowa znaczeń.

Darmowe próbki - sposób na elektronicznego petenta

Ten pomysł zaczerpnęłam - przyznaję się bez bicia - z sieci. Dziewczyny na forach ochoczo wymieniają się uwagami do których firm w tej sprawie warto pisać maile. Na jaki dokładnie adres, do którego działu. Jaka firma, ile i jakie próbki przesyła. Pomysł nie taki zły, prawda? Patrząc po tym ile darmowych próbek kosmetycznych jest potem sprzedawanych na allegro, nie ja jedna tak uważam.

Bonus - część firm prócz próbek przesyła kosmetyki w normalnej,sprzedażowej objętości

Bonus - część firm prócz próbek przesyła kosmetyki w normalnej, sprzedażowej objętości.

Oczywiście i tym razem nie obyło się bez wcieleniówki. Dzwonię do firm z pytaniem, czy rozsyłają wśród klientek (także tych potencjalnych) próbki kosmetyków. Zazwyczaj słyszę potwierdzającą odpowiedź. Niektóre dodają, że aby je otrzymać należy wypełnić ankietę, na przykład dotyczącą preferencji kosmetycznych. Liczyć się warto także i z tym, że dane osobowe będą potem wykorzystywane w celach marketingowych. Czy wysyłając maila z prośbą można otrzymać każdy kosmetyk będący w ofercie firmy? Bywa różnie. Dla przykładu Ziaja, która w swojej ofercie ma blisko 900 produktów, nie każdy oferuje w formie próbek. Dlaczego? Z rozmowy z arcymiłą przedstawicielką Ziai wiem, że w dłuższej perspektywie miałoby to wpływ na wysokość cen kosmetyków. A podnoszenie cen nie jest ich celem.

Dowiedziałam się także, że Ziaja najwięcej maili otrzymuje od dziewczyn z cerą trądzikową oraz z problemami naczynkowymi. I w większości przypadków, potrzebujące dziewczyny otrzymują próbki niezbędnych produktów. Nie wszystkie maile mogą liczyć na pozytywną reakcję. Dzieje się tak, ponieważ w większości firm możliwa jest weryfikacja adresów mailowych i fizycznych osób proszących o przysłanie próbek. Stąd osoby proszące hurtowo o próbki bywają umiejscawiane na czarnych listach. O tym, że nie działa to tak, jak powinno dowodzą stale obecne oferty sprzedaży próbek nie przeznaczonych do sprzedaży. Przedstawiciele firm kosmetycznych zgodnie twierdzą, że maili z prośbami o próbki jest nieustannie dużo, ale mniej niż dwa lata temu, a „siatki” testerek coraz skuteczniej udaje się „rozpracować”.

Darmowe próbki - sposób dla dziewczyn, które nie lubią prosić

Testy produktów są także organizowane przez same firmy. I wtedy to one szukają chętnych, publikując o tym informację na swoich stronach internetowych. To dobry pomysł dla tych dziewczyn, które o nic w życiu prosić nie zamierzają, a pisanie błagalnych maili napawa je co najmniej niechęcią.

Szanowna Panie to firma Was zapraszaSzanowne Panie, to firma Was zaprasza

Znalezienie w sieci informacji o polowaniu na testerki nie jest wielkim wyczynem. Sporo firm umieszcza ogłoszenia o poszukiwaniu testerek także na swoich oficjalnych profilach na FB. Mało tego, są blogi, których tematem przewodnim są informacje gdzie, jakie kosmetyki rozdają lub sprzedają po symbolicznym groszu. Możliwości jest tyle, że jedyne czego może ci zabraknąć, to czasu.

Darmowe próbki - sposoby dla lubiących ryzyko

Brałyście kiedykolwiek udział w testowaniu produktów kosmetycznych w zamian za wypełnienie formularza na dziwnych stronach? Mam tutaj na myśli portale, które mianują się eksperckimi, a wyglądają jak farmy danych osobowych. Którakolwiek z was podała swój adres mailowy zachęcona hasłem: „podaj mi swój adres mailowy, a ja cię zarejestruję w systemie i będziesz miała za darmo 5 kosmetyków miesięcznie do testowania”? A może za drobną opłatą zapragnęłyście zostać ambasadorką marki?

Pytam, bo po kilku dniach spędzonych na szukaniu darmowych próbek kosmetycznych tracę rozsądek. Schodząc do kosmetycznego podziemia, królestwa darmowych próbek, nie spodziewałam się, że tyle tutaj krętych korytarzy, pułapek i pokoi z zapadnią. Atrakcyjne z pozoru oferty częstokroć kryją w sobie różne nieprzyjemności. Skłaniam się także coraz bardziej ku starodawnemu pomysłowi: ja, pani w perfumerii i zwykła rozmowa.

Więcej o: