FochWideo: mówił ślepy o kolorach, czyli jak widzą faceci

Kolejna fochowa produkcja porusza poważny temat: jak kobiety i mężczyźni widzą świat. Podobno męskie postrzeganie kolorów ogranicza się do kilkunastu. Panowie się wzburzyli, gdy usłyszeli takie oszczerstwo. Postanowiłyśmy więc zbadać sprawę.

"Przynieś mi proszę tę amarantową apaszkę!";

"W której sukience mi ładniej - w tej kobaltowej czy tej turkusowej?";

"To kup proszę te szmaragdowe poszewki na poduszki, butelkowa zieleń zdecydowanie mi się jednak gryzie z obiciem kanapy".

Tak, niezrozumienie komunikatu może być przyczyną rozpadu związku. Kobiety mówią czasem tym dziwnym szyfrem kolorystycznym, zupełnie niezrozumiałym dla męskiej części populacji. Oczywiście, to spore uogólnienie. Są panie, co mają wywalone na odcienie zieleni, wszystko jest albo zielone, albo nie-zielone. Ale hasła w stylu: pistacja, seledyn, zieleń eau de nil, khaki, oliwkowy, morski - prędzej wywołają konkretne skojarzenia z palety barw u kobiet, niż u mężczyzn. Choć są i tacy panowie, co widzą różnice i potrafią trafnie barwy nazwać. Jak ktoś jakiegoś zna, prosimy o kontakt z redakcją, ale oni chyba są jak krasnoludki - ktoś kiedyś o nich słyszał, ale nikt na własne oczy nie widział.

Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, ponieważ kobiecy język kolorów jest wciąż żywy. W każdej chwili może powstać zupełnie nowa nazwa na kolor, który jest gdzieś pomiędzy tymi już nazwanymi. Ot, taki wiecie nie tyle złoty, co trochę tak wpadający w czerwień, gdzieś w okolicach cynobrowego, ale bardziej jednak w stronę rudego - no wiesz, jak ten mój berecik. Taki złocisty ceglasty. I wszystko jasne.

Postawiłyśmy przed kolegami z naszych zaprzyjaźnionych redakcji Technologii i Polygamii trudne zadanie. My mówimy nazwę koloru, oni muszą go możliwie precyzyjnie określić lub opisać. Banalna sprawa. I jak zwykle dużo radości przy nagraniu.

Subskrybujcie nasz kanał!

Więcej o: