W kogo wymierzyć broń? Zabójcy libido na celowniku!

Najłatwiej wspomnieć o rutynie, przyzwyczajeniu i wzruszyć ramionami. Pożądania nie da się utrzymać nieustannie na poziomie wysokiego C - można przeczytać na internetowych forach. Uspokojona? Zasypiasz pogodzona z losem? Hola, hola miła moja. W tym momencie przegrywasz. Oddajesz (niestety, tym razem nie się) punkty walkowerem.

Mrowienie, gdy on kładł się obok. Pulsowanie, gdy dłonią brał to, czego akurat chciał i słowa nie zawsze ładne do ucha szeptał. Podwyższone tętno, gdy patrzył tak, jak tylko on potrafił. I ten jęk, gdy brał jak swoje. Czasem czekając i specjalnie przedłużając. Czasem już i tutaj, natychmiast. Ach, zimny kubeł radzisz, bo wydaje Ci się, że bredzę? Już takich uczuć nie pamiętasz? Miejskie legendy, kpiąco prawisz? Jesteście ze sobą już tyle lat, że bardziej Ci on bratem niż narowistym ogierem? Nie kiwaj głową z przyzwoleniem na tę sytuację. Nie wykazuj biernej akceptacji. Nie kontempluj. Masz szansę zlikwidować niektórych zabójców pożądania. Są szanse. To nie jest cellulit.

Priorytety w związkuPriorytety w związku

Wiem, że podróżując szosą miłości natrafić można na dziury głębokie i rozległe. Takie, które były widziane i opisane przez wielu i po wielokroć. Takie, na których można jedynie uszkodzić zawieszenie. Choroby fizyczne, choroby psychiczne i związane z nimi leki. W takich przypadkach możliwości bywają nikłe, niekiedy od Ciebie zupełnie niezależne. Bo gdy wybierać należy między zdrowiem a igraszkami, życie w cnocie nie wydaje się strasznym.

Są jednak sytuacje, kiedy seksualną ascezę fundujemy sobie na własne życzenie. Czasem nieświadomie. O czym mowa? O codziennych, niewidzialnych, cholernie skutecznych antyamorach wypuszczających strzały wzajemnej niechęci. Zobacz, kto i co, jest na mojej liście: Most Wanted.

Bałagan bynajmniej nie artystyczny. Choć nie zawsze nam po drodze z Perfekcyjną Panią Domu, w jednym trzeba przyznać jej rację: w perfekcyjnie uporządkowanym świecie łatwiej o seks. Gdy po mieszkaniu nie walają się sterty brudnych ubrań, gdy chodzenie po podłodze nie wiąże się z brudzeniem sobie stóp i urazami od klocków Lego, głowy nie zaprząta myśl o tym, że trzeba to do kroćset uprzątnąć. Lub przynajmniej oblać benzyną i podpalić. Gdy w kuchni blat odsłonił dawno zapomniany kolor, do głowy przyjść mogą nawet inne niż kulinarne sposoby jego wykorzystania.

Nie, nie będę już mnożyć przykładów bałaganów, które zazwyczaj pojawiają się znienacka, za to zawsze na dłużej niżbym chciała. Puenta nie jest zachwycająca, ale szczera. Nieporządek nie wadzi igraszkom tylko w początkowym stadium. Potem staje się ich uczestnikiem. Niepożądanym i pożądanie zasysającym.

Ambicja i zachłanność. Chcesz mieć więcej władzy, pieniędzy, możliwości? Marzysz o awansie i walczysz zaciekle. Po drodze na szczyt nie bierzesz jeńców. No właśnie. Szkoda, bo jednym z poległych może być libido. I nawet nie chodzi o to, że stres powoduje wydzielanie się kortyzolu, a ten może obniżać chęć do współżycia. Naukowa nuda. Zadaniowość tak mile widziana w korporacyjnym wyścigu po wysoką lokalizację w excelowskiej tabelce, w życiu codziennym nie zawsze zdaje egzamin. Niekiedy zabiera czas, który można by przeznaczyć na baraszkowanie z ukochanym. Bo przecież zdarzyło Ci się wybrać pracę dodatkową, zamiast poflirtować, ot tak, żeby on znów poczuł się atrakcyjny? Przyznaj się.

Syndrom Matki Polki. I Zosi Samosi. Wszystko sama, wszystko najlepiej, niczyjej pomocy nie potrzebuję. Efekt? Seks też wychodzi najlepiej w pojedynkę. Możliwie najrzadziej. Bo nawet Siłaczkę kiedyś wreszcie dopada zmęczenie. Tak okrutne, że jedynym rozwiązaniem jest obarczenie innych co najmniej frustracją, złą miną, zimnem. Wzięłaś kiedyś na ramiona zbyt wielki ciężar? Ktoś albo coś pęknie. Tylko w hollywoodzkich filmach zmęczeni ludzie, po przebiegnięciu setek mil w palącym słońcu, mają ochotę na coś innego niż sen.

Życiowy stupor. Zastój. Brak ciekawości. Siebie, świata i jego. Spodziewałaś się czegoś bardziej zaskakującego? Nic z tych rzeczy. Sedno tkwi w Twojej głowie. Stąd pochodzi seks. Nie wskrzesisz namiętności w sobie, ani w nim, jeśli nie postarasz się rozwijać jako człowiek, kobieta, kochanka. Nie masz czasu?! Ha! Zmęczona jesteś?! Ha! Sięgnij wzrokiem wyżej proszę. Zmień styl życia. Bo w innym przypadku, nawet jeśli zmienisz kochanka, za pewien czas znów znajdziesz się w tym samym miejscu.

Więcej o: