Żart z brodą wygrywa internety

Brodaty facet w sukience zdominował media w ten weekend. Wygląda na to, że nikt nie jest w stanie uniknąć śmierci, podatków i - przez kilka dni w roku - komentarzy na temat Eurowizji.

Nie jestem fanką Konkursu Piosenki Eurowizji i nie jestem odbiorcą prezentowanej na eurowizyjnej scenie muzyki. O ile się orientuję, zazwyczaj eurowizyjna oferta to techno młócka, piosenki o miłości i popowa papka. Co nie zmienia faktu, że zasięgu Eurowizji nie sposób ignorować. To, po Igrzyskach Olimpijskich, najchętniej kupowane przez nadawców widowisko telewizyjne. Choć w muzycznym świecie nie ma wielkiego znaczenia (kto pamięta ubiegłorocznego zwycięzcę?), co roku w mediach wywołuje spore poruszenie. Trwające trzy i pół godziny show oglądało w tym roku około 180 milionów ludzi w 45 krajach i wszyscy zapamiętali na pewno "babę z brodą", Conchitę Wurst, czyli sceniczną personę 25-letniego Austriaka Thomasa Neuwirtha.

www.http://thegayuk.com/www.http://thegayuk.com/

A, przepraszam, świat ekscytował się także wdziękami słowiańskich panien w występie naszych reprezentantów. Spuśćmy jednak na to zasłonę milczenia, wszędzie bowiem o nas pisali, niestety, głównie w towarzystwie przymiotników "seksistowskie", "żenujące", "głupie" i tym podobnych.

Wracając do "baby z brodą": nawet ci, którzy nie chcieli, raczej o niej usłyszeli, co można uznać za wielki sukces wykonawcy, a może tylko wspomnianej brody. Gdyby bowiem odciąć zwycięską piosenkę Conchity od jej wizerunku, byłby to do znudzenia typowy, popowy song z rymami częstochowskimi i sprawdzonymi chwytami scenicznymi jak "baba krzyczy, a jej włosy rozwiewa maszyna robiąca wiatr". Ale że jest to baba z brodą, to wszyscy musieli się wypowiedzieć na temat. Broda w noc konkursu zdominowała Facebooka i Twittera, generując prawie 5,4 miliona tweetów. Zaćwierkał m.in. Russell Brand, brodaty komik z Wielkiej Brytanii, który w ramach wsparcia dla Conchity wrzucił swoje zdjęcie w sukience i Nigella Lawson, która podzieliła się z fanami swoją fotką z komputerowo doklejoną brodą.

Russell Brand/TwitterRussell Brand/Twitter

Nigella Lawson/ TwitterNigella Lawson/ Twitter

To wszystko rozumiem, takie zjawisko nie może nie spotkać się z szeroką reakcją w internecie. Nie jestem jednak w stanie pojąć, dlaczego i po co o Conchicie wypowiadają się politycy? Nieważne, z prawa czy lewa, pozytywnie, negatywnie. Po co?

Ne rozumiem też, dlaczego pani Monika Olejnik pyta ich o sprawy tak nieważne (no dobra, rozumiem, chodzi o to żeby się pokłócili i żeby program był cytowany), ale dla mnie to jak dyskusja w najlepszym czasie antenowym nad mięsną kreacją Lady Gagi. Oczywiście, że taka dyskusja "zrobi wynik", pytanie tylko, czy na takich debatach w mediach nam zależy? Oto panowie i panie politycy odchodzą od spraw istotnych, by kłócić się o tematy zastępcze, w tym wypadku "kobietę z brodą", czy - jak kto woli - "faceta w sukience". No bo po co rozmawiać o podatkach, świadczeniach socjalnych, drogach, deficycie budżetowym, czy o tym, kto nie wywiązał się z obietnic wyborczych? Nie, w tym roku przecież są tylko wybory samorządowe, a już za chwilę wybory do Parlamentu Europejskiego. To porozmawiajmy o babie z brodą w konkursie piosenki! Wiem, że w tym momencie potencjalnie ściągam na siebie gromy pewnych środowisk, ale doprawdy, nie wydaje mi się, by debata o Conchicie, szczególnie tak powierzchowna i hasłowa, miała szanse zmienić cokolwiek.

Festiwal Eurowizji od dłuższego czasu jest areną prezentacji kiczowatych i dziwacznych produkcji, jak Lordi.

Czy Wierka Serdiuczka, która zajęła drugie miejsce w konkursie w 2007 roku. Notabene, Wierka to ukraiński wokalista występujący jako drag queen. Brak równie burzliwej debaty wówczas można tłumaczyć chyba wyłącznie brakiem brody.

Występ Conchity Wurst wpisuje się także w kabaretową tradycję przebieranek i puszczania oka do publiczności.

A przede wszystkim, nie zapominajmy o jednym. W Eurowizji, jak w każdym konkursie, chodzi o to, by wygrać. Thomas pewnie nie miałby szans, Conchita tę szanse miała, bo nie sposób jej nie zauważyć. Nawet, gdyby się bardzo, ale to bardzo (jak autorka tego tekstu) wolało pozostać czystym i niewinnym kwiatuszkiem, niezgwałconym przez oczy i uszy całym tym eurowizyjnym chłamem w złotym papierku.

Więcej o: