Zdejmij tyłek i cycki z piedestału - doceń inne atrakcje

Po pierwsze uszko różowe, kruche jak muszelka. Kształtne, delikatne, niewielkie. Po wtóre to miejsce, kiedy biodro zaczyna się rozzuchwalać i zaokrąglać coraz bardziej. Po trzecie to zmysłowe zagłębienie tuż nad obojczykiem. Po czwarte i piąte i... Bo nie tylko piersi, nie tylko pośladki, nie tylko piękna twarz uwodzą. Gdzie swój wzrok kierują wyrafinowani smakosze?

Kiki, właścicielce najpiękniejszych uszu świata, tak zmysłowych, że nikt nie potrafił im się oprzeć, Haruki Murakami poświęcił i marzenia i sny, i powieść. O delikatnej małżowinie pełnej nęcących zakamarków nie pisał ani jako pierwszy, ani jedyny, ale za to namiętnie. Z uczuciem niemal namacalnym. Z uwagą, delikatnością, koncentracją na szczególe. I nie jest to perspektywa zarezerwowana tylko dla niego. Bynajmniej. Delikatny kolczyk, delikatnie zaróżowiony i ładnie wykrojony płatek ucha uwiódł niejednego mężczyznę. Pozornie niewinne, pozornie niewiele znaczące, zapadają w pamięć, jak spojrzenia dorastających dziewcząt i chłopców, w których zaczynają buzować hormony.

Niewinna niczym Lolita / www.christinaaguilera.com.plNiewinna niczym Lolita / www.christinaaguilera.com.pl

Zwracam uwagę na ładnie wykrojone uszy. Z wielu powodów przyglądam im się z upodobaniem. Sądzę (jestem pewna), że podobnych do mnie jest więcej. Nie, nie zamierzam w tym momencie wykonywać ekwilibrystycznego skoku i wgłębiać się w techniki pieszczenia uszu. Nie tym razem. To byłoby tak wyszukane jak klepnięcie w wypięty tyłek. A tutaj gra się na półtonach. Zakładam, że wszyscy jesteśmy dorośli i dobrze wiemy, jak unerwione są to okolice i jak niewiele trzeba, aby tętno zahaczyło o górne rejestry. Wystarczy zbyt bliski szept, ciepło oddechu.

Dowodu żądacie? Tutorialu?! Och, wy niewierni! To inaczej, bez pretensjonalnych metafor, bardziej wprost, po ludzku.Pamiętacie scenę kiedy piękny Omar Sy i ten drugi (i co z tego, że grał niby główną rolę?!) zaprosili dwie wesołe koleżanki? Jak myślicie, co uwielbiał ten drugi (tak ten brzydszy)?

Tak, chodzi mi o tego drugiego, ale i tak patrzę na Omara. Wybaczcie

I nie wypominajcie w komentarzach kontekstu, że był po wypadku itd. Wiem o tym dobrze i ma się to nijak do tego, że na uszko słów kilka gorących szepnąć zawsze warto! Uciekając od tematu, przysięgam, że nie zająknę się przy tym ani słowem o tym, do jakich niecnych celów niektórzy psotni Japończycy wykorzystują tradycyjny zabieg czyszczenia uszu. To są dopiero niegrzeczni figlarze

Nie, to jeszcze nie koniec. Tym razem nie pisarz, ale fotograf specjalizujący się w kobiecych aktach dał się namówić na spowiedź. Niestety strach go ogarnął po ostatnich wybrykach jednego z bardziej znanych mistrzów migawki i nie chciał, abym podała jego nazwisko. Na co zwraca uwagę podczas robienia zdjęć? Na biodra. Na to, jak zaczynają się od tali i zuchwale kończą pośladkami. Na to miejsce, w którym męska dłoń wygląda i leży nad wyraz dobrze. Na to, jak pracują podczas spaceru kobiety.

Aby dodać wartości i splendoru przywołam nawet do głosu naukowców. Naturalnie amerykańskich. Oni także, na pewno z przyjemnością, przyjrzeli się temu jak panowie postrzegają płeć przeciwną. Według ich obliczeń, najbardziej kuszące są te panie, które mają dużą różnicę między obwodem talii, a szerokością bioder. Matematyka może i brzmi słusznie, ale zabija namiętność natychmiastowo.

Uciekam w przyjemniejsze rejony. Obojczyki. Wyraźnie zarysowane. Takie, na których najpiękniej prezentują się krople wody lub potu, po miłosnych uniesieniach. Niekiedy ozdabianie tatuażem, zawsze spojrzeniem. Nieoczywiste, ale seksualne oczywiście. To słowa powiedziane w sekrecie. Autorstwa wielkiego miłośnika pisania po nocach, jeżdżenia na ostrym kole, a przede wszystkim kobiet ubranych w dekolty. Niezależnie od wielkości miseczki. Już rozumiem dlaczego.

A co z pęciną? O tej nie mogłabym zapomnieć nigdy. Obiekt zazdrości, obiekt pożądania, urągający przyzwoitości. Niszczący mit, że atrybutem seksualności jest wyłącznie skandalicznie wysoka szpilka. Nie jest. Podstawą jest właściwie wyrzeźbiona pęcina. Taka, która jest wstępem do równie pięknie ukształtowanej stopy.

Pamięć mam jeszcze na tyle dobrą, by nie zapomnieć o tym, że na tym rozmowy z mężczyznami o tym, co w kobiecie najbardziej pociągające, wcale się prędko nie kończyły. Byli jeszcze miłośnicy wyraźnie zarysowanych mięśni, ramion, które wiedzą, co to wysiłek. Był adorator szyi długich jak u łabędzi pokrytych subtelnym meszkiem na karku. Pojawił się miłośnik mlecznego koloru skóry i taki, dla którego nie było gestu ujmującego bardziej niż odsłonięcie subtelnych nadgarstków. Zapach, głos, to jak się porusza. Zarys szczęki, smukłe palce, łydki. Kościste kolana, długie włosy, meszek na policzkach. Delikatne usta, dołeczki w policzkach, to jak się uśmiecha i gardłowo śmieje. I wcale na tym się ta epopeja nie kończyła.

Kto więc, do ciężkiej cholery, bierze udział w badaniach, z których wynika potem, że najseksowniejsze w kobiece są cycki, tyłek i cipka? Ilu kolegów ma Trybson z Warsaw Shore? Pod jakim kątem dobiera się osoby biorące udział w badaniach? Tętno mam podniesione, choć przy moich uchu nikogo. Wnioski mam za to co najmniej dwa: takie badania albo rozsiewają prymitywizm, albo go odkrywają. Jakkolwiek jest, jeśli kiedykolwiek usłyszysz podobną frazę z ust swojego kochanka (nieważne czy etatowego czy tymczasowego), zamknij mu usta. Czymkolwiek będziesz miała ochotę.

Och, przestańcie już z tymi głupimi badaniamiPrzestańcie już z tymi głupimi badaniami / Tkliwi nihiliści

Więcej o: