Seks w małym mieście odc. 12: prostytucja w Ełku

Pewien polityk rechotał kiedyś obleśnie, pytając "jak można zgwałcić prostytutkę"? Ekipa Seksu w małym mieście zadaje mieszkańcom Ełku bardzo poważne pytania o to, kto i po co korzysta z usług prostytutek i czy jest tu jakiś powód do wstydu. I czy można szanować prostytutkę?
Prostytucja w Ełku

Pewnie jestem jedną z wielu osób, które nie raz, chociażby wyrzucając „te” ulotki zza szyby samochodu, zastanawiały się, kto korzysta z usług prostytutek. No i po co? Co taka profesjonalistka może dać (w porze lunchu), czego nie może dać żona, dziewczyna lub kochanka? I czy kobiety również korzystają z tego typu płatnych usług?

Ten zestaw pytań postanowiłyśmy zadać mieszkańcom Ełku. Jak można było się spodziewać, opinie były bardzo podzielone i bardzo kontrowersyjne. Czego nie można było się spodziewać, to podejścia niektórych pań i panów. „Spojlerów” nie chcę robić, więc gorąco zachęcam do obejrzenia odcinka.

Chciałam tym razem skupić się na historii, która nie weszła do programu, jako że pan, który ją opowiedział nie chciał być filmowany. Ten pan w latach 80. jeździł taksówką i wielokrotnie woził prostytutki. Twierdził, że takie panie można było od razu poznać. Dlaczego? Dlatego, że były bardziej zadbane. Używały dobrych perfum, nosiły markowe ubrania, długie futra, nierzadko miały skończone studia wyższe i znały języki obce (pewnie nie tylko francuski). Ot, historia, jednak to, co zwróciło moją uwagę to fakt, iż był to chyba pierwszy mężczyzna jakiego spotkałam w życiu, który o prostytutkach wyrażał się z szacunkiem. Automatycznie nasunęło mi się kolejne pytanie: dlaczego prostytutki traktuje się często jak niższą kategorię ludzi? Co czyni je gorszymi od mężczyzn (czy kobiet) które korzystają z ich usług? Jak odrzuci się stereotypy, którymi przesiąkliśmy, odpowiedź przestaje być taka oczywista. Co o tym myślicie?

Dellfina Dellert

Więcej o: