Kwestionariusz Focha: strzelam z armaty, boję się jazdy na gapę, chciałabym być krukiem

Myślałam, że ten kwestionariusz to pikuś, ale te pytania tylko pozornie są proste. Niemniej cieszę się, że mogłam na nie odpowiedzieć, bo chyba dowiedziałam się czegoś nowego o sobie. Nie mogę doczekać się wiosny i pierwszych poziomek.

GŁÓWNA CECHA MOJEGO CHARAKTERU

Upór. Nie da się drzwiami, to wlezę oknem, albo wcisnę się przez komin. Jestem mała, to nie problem. Przeciwności mnie mobilizują i nakręcają do działania. Kiedy wydaje mi się, że sobie nie poradzę to uaktywnia się ta myśl: „Halo, lasko, jesteś z Pragi. Ty sobie nie dasz rady, to jakiś żart!”.

Oprócz tego: niczym nieskrępowany optymizm.

Uwielbiam też planować i układać rzeczy w porządku. Dzięki dzieciom nauczyłam się też, że przy planowaniu czegokolwiek z udziałem potomstwa trzeba uwzględnić pierdyliard ścieżek alternatywnych i nie spinać się, gdy coś nie wychodzi. No, przynajmniej w teorii to pięknie wygląda.

Optymizm to ja

CECHY, KTÓRYCH SZUKAM U KOBIETY

Inteligencja, poczucie humoru, klasa, elegancja, wrażliwość. Szukam i podziwiam.

CECHY, KTÓRYCH SZUKAM U MĘŻCZYZNY

Inteligencja, poczucie humoru, „TO COŚ”.

I musi potrafić poskromić mnie poprzez rozśmieszenie. Podoba mi się, gdy zaimponuje wiedzą i erudycją oraz znajomością rozwiązań technicznych. Ale nie będę ukrywać, że niebieskie oczy oraz wysportowana, zdrowa sylwetka wywierają na mnie wrażenie.

CO CENIĘ NAJBARDZIEJ U PRZYJACIÓŁ

To, że są lojalni, tolerancyjni, wyrozumiali i zawsze można na nich liczyć. O czwartej nad ranem. W chwilach załamania, w ciemnym lesie i podczas burzy na górskim szlaku.

MOJA GŁÓWNA WADA

Czy jam mam wady? Przede wszystkim niecierpliwość. Nie mogę też pominąć tego, że zbyt emocjonalnie podchodzę do wielu spraw. Jestem też złośnicą w typie włoskim - rzucającym talerzami. I mówię ludziom prawdę prosto w oczy, a mogłabym elegancko spuścić kurtynę milczenia. Mogłabym dyplomatycznie uśmiechnąć się i ostentacyjnie się powachlować, gdybym tylko miała wachlarz.

MOJE ULUBIONE ZAJĘCIE/MOJE MARZENIE O SZCZĘŚCIU

Lipcowy gorący wieczór. Pływam w jeziorze zagubionym gdzieś w lesie. Woda jest ciepła jak zupa i tak spokojna, że mam wrażenie rozgarniam szkło. Albo tak: nurkuję, wypuszczam całe powietrze z płuc, kładę się na dnie i patrzę się przez lustro wody w niebo.

Lubię też: śmiać się z moją przyjaciółką z absurdalnych historii, wywoływać czarno-białe zdjęcia, chodzić na bosaka po trawie z rosą, jeść poziomki nagrzane słońcem, zmęczyć się na Orlej Perci. Bardzo lubię też wąchać drewno dębowe.

Ale moim największym marzeniem jest tak naprawdę to, żeby naukowcy wymyślili lek na chorobę mojej mamy.

CO WZBUDZA WE MNIE OBSESYJNY LĘK/CO BYŁOBY DLA MNIE NAJWIĘKSZYM NIESZCZĘŚCIEM

Jazda bez ważnego biletu. Tak na serio, to nie mam obsesyjnych lęków, poza tym, że martwię się o bliskich. Jest to klasyczna, niemożliwa do stłumienia troska o członków rodziny.

KIM LUB CZYM CHCIAŁABYM BYĆ, GDYBYM NIE BYŁA TYM, KIM JESTEM

Krukiem. Takim krukiem, który mieszka wysoko w górach i lata wokół szczytów gdzieś w Dolomitach. Podziwia widoki i bawi się szybując w ciepłych prądach wznoszących.

KIEDY KŁAMIĘ

W sytuacjach, które uznam za stosowne. Robię to naturalnie, bez zająknięcia z pewną dozą samozachwytu.

Kłamstwo

ULUBIENI BOHATEROWIE LITERACCY

Włóczykij, Nicolas Urfe z „Maga” Johna Fowlesa, Mellisandre z „Pieśni ognia i lodu” G.R Martina, Blimunda z „Baltazara i Blimundy” Jose Saramago i wielu innych.

ULUBIENI BOHATEROWIE ŻYCIA CODZIENNEGO

Rodzice, profesor Bartoszewski, Maria Skłodowska Curie, profesor Maria Siemionow.

CZEGO NIE CIERPIĘ PONAD WSZYSTKO

- zabaw weselnych typu: skakanie na piłce połączone z jedzeniem banana na czas;

- okrucieństwa wobec zwierząt;

- muzyki disco-polo, zwłaszcza takiej dobiegającej z samochodowych głośników w pięknych okolicznościach przyrody;

- śmierdzących typów w komunikacji miejskiej;

- udziału w piekielnie nudnych spotkaniach, z których potem nic nie wynika;

KIEDY STRZELAM FOCHA

Nie strzelam Focha, strzelam z armaty prawdy.

DAR NATURY, KTÓRY CHCIAŁABYM POSIADAĆ

Nogi dłuższe o 10 centymetrów i dar samozadowolenia z własnego wyglądu. Wychodzi na to, że jestem strasznie próżna. Chciałbym też umieć śpiewać, najbardziej tak jak Kate Pierson z Iggy Popem.

JAK CHCIAŁABYM UMRZEĆ?

We śnie, po załatwieniu wszystkich spraw i rozrysowaniu planów tym, których kocham. Z przekonaniem, że moje życie miało jakiś sens.

Czy wspominałam o tym, że zaplanowałam muzykę na swój pogrzeb? No jasne. Od kiedy pierwszy raz, jeszcze w podstawówce usłyszałam „Arię na strunie G” Jana Sebastiana Bacha, wiedziałam, że muszą to zagrać na moim pogrzebie. Oprócz tego na pewno „My way” Franka Sinatry. No to posłuchajmy:

OBECNY STAN MOJEGO UMYSŁU

Oczekiwanie. Takie pełne elektrycznego napięcia z efektem motyli w brzuchu. Oczekuję na wiosnę, na ten przełomowy moment, kiedy wyjdę w krótkim rękawku na dwór i poczuję powietrze każdym porem skóry. No i czuję się ostatnio trochę jak w tej piosence.

BŁĘDY, KTÓRE NAJCZĘŚCIEJ WYBACZAM

Ortograficzne oraz takie, które zostały naprawione i nad naszymi głowami znów pojawiła się tęcza miłości. Oczekuję przeprosin, dopuszczam też akty skruchy.

KOMU CHCIAŁABYŚ URWAĆ GŁOWĘ?

Wszystkim, którzy znęcają się nad dziećmi i męczą zwierzęta. Absolutnie tego nie toleruję i stosowałabym przeróżne tortury i kary mutylacyjne, które jednak nie są już dozwolone w naszym systemie prawnym.

Oraz ludziom używającym zwrotu: „półtorej roku”.

CO PIJESZ RANO, CO PIJESZ WIECZOREM?

Rano: kawa. Wieczorem: Long Island (zimą), mojito (latem). Pomiędzy rankiem a wieczorem dużo zielonej herbaty.

ULUBIONA POZYCJA?

Co za pytanie? W jodze - pozycja bohatera, ale nie chodzi tu przecież o jogę. Prawda? Więc nie odpowiem, ponieważ to sprawa osobista. Żeby jednak nie zakończyć tego kwestionariusza tak drętwo, to moje pierwsze skojarzenie ze słowem pozycja jest od lat niezmiennie takie:

www.pvek.orgwww.pvek.org

Więcej o: