Mężczyzna jest jak wino, a kobieta zwyczajnie się starzeje

Stereotypy, wiadomo - porządkują świat, sporo ułatwiają w codziennym życiu, a równie wiele przynoszą szkody. Dziś na tapecie piękni-trzydziestoletni i trzydziestolatki, które są... No właśnie, jakie? Gorsze?

Potwierdzenia swojej wartości lub jej braku, szukamy często nie w sobie, lecz w innych. Szczególnie silnie widzę to u swoich koleżanek, którym coś w życiu według nich nie poszło i w wieku trzydziestu lat nie zrealizowały swoich marzeń o księciu z bajki kończącej się zdaniem „żyli długo i szczęśliwie”. Choć nie tylko u nich, bo wiele ze stereotypów damsko-męskich, o których chciałabym dziś napisać, pojawia się także i we mnie, a jestem przecież całkiem zadowoloną z życia osobą, która przez osiem lat studiów (psychologia) uczyła się ze stereotypów nie korzystać. Dzieje się tak zapewne dlatego, że stereotypy ułatwiają nam postrzeganie świata, są tak głęboko zakorzenione, że nieświadomie pojawiają się w naszych myślach i kształtują nasze spojrzenie, także na siebie.

ZałamkaZałamka

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie rozmowa z koleżanką. Deszczowy dzień, jedzenie w stołówce było niesmaczne i obie wstałyśmy lewą nogą - może to te banalne powody sprawiły, że z rozmowy dotyczącej tego, jak diametralnie różni się świat i spojrzenie w przyszłość trzydziestoletnich kobiet i mężczyzn - wyłoniła się nam istna drabina stereotypów.

Pierwszy stopień tej drabiny był taki, że to mężczyzna jak wino - im starszy tym lepszy, bo dojrzały, bo mądry, bo te błędy, które miał popełnić, to już popełnił, a jeszcze jak powie, że popełnił z inną i teraz to on już wie co i jak ma robić - to diament! A znacie faceta, który powie: „ona jest po trzydziestce, po kilku nieudanych związkach i z kilkoma siwymi włosami na głowie, toż to skarbnica życiowej wiedzy, idealna na matkę, żonę i kochankę!”?

Jak się facet po trzydziestce jeszcze brzuszka dochowa, to miś kochany, więcej do przytulania. To że siłownię ogląda z okien samochodu - to nic. Przecież robi karierę, rozwija się zawodowo, pieniądze będzie przynosić do domu. Co innego kobieta. Jak złapie parę kilo, bo nie ćwiczy z Chodakowską, to nie dość że zaniedbana, to jeszcze jest niemodna, a do tego karierę (oby takową robiła) przedkłada nad rodzinę i dbanie o siebie.

Już po stopniach drabiny wspinamy się do szczytu, a na trzecim stopniu stoi on - niedogolony, w znoszonych ciuchach, u fryzjera nie był już pół roku - to on taki męski przecież na tle tych metroseksualnych małolatów, wypięknionych. No i oczywiście kobiecej ręki mu potrzeba, li i jedynie. Jeśli kobieta nie przywiązuję zbytniej wagi do tego jak wygląda i czy odrosty ma aby dobrze zrobione, to fleja, paskuda, nieatrakcyjna - pewnie feministka...

W tych różnicach pomiędzy naszymi światami urzeka mnie sposób interpretacji zachowań, a w szczególności demonstrowania niezadowolenia. Jak mężczyzna się obrazi, bo mu się nie podoba - to on jest taki stanowczy! Jak go coś boli, uraża - to wrażliwy. Kobieta obrażona czy zraniona jest po prostu kobietą. Bo kobiety tak mają, strzelają przecież fochy, a może okres im się zbliża,  przejdzie.

Nie może zabraknąć wierzchołka, jakże oklepanego, znanego podziału na super samców, jurnych byczków, podrywaczy budzących szacunek u kumpli i puszczalskie panienki. Bo samiec się wyszaleć musi przed poważnym związkiem, ewentualnie odreagować po nim (no gorzej jak po kłótni odreagowuje). Ale ten temat jest już tak zużyty, że i mnie znudził .

Oczywiście, nieco przerysowane są moje przykłady, bo przerysowane są stereotypy. W wielu dyskusjach po świt, po alpagi łyku, okazywało się, że w mniejszym lub większym stopniu funkcjonują one w moich rozmówczyniach i we mnie, zniekształcając świat i poczucie własnej wartości. Dlatego nie patrzmy na to kto ma łatwiej, a kto trudniej. Budujmy swoją wartość na sobie, a przynajmniej starajmy się i nie ulegajmy stereotypom! A najlepiej stwórzmy nowe!

Agata Żychlińska

***

Agata Żychlińska - dietetyczka walcząca z modą na diety cud. Psycholożka, fascynatka ludzkich historii, bacznie obserwująca zmieniającą się rzeczywistość. Wyzwania stawia sobie pokonując kolejne biegowe dystanse. Czeka na dzień kiedy zostawi za sobą nieco ponad 42 kilometry.

Więcej o: