Przegląd tygodnia - zupa na gwoździu, czyli co oni powiedzieli [Odcinek dwudziesty piąty]

Tytułem wstępu przyznam się Wam do czegoś. Otóż jestem w trakcie spisywania (na prośbę Czytelniczki) odpowiedzi na nieco zmodyfikowany kwestionariusz Prousta. Doszłam do ostatniego pytania i zawiesiłam się, jak Nokia z Symbianem. Co ja mogę powiedzieć? Może nic, może po prostu wstawię jako odpowiedź swój głupi uśmiech? Taka wiecie, uboższa wersja kici z Cheshire. A potem pomyślałam, że właściwie głupi uśmiech powinien być odpowiedzią na większość rzeczy, które ostatnio czytam. Bo co tu gadać?

W związku z tym zacznę od dwóch spraw, których nie jestem w stanie skomentować. Nie stać mnie na komentarz, zwyczajnie. Po prostu tu to położę. Po pierwsze:

Proste i eleganckie!Proste i eleganckie!

Więcej - tutaj.

 

Po drugie: zapisy z badań USG bliźniąt, które zmarły tuż przed porodem - tajemniczo zniknęły. Nie ma i już.

Nie chce mi się wierzyć w to, że ktoś mógł celowo skasować wyniki badań USG nienarodzonych bliźniąt.

- mówi dyrektor szpitala.

 

W sprawie policjanta, który uratował KOLEJNE dziecko - owszem, mam coś do powiedzenia. Ciekawe, czy dostał premię i ile. Wiem, w końcu nie zrobił nic specjalnego, nie zamówił na przykład nowego logo, co byłoby rzeczą ważną, potrzebną i priorytetową. Oj, pojechałam demagogią? Naprawdę, tak mi przykro.

 

Przykro już za chwilę zrobi się także wszystkim, którzy pracowali na umowach śmieciowych i byli z tego zadowoleni. Jak ja, na przykład. Chcieliście się, koteczki, migać od płacenia Wielkiemu Zusowskiemu Mzimu? Mwahahaha. To się zdziwicie, zaprawdę.

Nie możemy zachować umów o dzieło w obecnej formie. Jeśli bowiem firmy będą płacić wyższe składki od umów-zleceń, to przedsiębiorcy będą uciekać przed obowiązkowymi obciążeniami, zawierając umowy o dzieło.

mówi pan minister. Rozumiecie? A to nie koniec obiecywanych przyjemności. Mogę mieć tylko nadzieję, że owe obietnice będą wdrażane równie opieszale i nieudolnie, co inne przyrzeczenia. Choć pewnie się łudzę. W końcu to nie ma robić nam dobrze, więc pewnie przybędzie błyskiem. Radujmy się.

 

Pogrążam się łagodnie i nieuchronnie w mrocznych toniach absurdu. Znacie stronę ASZDziennik - Najlepsze zmyślone newsy w kraju? Jeżeli jeszcze nie znacie, to serdecznie Wam polecam. Problem w tym, że ostatnio coraz częściej muszę upewniać się, czy podawany na bardzo serio news - nie pochodzi aby z ASZDziennika.

Arcybiskup włoskiego miasta L'Aquila w Abruzji Giuseppe Petrocchi zaapelował w poniedziałek o zwrot relikwii krwi Jana Pawła II, skradzionej z małego górskiego kościoła w tym regionie. Poszukiwania prowadzone przez 50 karabinierów nie przyniosły rezultatu.

Przysięgam, że musiałam sprawdzić źródło dwa razy. Zdziwniej i zdziwniej, jak mawiała Alicja.

 

Na koniec kiepskich wiadomości: album Under the Pink Tori Amos ma dwadzieścia lat. Dwadzieścia. Kiedy? Jak? Przecież to było dwa lata temu, gdy kończyłam osiemnaście lat, prawda? PRAWDA?

tori amos

Cóż, to nadal świetny album.

 

Dobrze, zarzućmy te bezcelowe utyskiwania, Lady Mary wie, co mówi.

Lady Mary, Downton Abbey

 

Zachowajmy spokój i budujmy z Lego. Online. Widzieliście?

 

Kolejna wiadomość pewnie nie jest ani dobra, ani zabawna, ale co robić - mnie rozśmieszyła, a to już dużo. To jak, kiedy ostatnio graliście w Angry Birds?

 

Doprawdy, coraz częściej mam wrażenie, że ze mną i ze światem jest coś nie tak. Niektóre odkrycia mogłyby wyjaśnić, skąd to wrażenie pochodzi. Na szczęście mnie to zupełnie nie dotyczy. Ani ja, ani moja niewidzialna siostra bliźniaczka - nie jesteśmy szczególnie kreatywne. Uff.

 

Cokolwiek mi jest - znajduję terapeutycznymi filmy z kotkami. Ok, w tym przypadku kotki są dość przeciętne. Zachwyca mnie jednak, jak pięknie ugotował się prowadzący.

 

To tyle, moi drodzy. Wrócę za tydzień, z kolejną porcją ponurości, rozjaśnianych niekiedy czymś głupim, lecz śmiesznym. Możecie na mnie liczyć. Roman Alfred pozdrawia i podaje łapy.

Całuj łapęCałuj łapę

Więcej o: