Jak przetrwać nudne spotkanie służbowe?

Spotkania są nieodłącznym elementem biurowego krajobrazu. Dla jednych to możliwość zaistnienia w strefie lansu, dla innych męczarnia. Zwłaszcza, gdy jesteś w towarzystwie przełożonego, który publicznie kompromituje się swoją niewiedzą, albo traktuje słowo ?kurwa? jako przerywnik mądrości. Ale spotkania to też świetna możliwość zgarnięcia premii za pomysł kolegi - jeśli jesteś cwaną łasicą.

Chcesz zdobyć uznanie i doświadczyć uścisku spoconej łapy prezesa? Nie ma lepszej okazji niż publiczne zaprezentowanie czyjegoś błyskotliwego rozwiązania.

Lost - ZagubieniLost - Zagubieni

Spójrzmy teraz na jasne strony - spotkania to wymierne korzyści. Można zjeść zacną porcję paluszków i ciastek kruchych z czerwoną marmoladą. Mamy wtedy do czynienia z tak zwanym bilansem dodatnim tyłka. A jest ktoś kto nie chciałby napić się darmowej kawy? Niestety zapomniałam dodać, że ta kawa z termosu jest obrzydliwa, ponieważ jest to właściwie płyn, który koło kawy nawet nie stał. W moim urzędzie napój kawopodobny zarezerwowany jest dla spotkań na wysokim szczeblu. W specjalnej procedurze opisującej protokół wszelkich zebrań wprowadzono odpowiednią gradację w zależności od rangi spotkania. Kategoria A - z udziałem przedstawicieli obcych mocarstw, jest full wypas cukierniczy oraz nibykawa. Na spotkaniach typu B jest woda i paluszki, ale te drugie tylko w pierwszej połowie roku, do momentu wyczerpania zapasów. Na spotkaniach typu C - czyli wewnętrznych jest po prostu sala i krzesła (czasem są okna).

Bilans dodatni tyłkaBilans dodatni tyłka

Nie każde spotkanie jest szalenie interesujące. Nie na każdym możesz zabrać głos. Czasem ten przywilej ma tylko ktoś wyższy rangą, na przykład dyrektor. Ty zostałaś wybrana by towarzyszyć mu w charakterze pilnego słuchacza i protokolantki - nie mylić z ozdobą. Spotkania, na których nie można się odezwać są mega nudne, ponieważ samo słuchanie bez możliwości repliki usypia tak doskonale jak procedury KRUS. I trzeba się bardzo pilnować, żeby nie ziewać, nie chrapać i jeszcze z odpowiednią miną udawać żywe zainteresowanie.

Aby świadomie i prawidłowo uczestniczyć w urzędowych spotkaniach, trzeba poznać trzy prawa nimi rządzące:

1. Liczba uczestników jest odwrotnie proporcjonalna do liczby konkretnych ustaleń.

2. Współczynnik ważnych osób jest odwrotnie proporcjonalny do szansy na podjęcie wiążących decyzji.

3. Brak napojów i delicji oraz niewygodne krzesła poprawiają efektywność (ponieważ ludzie chcą jak najszybciej wyjść z upolowanym zwierzem - czyli z ustaleniami).

Po tym przydługim wstępie przejdę do meritum, czyli wskazówek dotyczących strategii przetrwania nudnego spotkania. Na spotkaniach urzędowych nie używamy smartfonów, nie buszujemy w internecie, nie możemy komentować statusów znajomych na feju. To byłoby zbyt banalne. Jesteśmy zdani na siebie i wyobraźnię.

Nie odzywaj się na początku spotkania, co najwyżej inteligentnie kiwaj głową po wypowiedziach prezesa, możesz też z odpowiednim entuzjazmem powtarzać po nim ostatnie słowa zdań. Z opiniami wstrzymaj się do końca spotkania, zyskasz opinię osoby merytorycznej i inteligentnej.

Koniecznie weź coś do pisania. Nie chodzi o to, że człowiek z kartką i długopisem wygląda mądrzej. Po prostu pisząc/notując aktywizujesz półkule i nie usypiasz. Jeżeli spotkanie jest tak nudne i jałowe, że nie da się notować, to możesz rysować karykatury poszczególnych uczestników lub przynajmniej przygotujesz listę zakupów.

Weź zapasowy długopis (najlepiej dwa) - zawsze znajdzie się sierotka, która zapomni narzędzi piśmienniczych - wówczas możesz poratować tę osobę zyskując jej dozgonną wdzięczność na polu materiałów biurowych oraz możliwość nawiązania kontaktów biznesowych.

Moment przybycia. Spotkanie to nie impreza, nie spóźniamy się. O ile nie jest to działanie z premedytacją nastawione na efekt wejścia smoka. Przyjdź na czas, ale nie za wcześnie, bo jeszcze będziesz musiała rozpocząć. Odpowiednia pora przybycia zapewni ci szansę zajęcia miejsca w pobliżu talerzyka z delicjami oraz możliwość wcześniejszego poznania opinii i poglądów pozostałych uczestników.

Wybór miejsca. Dobre miejsce to również takie przy drzwiach - jak jest ekstremalnie nudno, to masz szansę dyskretnie się ewakuować udając, że np. masz pilne wezwanie od dyrektora. Wybór właściwego miejsca świadczy o tobie. I tu zapodam link do jednej z moich ulubionych scen GoT (bo w końcu dziś polska premiera czwartego sezonu).

Jeśli nie wiesz co mówić, mów niewyraźnie, cicho lub mało konkretnie. Nikomu się nie narazisz, ale zaznaczysz swoją obecność. Zupełnie jak piesek obsikujący trzepak.

Jeśli mimo wszystko uważasz, że powyższe wskazówki są bez sensu, ale mimo to nudzisz się na spotkaniu to przynajmniej poćwicz mięśnie kegla. Zrobisz coś dobrego dla siebie, a jak dobrze poćwiczysz to i twój partner będzie mile zaskoczony.

Spotkania przy okrągłym stoleSpotkania przy okrągłym stole

Teoretycznie spotkania są organizowane w celu podjęcia konkretnych ustaleń, wypracowania optymalnych rozwiązań i tego typu pięknych, optymistycznych bajeczek. Jednak w rzeczywistości urzędowej taki sielankowy obraz jest trochę podrysowany, bo te spotkanie często do niczego nie prowadzą. Patrząc z boku można niekiedy odnieść wrażenie, że to festiwal lansu i puszenia się.

Dlatego często jest tak, że istotne ustalenia zapadają w mniejszym gronie i na niższym szczeblu. Następnie jest tzw. praca u podstaw - czyli urabianie przełożonych.

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: