"Brudne ulice Nieba" - (pod)upadły anioł, seksowna diablica i zimna wojna o dusze

Pierwszy weekend wiosny (jaka ona dziś u nas ładna) upłynie wielu pod znakiem fantastyki. W Poznaniu startuje dziś Pyrkon - Festiwal Fantastyki, a w Wasze ręce trafić może książka, która jest smacznym kąskiem dla wielbicieli gatunku.

Z okazji Pyrkonu, w ofercie Publio pojawiło się wiele apetycznych tomów, wybór jest ogromny i bardzo ciekawy. Ja skupiam się jednak na nowości, czyli świeżutkiej powieści Tada Williamsa, "Brudne ulice Nieba".

Klikaj, wybieraj i kupuj :)Klikaj, wybieraj i kupuj :)

Ostatnie lektury, które wpadały w moje ręce pozostawiły trwałe blizny, szczęśliwie - ta książka do takich należała nie będzie. Wręcz przeciwnie - czytanie dostarczyło mi relaksu i uciechy i spodziewałam się tych przyjemności, bo autora "Brudnych ulic nieba" znam, choć od dawna nie miałam z jego książkami do czynienia.

Wiele lat temu, gdy dinozaury chodziły po świecie, trafiłam na cykl "Pamięć, Smutek i Cierń", dzięki któremu bardzo polubiłam tego amerykańskiego pisarza, porównywanego często z Tolkienem. Fakt - w fabule trylogii Williamsa znajdziemy znane i lubiane motywy, ale to jednak nie to samo, choć Williams posługuje się swoją fantazją i słowem doskonale. Lektura całej trylogii była ogromną przyjemnością i z czystym sumieniem polecam te książki każdemu, kto za fantastyką tego typu przepada. Całego cyklu szukać można w ofercie Rebisu.

Przyjemności spodziewałam się zatem i po nowej powieści, choć i tu pojawiają się pewne oklepane już nieco wątki. (Pod)upadły anioł, seksowna diablica, zimna wojna między Niebem a Piekłem - to wszystko przecież już było, to wszystko już od dawna znamy. W ujęciu Williamsa, znane motywy nabierają jednak zupełnie innych kolorów, a wszystko brzmi świeżo i przyjemnie.

Brudne ulice Nieba

Bohaterem "Brudnych ulic Nieba" jest Bobby Dollar, anioł żyjący na ziemi i wykonujący wdzięczny (?) zawód prawnika, obsługującego dusze świeżo ulatujące z ciał. Bo dostanie się do Nieba nie jest proste - każdego czeka proces, a Piekło tylko czeka na nowe zasoby ludzkie. Bobby musi zatem przykładać się do zadania, bo rywalizacja o dusze trwa. Na domiar złego, Bobby dostaje pod opiekę praktykanta, który nie tylko niezbyt dobrze ogarnia rzeczywistość, ale zadaje podejrzanie dużo pytań. Sytuacja staje się mocno kryzysowa w momencie, gdy dusze zaczynają znikać, a Piekło twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego. Bobby zmuszony jest poszukać sojuszników i rozwiązać skomplikowana zagadkę tajemniczych zniknięć. A kłody pod jego nogi będzie rzucało wielu...

Dorzućmy do tego pełną napięcia relację z pewną bardzo seksowną diablicą, a także uwodzicielską hrabinę polskiego pochodzenia i mamy już pełną akcji i nieoczekiwanych emocji powieść, która wciągnie czytelnika po same uszy. Bo choć wszystko to brzmi dość banalnie, to Tad Williams radzi sobie doskonale z oklepaną fabułą, zmieniając ją w doskonałą lekturę.

Przede wszystkim cieszy wielce ludzki język, którym posługuje się pisarz. Czyta się to łatwo i z ogromną przyjemnością. Tad Williams zdecydowanie ma poczucie humoru, które bardzo mnie zadowala. Momentami miałam bardzo miłe skojarzenia z Azirafalem i Crowleyem, choć "Dobremu Omenowi" mało co może, moim zdaniem, dorównać. Ale Tad Williams nie pozwala na zbyt wiele porównań, gdyż gierka w która wciąga czytelnika, jest wielce zajmująca.

Sami bohaterowie to urocza galeria postaci, budzą emocje, co ważne chyba w każdej książce. To dzięki sympatii do konkretnych postaci wchodzimy głębiej w świat piekielnie trudnych zagadek, czarnego humoru i skomplikowanych intryg. Jest super i gorąco (jak w Piekle) polecam, bo rozrywka przednia, a relaks iście niebiański.

Zalety wnętrza pozwoliły mi zapomnieć o kolejnej paskudnej okładce, ale może jestem nadmiernie wymagająca - szczęśliwie korzystałam z ebooka, nie frustrowała mnie zatem specjalnie ta grafika. Przywykłam ponadto do fatalnych okładek niektórych polskich wydań i już dawno przestałam zadawać sobie pytanie, kto i dlaczego tam bardzo te wszystkie książki krzywdzi. Co więcej - myślę, że z tej książki byłby fantastyczny komiks, bo fabuła aż prosi się o zilustrowanie przez kompetentnego rysownika. Widzę to oczyma duszy i wizja ta bardzo mi się podoba. Może kiedyś...

Dzięki tej książce skuszę się pewnie na poszukanie kilku innych powieści Williamsa i bliższą z nimi znajomość, bo autor zdobył moje serce swoim sposobem narracji i talentem gawędziarskim. Zachęcam do lektury, zwłaszcza, że można to z przyjemnością łyknąć w jeden weekend, a nawet dłuższy wieczór.

Pyrkon

Jeżeli zamiast czytać, wolicie wybrać się na przykład na Pyrkon, to zachęcam do udania się na spotkanie z Tadem Williamsem w sobotę o godzinie 11.00, a także na późniejszą prezentację i panel dyskusyjny. A jeżeli pragniecie uświetnić swój egzemplarz powieści autografem, autor będzie rozdawał je o godzinie 16.00.

Polecam także z całego serca uczestnictwo w prelekcji Radka Teklaka (w niedzielę o 14.00), który w niepowtarzalnym stylu opowie o czytelnictwie w Polsce: "Nikt nic nie czyta, jeżeli czyta, nie rozumie, jeżeli rozumie, natychmiast zapomina. A nie, czekaj. Jakby się bliżej przyjrzeć tematowi...". Oczekujcie wielu ciekawych informacji i doskonałej zabawy.

A ja zapraszam oczywiście do Pyrkonowej promocji w Publio - jestem pewna, że znajdziecie coś dla siebie. W ofercie Pratchett, Dick, Herbert, Asimov i kilka innych perełek. Smacznego.

Więcej o: