RZW, czyli rodzina z wyboru. Mam i polecam każdemu

Uwielbiam przysłowie, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Osoba Olczak lubi podróżować, osoba Olczak lubi zapuszczać się w nieznane, ale prawda jest taka, że najbardziej osoba Olczak lubi być ze swoimi bliskimi i w swoim otoczeniu. Czytaj: w DOMU.

W ogóle i w szczególe to ja lubię czasami poczuć się jak małe dziecko. W końcu dla swoich rodziców jestem dzieckiem i chociaż wiedzą ile mam lat, to chyba gdzieś w głębi serca cały czas spoglądają na mnie jak na kilkulatkę. Niektórzy z Was niestety nie mogą doświadczyć tego uczucia, z powodu braku rodziców lub nieudanych relacji z nimi. Szczerze współczuję, bo dla mnie rodzina to siła i gdyby nie rodzina to byłabym po prostu nieszczęśliwa. Ale też każdy z nas odczuwa inaczej i dla każdego z nas są różne definicje nieszczęścia.

najlepsza z rodzinNajlepsza z rodzin

W socjologii, mówiąc o rodzinie, używa się pojęcia "grupa społeczna" lub "instytucja społeczna". O ile jeszcze pierwsze pojęcie mi się podoba, to drugie brzmi dla mnie jak zakład usługowy. Ja mam taką dziwną przypadłość, że często słowa sobie wizualizuję, i jak je wypowiadam to widzę je obrazami. W przypadku słowa INSTYTUCJA, zawsze widzę wielki szary monumentalny budynek, w którym DZIEJĄ SIĘ dziwne rzeczy. Generalnie F. Kafka i jego „Proces”. Rozumiecie mam nadzieję, że w takim wypadku bliższa mojemu sercu jest definicja oparta o funkcje osobowe, niż funkcje instytucjonalne, jakie ma spełniać rodzina.

Oprócz tzw. rodziny biologicznej, którą zostałam obdarzona w momencie urodzenia się, mam jeszcze rodzinę z wyboru. To jest moje własne nazewnictwo, więc jeżeli ktoś znajdzie na to lepsze określenie to zapraszam do podzielenia się nim.

Rodzina z wyboru to osoby, które są mi bardzo bliskie, ale nie jestem z nimi w żadnym stopniu spokrewniona. RZW to przyjaciele, którzy w moim życiu odgrywają bardzo ważne role i nie wyobrażam sobie, że mogłoby ich nie być przy mnie. RZW to osoby, którym bezgranicznie ufam, dla których jestem w stanie się poświęcić, to ludzie, bez których moje życie byłoby po prostu uboższe w sferze duchowej.

zdjęcie z www.sternpinball.comZdjęcie: www.sternpinball.com

Z tymi osobami bliska więź emocjonalna pozwala na budowanie własnego języka kodów, gdzie nie trzeba wszystkiego tłumaczyć, bo po prostu „łapie się przekaz”. Osoby, które wchodzą w skład RZW nie są osobami przypadkowymi, ja sama je sobie wybrałam, ja sama zaprosiłam je do swojego życia i ja sama decyduję o tym czy zostaną oni ze mną na zawsze, czy może jednak pomyliłam się w swoim wyborze.

W przypadku rodziny nazwijmy to tradycyjnej - biologicznej - nie mamy wpływu na to, kto jest w jej składzie. I czy nam się to podoba czy też nie podoba, nie jesteśmy tego w stanie zmienić. RZW pod tym względem jest inna. Jeżeli, któryś z członków nas zawiedzie, to przecinając więzy znajomości uwalniamy się od takiej osoby raz na zawsze. Oczywiście to jest ta wygładzona wersja, gdzie nie ciągnie się przez całe życie konflikt, który nas poróżnił.

W przypadku biologicznej familii możesz się na fujkową osobę natykać jeszcze na weselach, pogrzebach i wszystkich innych spędach, gdzie nie bardzo możesz odmówić uczestnictwa. No i nie zapominajmy o sądzie w przypadku spadku lub podziału majątku. Tutaj bardzo często delikatnie mówiąc puszczają nam nerwy i chcemy zniszczyć drugą osobę. I znowu przypomina mi się przysłowie - „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”. Smutne to przysłowie, ale bardzo często niestety prawdziwe...

Zastanawiam się czasami nad życiem osób, które nie prowadzą żadnego życia towarzyskiego, ani rodzinnego. Totalni samotnicy, którzy nie są w stanie przełamać bariery bliskości z drugim człowiekiem. Powodów, dla których tak się dzieje jest oczywiście całe mnóstwo i historie takich ludzi są różne, ale sam aspekt samotności z wyboru bardzo mnie ciekawi. Nie w każdym przypadku osoba, która wybiera samotność była w jakiś sposób skrzywdzona przez ówczesnych bliskich. Ładnie o samotności z wyboru napisał dr Bogusław Borys z Kliniki Chorób Psychicznych Akademii Medycznej w Gdańsku:

„Zdarza się, że człowiek sam poszukuje samotności. Bywa więc samotność z wyboru. (...) Niekiedy źródłem tej potrzeby jest chęć zwykłego odpoczynku od nadmiaru spraw, od zbyt licznych, nie zawsze łatwych kontaktów z ludźmi. Innym razem idzie o sprawy jeszcze ważniejsze. Pojawia się potrzeba przemyślenia jakiegoś trudnego problemu, konieczność podjęcia skomplikowanej decyzji, czy też potrzeba dokonania dotychczasowego bilansu życiowego. Czasem jest to po prostu chęć bycia przez chwilę ze sobą samym. Powód takiej potrzeby samotności jest zwykle jakoś ważny dla osoby, która jej szuka. Po takim odosobnieniu, które niekiedy trwa jedynie krótką chwilę, człowiek wraca odświeżony i wypoczęty. Niejednokrotnie też bogatszy wewnętrznie. Ten rodzaj samotności jest więc elementem higieny psychicznej wkomponowanym niejako w równowagę psychiczną człowieka. Na taką samotność - co jest rzeczą zrozumiałą - nikt nie skarży się. Wręcz przeciwnie, bywa ona niekiedy trudnym do zrealizowania luksusem”.

Od Was chciałabym się dowiedzieć, czy w Waszym życiu jest miejsce dla RZW czy jesteście raczej za tradycyjnym pojęciem rodziny? I czy ktoś z Was jest może samotny z wyboru, ale samotny w taki sposób, jak opisał to dr Borys.


Więcej o: