Zabawki, którymi i ty będziesz się chciała bawić

W poprzednim przeglądzie zdradzałam jakie zabawki kreatywne skradły mi serce. Dziś tematem jest alternatywa do klocków i klusek nawlekanych na sznurek, czyli czym możemy wspomóc rozwój motoryki, a tym samym mowy naszego malucha. To znaczy powiedzmy, że taki miał być klucz wyboru. Jednak między wierszami zakradł się drugi, bardziej w stylu: zabawka, którą możesz się bawić razem z dzieckiem i nie chcesz się spalić już przy trzeciej powtórce. Tak mi przyszło do głowy, po 20 dniach spędzonych z osobistymi dziećmi chorymi na zapalenie płuc.

I jeszcze jedno. Przykłady są prosto z naszej bawialni, ponieważ te rzeczy przetestowałam, używałam, porównałam z podobnymi (również cenowo) i mogę wziąć za ich polecenie pełną odpowiedzialność. To nie oznacza, że na rynku nie ma równie dobrych, albo lepszych, jeśli znacie takie produkty, nie skąpcie, dzielcie się wiedzą obficie w komentarzach.

SZYCIE I WYSZYWANKI

Trzyletnie dziecko z igłą w ręku? Tak. Pod warunkiem, że jest to bezpieczna igła, plastikowa, tak ogromna, że wielkością może się mierzyć z patyczkiem po lizaku. Szycie jest wielkim przyjacielem dziecka, zarówno dziewczynki jak i chłopca, bo oprócz poprawy motoryki, precyzji, cierpliwości i wiary w siebie, wyrabia życiową i praktyczną umiejętność. SZYCIA oczywiście.

W sklepach znajdziecie zestawy w których są odpowiednio przycięte kawałki materiału, najczęściej cienkiego filcu, żeby szycie było łatwiejsze, a zabawka trzymała fason. Wszystkie elementy wykroju są podziurkowane, więc szycie polega praktycznie na nawleczeniu igły i przy jej pomocy przewlekaniu grubej, kolorowej nici przez kolejne dziurki. Poziomów trudności jest kilka, od małych przytulanek z jednym szwem, po skomplikowane lale, do których potrzebna jest cała instrukcja. W zestawie możecie znaleźć też materiał do wypchania maskotki (jeśli jest potrzebny), elementy do naklejenia, guziki, ozdoby.

Alternatywą dla prawdziwego szycia, jest szycie udawane - czyli przewlekanie kolorowych sznurówek przez ozdobne tekturki z dziurami tak, aby powstał ciekawy wzór.

W ten sam sposób można przyszywać guziki, które są elementami zabawy. Ładną i dobrze wykonaną przewlekankę możecie kupić już za 30 złotych. Na przykład Guzik z pętelką firmy Granna będzie fajną zabawką już dla sprytnego 3-latka.

GUZIK Z PĘTELKĄ - GRANNA

Jeśli chodzi o kategorię szycie i wyszywanki, to naszym absolutnych hitem jakościowym jest Rag Doll - kupiona z powątpiewaniem na wyprzedaży w Mothercare za niecałe 15 złotych (cena katalogowa 49 złotych). Lalka jest znacznie większa od opakowania, to miłe, bo zazwyczaj z zabawkami jest odwrotnie. Moja 5-latka szyła ją według instrukcji 2 godziny, a co najważniejsze do tej pory się nią bawi. No i minęły dwa miesiące, lalka zwiedziła plac zabaw i przedszkole, a nadal wygląda jak nowa, mimo że ma przyklejane elementy.

Rag Doll

Rag Doll

STEMPLE I KOLOROWANIE

Co mają stempelki do motoryki? Dużo mają. Przede wszystkim dzieci je lubią i chętnie używają. Im mniejsze łapki, tym trudniej takim stemplem precyzyjnie operować. A tu trzeba jednak trafić w miejsce wybrane do ostemplowania, ozdobić pracę własną, brata, lub choćby wyjątkowo ważny dokument taty. Z doświadczenia wiem, że maluchy, które nie bardzo lubią rysować, chętnie korzystają z pieczątek. Warto to wykorzystać. Jak?

Poprosić dziecko, żeby zrobiło szlaczek. Narysować zbiory w które musi trafić pieczątką. Albo kształt do zastemplowania, powiedzmy serca, samochodu, potwora. Można kupić literki, cyferki i kolorowe tusze. Wtedy oprócz treningu precyzji będziemy mieli jeszcze naukę i zabawę góra-dół, bo przecież stempel trzeba odpowiednio ustawić.

Stempelki drewniane

Moim odkryciem ostatnich dni są Stemple Gigant francuskiej firmy Crea Lign', kupione w jednym z internetowych sklepów z zabawkami, za ok. 50 złotych. Wybrałam motyw piratów, bo prezent był przeznaczony dla trzyletnich bliźniaków, ale widziałam też wróżki czy morskie zwierzaki. No i zakochałam się. Po pierwsze pomysł: każda pieczątka ma 8 cm średnicy, drewniany uchwyt do trzymania, tusz jest antyalergiczny i zmywalny, a gotowe obrazki są tak duże, że można je dodatkowo pokolorować! No i oczywiście uwiodła mnie jakość - stemple są z malowanego drewna.

Stempelki drewniane

PUZZLE

Obok książek to mój ulubiony rodzaj prezentów. Uwielbiam kiedy dzieci układają puzzle, bo ćwiczą nie tylko myślenie, kojarzenie, spostrzegawczość, koordynację ręka-oko, ale właśnie precyzję i sprawność dłoni. Odpowiednio dobrane puzzle mogą wpływać też - podobnie jak ilustracje w książkach - na budowanie wyczucia estetyki i wrażliwości artystycznej.

Mój typ na dziś to seria Observaton firmy Djeco. Jest niestety dość droga, bo płacimy 57 złotych za pudło niezależnie od ilości elementów, ale ma dużo plusów. Po pierwsze w każdym zestawie znajdziecie plakat wielkości 1x1, który wykorzystany jako podkładka pod układankę umożliwi samodzielną pracę nawet najmłodszym dzieciakom. Po drugie jakość jest przednia, i choć puzzel do puzzla przytula się łatwo i bez zbędnych nacisków, to już złożone fragmenty trzymają się świetnie, nawet jak jakaś mała ręka czy noga, przypadkowo je przemieści.

Observaton firmy Djeco

No i popatrzcie na te ilustracje! To naprawdę ładne, estetyczne obrazki, nie żadne potworki. Kolejnym plusem tej serii jest zabawa w wyszukiwanie. Taki bonus. Na marginesie obrazka znajdują się przedmioty, które należy znaleźć na ułożonej ilustracji. Puzzle te dostępne są w różnym stopniu trudności - od 35 do 200 elementów. A tematów można wybrać milion, ja znalazłam: Dżungla, Piraci, Przyjęcie w lesie, Przyjęcie w ogrodzie, Baśnie, Miasto noc, Baśnie 1001 Nocy, Cyrk, Farma, Zamek, Jazda Konna. Uff.

Observaton firmy Djeco

NAWLEKANKI I UBIERANKI

Nawlekanki to atrakcyjna alternatywa dla tych, co nie chcą się bawić kluskami. Najczęściej są to zestawy przeróżnych korali z załączonymi kolorowymi sznurówkami, czyli sznurkami zakończonymi skuwkami ułatwiającymi maluchowi nawlekanie. Znajdziecie je w każdym sklepie. Plastikowe mogą kosztować dosłownie kilka złotówek, ale na przykład za wielki, drewniano-brylantowy zestaw z koralowymi figurkami wróżek i kwiatowymi zawieszkami zapłacicie nawet 200 złotych.

Niestety w Polsce nie trafiłam na nawlekanki dla chłopców. Poprawcie mnie jeśli są, a przeoczyłam. Bo na przykład w Berlinie już 3 lata temu widziałam takie zestawy z samochodami, potworami i owadami. Były świetne. Niestety żadnego nie kupiłam, bo myślałam, że za 5 minut będą u nas. Ale do tej pory nie znalazłam.

Myszki GOKI

Podobnie jak nawlekanki działają ubieranki, tyle że dziecko nie nawleka korala na sznurek, a wzbija się na wyższy poziom trudności i naciąga ubranka na zabawkę. W przypadku mojej córki doskonale sprawdziły się Myszki GOKI, ponieważ mogła je ubierać i trenować palce, ale też bawić się nimi i odgrywać scenki. Zestaw za niecałe 80 złotych z wysyłką zawiera dwie myszki z drewna, z elastycznymi rączkami i nogami oraz 23 ubranka. Całość jest w drewnianym pudełku z odsuwaną pokrywką, więc się łatwo sprząta i przechowuje.

Myszki GOKI

PRZYBIJANKI

Jak nie igła, to młotek i gwoździe. Ano tak. Przybicie gwoździa nadal jest umiejętnością wielce pożądaną, a zabawka dodatkowo pozwala maluchom naśladować dorosłych, co jak wiadomo lubią najbardziej. W klasycznej przybijance mamy więc gwoździe (byle nie pineski, bo lubią spadać na podłogę i stawać na daszkach), podkładkę z kawałka korka oraz komplet kolorowych elementów do ułożenia obrazka.

Pierwsza przybijanka Klary to było kultowe Stuku puku firmy Granna, odziedziczone po starszym bracie, a odnalezione na strychu przypadkiem po 8 latach. I nie, nie rozpadło się w tym czasie. Główną zaletą Stuku Puku do dziś jest oczywiście cena, około 35 złotych. Wielkim plusem są też abstrakcyjne, geometryczno-organiczne elementy, z których można układać obrazki według załączonych wzorów, lub własnego pomysłu. Minusem są materiały - podstawę stanowi cienki korek naklejony na gąbkę, a części układanki są z tektury. Mimo to nadal jest to chyba najlepsza przybijanka jaką mieliśmy.

Stuku puku firmy Granna

Ponieważ zakładam, że polskie Stuku Puku wszyscy już mają, w tej kategorii polecę podobną zabawkę niemieckiej Haby. W czym jest lepsza? Podkładka to gruby na centymetr korek, a elementy są drewniane i pięknie malowane. Minusem jest oczywiście cena, ok. 100 złotych zapłacimy za średni zestaw. Bo możliwości mamy kilka. Możemy kupić zestaw mały, średni, lub duży. W wersji bardziej dla dziewczynek (motylki), bardziej dla chłopców (samochody), lub uniseks (farma).

Haba

Haba

Przyznam, że miałam wątpliwości co do kupowania tematycznej przybijanki. Wydawało mi się to ograniczające. Tak jak dzisiejsze zestawy klocków Lego. Tak, zjedzcie mnie, ale wydaje mi się, że jak kiedyś były klocki uniwersalne, to jedynym zestawem bawiliśmy się dłużej. Wracając do naszej zabawki. Klara dostała farmę. Ułożyła ją w kilku opcjach i koniec. Wtedy zaczęłam wymyślać, żeby spróbowała ułożyć ilustrację do jakiejś bajki. Albo żeby ułożyła jakiś kształt, na przykład literkę A albo cyferkę 7. Jak się chce, to naprawdę można pokombinować, żeby zabawka nie trafiła za szybko na półkę.

Więcej o: