Drodzy rodzice, na chorobę nam te szczepienia?

Na świecie trwa wiele krwawych konfliktów, w których śmiertelnymi ofiarami są także dzieci. U podłoża tych wojen tkwi konflikt interesów i rozbieżność przekonań. Wojna o szczepienia, choć odbywa się bez użycia broni palnej, też należy do tej grupy i zbiera coraz większe żniwa.

Po obu stronach barykady mamy sprawnych szermierzy, po obu stronach znajdą się także autorytety, których wiarygodność można podważyć bezpośrednio.

Jeśli jesteś lekarzem i wypowiadasz się za szczepieniem - jesteś pewnie przekupionysponsorowany, albo zwyczajnie okłamany przez koncerny farmaceutyczne.

Jeśli jesteś lekarzem antyszczepionkowcem prędzej czy później jesteś też nazwany szarlatanem.

Jeśli nie jesteś lekarzem i czynnie propagujesz idee ruchu antyszczepionkowego, jesteś zapewne niedouczonym szarlatanem.

Jeśli nie jesteś lekarzem i jesteś proszczepionkowcem, to kim ty właściwie jesteś? Nikim.

W takim razie na początek trochę FAKTÓW. Bez zbędnych komentarzy.

1. Przebieg chorób takich jak ospa wietrzna, odra, różyczka, czy choćby świnka może być różny - od łagodnego (a nawet bezobjawowego) do dość bolesnego (z finałem w szpitalu). Eufemistycznie rzecz ujmując może być nieprzyjemne: zapalenie opon mózgowychporażenie rdzeniowe prowadzące do śmierci, a taka gruźlica? Zajrzyjcie sami.

2. Mamy twarde dowody na to, że polio, świnka, ospa, gruźlica i inne groźne dla życia naszych dzieci choroby, których występowanie i skutki można zniwelować kilkoma zastrzykami, stanowią wciąż realne zagrożenie. CZYLI: więcej szkody wyrządza brak szczepienia. Miejsca na świecie, w których już dawno udało się wygasić ogniska chorobowe znów nie są bezpieczne. Coraz więcej też mówi się o tym, jak jeden lekarz, który stracił licencję, skłonił rodziców do narażania życia ich dzieci.

3. Są prowadzone badania, które pokazują, jak wiele dzieci przeżywa dzięki szczepieniom, a ile umiera z powodu ich braku!

4. Naturalne sposoby nabywania odporności są znacznie groźniejsze. Wystarczy choćby wspomnieć słynny przypadek śmierci dziecka na ospowym balu.

5. Coraz więcej jest dowodów na to, że nie ma BEZPOŚREDNIEGO związku szczepień i autyzmu, mimo wygranej rodziców Valeriano Bocci. Mało tego! Specjaliści od lat pracujący z ASD odrzucają bezpośredni związek szczepień z pojawianiem się autyzmu. Są szczegółowe badania przeczące związkowi występowania autyzmu po szczepieniu dzieci.

6. Spiralę szczepionkowego strachu nakręcają przede wszystkim media - to się dobrze sprzedaje. Miliony przypadków, w których dzieci przeżyły dzięki szczepieniom nie są już tak ciekawe.

7. Podobno jednym z największych przeciwskazań do szczepienia było "skażenie rtęcią”. Mówiło się, że to przez Tiomersal, środek konserwujący zawierający etylortęć. Cóż, na szczęście żyjemy w kraju, w którym mamy dostęp do informacji dotyczących tego, które szczepionki nie zawierają etylortęci i DLACZEGO RYBY MOGĄ BYĆ GROŹNIEJSZE NIŻ SZCZEPIENIA. Mamy też wyjaśnienie czym się różni rtęć i metylortęć od etylortęci zawartej w szczepionkach starego typu.

8. Są dostępne publikacje, które rozliczają się ze wszystkimi problemami groźnych dodatków do szczepionek (także aluminium).

(nie) lękajcie się(nie) lękajcie się

Jeśli nigdy nie mieliście dzieci, nigdy nie mieliście zapewne wątpliwości dotyczących szczepień. W waszym życiu po prostu były - jako przeszłość zapisana w karcie zdrowia i w bliznach na ramieniu albo jako konieczny warunek odbycia operacji czy przydatny parasol ochronny podczas wyjazdu w bardzo dzikie i bardzo egzotyczne miejsce. Co innego, jeśli w ostatnich latach urodziło się wam dziecko i przyszło się wam zetknąć z dyskusją o potrzebie szczepień na szereg chorób takich jak polio, krztusiec, błonica, różyczka, świnka, odra, ospa... Są też szczepienia na pneumokoki i rotawirusy. Być może spotkaliście się też z ruchem antyszczepionkowym - grupą ludzi, którzy swoich dzieci nie zaszczepili i zajmują się propagowaniem wiedzy dotyczącej najmroczniejszych stron stosowania szczepionek, zwłaszcza u dzieci poniżej trzeciego roku życia. Usłyszeliście może o szeregu zapaści, wstrząsów, występowaniu autyzmu poszczepiennego, wreszcie śmierci.

Tych, którzy są przeciw szczepieniom na swój sposób rozumiem. Boją się o zdrowie swoich dzieci, chcą też uchronić je przed najgorszym, tymczasem są nieustannie szczuci i straszeni. Są szczuci - bo powszechnie panuje przymus szczepienia, kto nie szczepi ten jest poza prawem, zły rodzic, kryminalista. Są straszeni, bo im dłużej funkcjonują w ruchu antyszczepionkowym, tym więcej poznają przerażających, tragicznych osobistych historii - zapaści, choroby, autyzm poszczepienny itd.

Kto jednak nie doświadczył realnego strachu o zdrowie, a nawet życie własnego dziecka, ten nie wie zapewne, jak to jest. Powszechny obowiązek szczepień ma chronić nie tylko pojedyncze dzieci, ale całe społeczeństwo - szczepiąc własne potomstwo - dbasz o zdrowie swoich sąsiadów. Tymczasem rodziców nie obchodzi dobro ogółu, zdrowie ich sąsiadów i sąsiadów ich sąsiadów, nie zmierzają składać własnych dzieci w ofierze jakiemuś tam powszechnemu bezpieczeństwu. W imię czego niby mają to robić? Tego, by taka czy inna choroba (ospa? odra?) nie dotknęła społeczności w której żyją? To nie jest argument, który trafia do rodziców małych dzieci. Oni chcą PRZEDE WSZYSTKIM zdrowia i bezpieczeństwa dla własnego dziecka i wierzą, że są w stanie zapewnić takowe naturalnymi metodami, a już na pewno "bez użycia chemii" zawartej w szczepionkach.

Tych, którzy są za szczepieniami też rozumiem, choć w swoich historiach o bezpieczeństwie i dobru dzieci - wszystkich dzieci - bywają niekiedy okrutnie racjonalni. Zamiast na pojedyncze, mrożące krew w żyłach historie stawiają na liczne, chłodne dane. Zamiast postawić się w sytuacji rodziców mających wątpliwość, podkreślają swoją wyższość i ironicznie komentują szafując tabelkami, wykresami, twardymi dowodami.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że trudno z czystym sumieniem bronić proszczepionkowców. Po prostu producenci szczepionek nie są bez winy. Firmy farmaceutyczne mają sporo brudu za paznokciami - nieetyczne badania, utajnianie danych o niepokojących reakcjach organizmu, stawianie przede wszystkim na aspekty biznesowe (skuteczność i dobro firmy) zamiast etyczne. Te tematy w sposób dość prosty rozwija w swojej książce "Złe leki” (wyd. Sonia Draga)  Ben Goldacre, lekarz i publicysta od kilkunastu lat patrzący na ręce koncernom.

No dobrze. Bez paranoi. Przemysł farmaceutyczny, owszem może stosować nieczyste zagrywki, ale jakiż ma w tym biznes? Najczęstszy zarzut wobec szczepionek brzmi "autyzm poszczepienny". Kto ma biznes w zarażaniu dzieci autyzmem? W ogóle przypomnijmy, że problem z nim polega na tym, że nie da się go wyleczyć, bo nie jest chorobą. Lekarstwa podawane autystykom? SERIO? To nie na nich zbijają fortunę koncerny farmaceutyczne.

Wbrew pozorom koncerny medyczne nie zarabiają na szczepionkach dla dzieci, choć płacąc rachunek za szczepienie skojarzone możecie mieć wrażenie, że to właśnie wy najhojniej dotujecie tego wampira. Wiecie jakie są najlepiej sprzedające się leki? Antydepresanty, leki przeciwzapalne i te na astmę, leki przeciwbólowe wyższej generacji stosowane w przewlekłych stanach bólowych. Pamiętacie panikę związaną z ptasią grypą i to jak masowo wykupowano szczepienia rzekomo mające złagodzić objawy? Mimo tego, że rządy wielu krajów zainwestowały w gromadzenie zapasów Tamiflu, na liście najlepszych współczesnych bestsellerów ta szczepionka zajmuje miejsce poza pierwszą trzydziestką. Antydepresanty ją przeganiają, painkillery i leki przeciwzapalne również, mimo iż żaden rząd nie wykupuje ich masowo. Na liście najlepiej sprzedających się leków w ostatnich dwóch latach, przygotowanej przez GEN (serwis zajmujący się inżynierią genetyczną i biotechnologią) pojawia się Prevenar, szczepionka na pneumokoki, ale dopiero na miejscu 18.

Mówi się o licznych działaniach niepożądanych. Potrafią być przerażające. Większość lekarstw ma pewne spektrum działań niepożądanych:

Reakcja alergiczna skórna, nudności, wymioty, bóle brzucha, agranulocytoza, kolka nerkowa, martwica brodawek nerkowych, arytmia serca.

To może spowodować dostępny bez recepty lek przeciwzapalny, w którym aktywnym składnikiem jest paracetamol.

Pomoc?Pomoc?

Kto jednak unika szczepionek wie doskonale o tym, jakim zagrożeniem są leki w ogóle, w sensie te chemiczne substancje opracowywane w laboratoriach, te związki nie mające często związku z naturą, dlatego ich nie stosuje. Tak, pasty do zębów z fluorem też. Macie tak samo? W takim razie posłuchajcie tego:

Wysypka, łzawienie, duszności, obrzęk nosa i gardła, wstrząs anafilaktyczny, omdlenie.

To reakcja na miód, która jest mi znana nader dobrze, podobnie jak finał z udziałem pogotowia.

No dobrze, ale my nie o miodzie i nie o paracetamolu, które nie są podawane nikomu przymusowo, tylko o szczepieniach. Po cholerę to robimy naszym dzieciom? Nie dlatego, że ich nie kochamy i lubimy patrzeć jak wrzeszczą ze strachu, napawamy się ich bólem i cierpieniem, a potem zgrywamy męczenników, ofiary opresyjnego systemu, który nakazuje nam szczepienia. Szczepienie na odrę i ospę wciąż jest lepszym rozwiązaniem niż przymusowe "naturalne” zarażanie dzieci odrą czy ospą. Serio. Ktoś, kto nigdy nie zetknął się z ofiarami pneumokokowego zapalenia mózgu, albo polio zapewne nie zdaje sobie sprawy, jakie to są paskudne choroby.

Postulaty przeciwników szczepień obejmują także zmianę kalendarza szczepień. Alternatywny kalendarz szczepień już funkcjonuje i ma się dobrze - dotyczy tych dzieci, których rodzice zdecydowali się na stosowanie szczepionek skojarzonych. Przeciwnicy uważają, że podanie w pierwszej dobie życia dwóch szczepionek - na Wirusowe Zapalenie Wątroby typu B i przeciw gruźlicy, a następnie już po dwóch miesiącach kombinacji szczepionek przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi (i kolejnej dawki przeciwko WZW typu B) zdecydowanie przeładowuje system immunologiczny dziecka.

Generalnie rzecz biorąc życie przeładowuje nasz system immunologiczny, zwłaszcza w pierwszych dniach. Nadmiar bodźców też bywa szokujący. Świat jest szokujący. Sposób, w jaki umiera się na choroby, którym można zapobiegać szczepiąc - też jest szokujący. Choć myślę, że na swój sposób jest zgodny z rytmem natury, ta bowiem bywa okrutna dla swych dzieci. Wszystko ma swoje mroczne oblicze i wszystko ma swoją cenę. Funkcjonowanie w społeczeństwie, tutaj, teraz, w XXI wieku - także nie odbywa się bezkosztowo.

Czasem zastanawiam się, co by było gdyby odwrócić sytuację. Pomyślcie, że pewnego dnia budzicie się w innej rzeczywistości. Rząd pod presją opinii publicznej zakazuje szczepienia dzieci poniżej - powiedzmy - 12 roku życia. Właśnie z powodu tych zapaści, chorób i śmierci. Zaczyna się podziemna walka o prawo do ochrony życia dzieci. Pojawiają się pytania dlaczego ktokolwiek zabrania nam korzystania z innowacji medycznych, w imię czego odmawia się naszym dzieciom bezpiecznych szczepień narażając na zarażenie się tak poważnymi chorobami jak ospa, odra, czy świnka?!

Podpisano:

Nikt ważny, matka dwójki dzieci, obydwoje zaszczepieni zgodnie z kalendarzem, także na szczepionki skojarzone.

PS. Mam niejasne wrażenie, że za każdym razem, gdy moje dzieci nie miały Niepożądanego Odczynu Poszczepiennego gdzieś na świecie umierał likaon. Przypadek? Nie sądzę. Pozdrawiam też z tego miejsca dr. Jennifer Raff, która pozostaje niestrudzonym szermierzem na polu walki o racjonalizm - także w temacie szczepień.

Zupełnie za darmo macie jeszcze ode mnie zdjęcie dzieci chorych na polio. Ciekawostka - w Polsce zachorowalność na polio w latach 1951-1957 wynosiła od 1.700 do 3.000 przypadków rocznie. W czasie epidemii w 1958 roku odnotowano 6.090 zachorowań. Pod koniec lat 50. po wprowadzeniu szczepień przeciw poliomyelitis obserwowano spadek zachorowań. Ostatni zarejestrowany przypadek zachorowania na "dziki" szczep polio miał miejsce w 1984.

źródło fot. wydzialszczepien.plDzieci z objawami porażenia wywołanego przez poliowirusy źródło fot. wydzialszczepien.pl

Więcej o: