Czas na ważny apel. Rolniku, nie wypalaj traw!

Śmierć przez spalenie musi być straszna. Tak to sobie przynajmniej wyobrażam. Płomienie palą włosy i skórę. Gorący dym parzy gardło oraz drogi oddechowe a potem wdziera się do zakamarków płuc. Zaczynam się dusić. Ogień wywołuje poparzenia i potworny ból. Nie można z tego bólu krzyczeć, bo gardło jest już jedną wielką raną. Umieram z powodu oparzeń lub zatruta toksycznymi gazami - tlenkiem i dwutlenkiem węgla.

W takich męczarniach tracą życie zwierzęta, które padną ofiarą wiosennego wypalania traw. Ich śmierć poprzedza przerażenie i niewyobrażalny ból.

www.www.nowa-wies-kety.pl/stop-wypalaniu-traw-film/www.www.nowa-wies-kety.pl/stop-wypalaniu-traw-film/

Gdybym była dorosłym skowronkiem miałabym jakieś szanse na ucieczkę. Młode pisklęta już takiej możliwości nie mają. Giną w płomieniach nie zaznawszy przyjemności jaką jest latanie. Zdarza się, że rodzice wysiadujący jaja zostają w gniazdach, nie chcąc opuścić młodych. Żywcem płoną lisy, gryzonie zamieszkujące podziemne labirynty nor, płazy, gady i owady, w tym pszczoły, bez których ludzie będą skazani na bezowocową dietę.

Co roku wiosną w niektórych polskich rolnikach budzi się wewnętrzny piroman. I każdej wiosny ruszają do wypalania łąk i nieużytków. Wszystko to pod hasłem pozbycia się wyschniętej trawy lub chwastów i poszanowania tradycji przodków, bo wypalał dziadek, wypalał ojciec, to i on będzie wypalać. Powiem tak, kiedy widzę podpalaczy łąk - to ciśnie mi się na usta jedno słowo: ciemnogród. Wypalanie jest niekorzystne z agrotechnicznego punktu widzenia. Nie poprawia żyzności gleby. Wręcz przeciwnie, niszczy ją, ponieważ ziemia staje się jałowa. Ogień niszczy też wszelkie mikroorganizmy w tym dżdżownice. Te małe zwierzątka są niezwykle cenne dla ekosystemów, ponieważ w procesie trawienia produkują próchnicę, która poprawia właściwości gleby. Łąka po pożarze regeneruje się przez kilka lat. Torfowiska, które są jednymi z najcenniejszych zbiorowisk roślinnych potrzebują na to kilkuset lat.

Według danych Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w latach 2012-2013 na Mazowszu (województwo, gdzie ten proceder jest najbardziej rozpowszechniony w Polsce) spłonęło ponad 8 tys. ha łąk i nieużytków. W 2012 r. koszty akcji strażackich oraz starty spowodowane przez wypalanie traw wyniosły 2 600 000 zł.

Pożary wywołane przez rolników powodują ogromne straty w środowisku przyrodniczym. Ale to nie koniec. Płonące trawy emitują do atmosfery pyły i toksyczne gazy, które są niebezpieczne dla gleby i wód gruntowych. Stanowią też zagrożenie dla kierowców przejeżdżających w pobliżu płonących łąk. Ogień bardzo łatwo przenosi się na zabudowania sąsiadujące z wypalanymi obszarami. Często dochodzi do pożarów lasów. Ofiarami wypalania padają niestety strażacy oraz wielokrotnie sami podpalacze (tych ostatnich jakoś nie jest mi specjalnie żal).

Wypalanie traw jest nielegalne. Art. 124 Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 o ochronie przyrody (Dz.U. z 2004 r. Nr 92 poz. 880) zabrania wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów. Z kolei na podstawie Art. 131 sprawcy podpaleń, którzy zostaną złapani na gorącym uczynku podlegają karze aresztu lub grozi im grzywna do 5 tys. zł, a w przypadku spowodowania pożaru stanowiącego zagrożenie dla życia, zdrowia czy mienia, od roku do 10 lat więzienia. Ponadto zakaz wypalania traw jest jedną z norm, której zobowiązani są przestrzegać rolnicy ubiegający się o płatności w ramach funduszy unijnych. Brak przestrzegania tego wymogu może doprowadzić do zmniejszenia o 5% dopłat, o które ubiega się rolnik. W przypadku, gdy zostanie udowodnione, że rolnik świadomie i celowo wypala trawy sankcja może wynieść nawet 100% płatności.

www.podlasie24.pl/wiadomosci/siedlce/zwierzeta-ofiarami-wypalania-traw--11efc.htmlwww.podlasie24.pl/wiadomosci/siedlce/zwierzeta-ofiarami-wypalania-traw--11efc.html

Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla tej formy ludzkiej głupoty i okrucieństwa wobec zwierząt.

Nie wiem czy ten apel dotrze do sprawców tego koszmaru, bo rolnicy raczej nie są typowymi odbiorcami FOCHa. Ale może czytelniczki lub czytelnicy, którzy pozostają nieobojętni na sprawy przyrody zadzwonią na numer 112 lub 998 widząc płonącą łąkę.

Kampanie informacyjne w tym zakresie prowadzone są intensywnie od kilku lat. Istnieją przepisy, które mają na celu odstraszyć potencjalnych podpalaczy. Wierzę, że kiedyś zadziałają. Wierzę i mam nadzieję, że dzieci tych rolników, którzy wypalają trawy nie będą już tego robić. Wierzę w ewolucję umysłową naszego społeczeństwa.

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: