Ale się zajebiście przyczepiło to słowo, co nie?

Niektóre słowa przyczepiają się sezonowo, bo nagle wszyscy dookoła używają jakiegoś werbalnego "wzmacniacza" czy "podkreślacza" i nam się udziela. A są i takie, które są po prostu nasze. Czasem nawet nie wiemy, że nadużywamy. Dopóki ktoś nas nie zacznie przedrzeźniać czy nie wytknie.

Moim zdaniem to całkiem fajna sprawa, gdy mamy świadomość, że nasz sposób mówienia jest rozpoznawalny. Nie chodzi o głos czy intonację, ale właśnie o sposób, w jaki dobieramy słowa. Świadomość, że nasi bliscy, czy osoby, które często mają okazję nas słuchać, byliby w stanie rozpoznać nasz sposób wypowiedzi, gdyby im przedstawić transkrypcję rozmowy - to fajna sprawa. To znaczy, że nasz język jest trochę jak linie papilarne, właściwy tylko nam. Nawet jeśli są to jakieś słowne śmieciuchy, bo niestety na ogół to o nie chodzi.

Przedstawiam wam urocze grono słów, które kiedyś się przyczepiły i już zdążyły odczepić lub wciąż tkwią, niczym rzepy w psim ogonie, w języku redaktorek Focha. Jeśli nie używacie, to może zaczniecie. Minister Słowa i Natręctw ostrzega, że ciężko się potem pozbyć zarazy.

Zajebiście

Tu ważny jest akcent. Nacisk na trzecią sylabę (i przeciągnięcie jej) podkreśli, że naprawdę jest świetnie. Słowo to straciło już swój źródłowy pejoratywny wydźwięk, można go używać publicznie, używają go wszyscy, zamiennie z "super" i "mega". Należy tylko uważać, bo gdy przyczepi się do nas tak, że z automatu reagujemy nim na wszelkie emocjonalne komunikaty, może się zdarzyć, że ktoś nam powie coś szokującego, ale przykrego, a my na to: zajeBIście!

Przesrane

Stosowane jako komentarz co wszystkiego, co nie jest zajebiste. Niektórym tak weszło w potoczne wypowiedzi, że nie zauważają, że słowo to także ma nieprzyjemne konotacje. I że damy i dżentelmeny o defekacji w towarzystwie nie mówią. Bez kitu, naprawdę przesrane - zwłaszcza, gdy nie tyle to się przyczepi, co gorsza odmiana, z rodziny "zajebistych" - bo dość szybko człowiek się znieczula na okropny wydźwięk tego słowa, używa jak jakiejś lekkiej odmiany "okropnego".

No raczej!

Tu też ważny jest akcent, bo on pozwala opcjonalnie dodać szczyptę lekkiego zażenowania wiedzą interlokutora, jeśli mamy taką potrzebę. Albo po prostu wyraża niezmącone przekonanie, że jest tak, jak zostało powiedziane. No raczej. Nie inaczej.

Heloł!

"Skąd ty się urwałeś głupi człowieku" - tylko w milszej formie. Wypowiadając "heloł" należy także przybrać odpowiedni wyraz twarzy. Ni to skrzywienie, ni zmarszczenie.

Generalnie

Popularność i nadużycie tego słowa wzięło się chyba generalnie stąd, że jest w nim "r". I brzmi lepiej niż "ogólnie" czy "zasadniczo". W ogóle "zasadniczo" to się jakoś źle kojarzy, a "ogólnie" jest zbyt ogólne. A takie "generalnie" wybrzmiewa i wiadomo, że nie należy nam podskakiwać.

Dokładnie

Tu ważna jest także mimika - należy mieć na twarzy odmalowaną wszechwiedzę. To jest takie słowo wypowiadane z pozycji osoby, która się zgadza i tym faktem robi wielką przysługę rozmówcy. Nic tak przecież nie pomaga, jak świadomość, że ktoś się z nami zgadza, popiera nasze. Dokładnie!

Taka sytuacja

Uniwersalna odpowiedź na wszystko. I wytłumaczenie wszystkiego, bez żadnych realnych tłumaczeń. Ot, po prostu, taka sytuacja. I wszystko jasne.

No nie / (co) nie / wiesz / tak

Takie kłaczki na końcu zdania, które zupełnie nic nie wnoszą, a jak się przyczepią, to gorzej niż z sierścią kota na czarnych spodniach... Jeśli się człowiek zarazi, to ciężko potem nagle się tego pozbyć.

Prawda?

Kłaczek szczególny, bo (przynajmniej w pierwszym odruchu) wymagający odpowiedzi. Ale to zmyła. Nikt "prawdując" na końcu niemal każdego zdania nie oczekuje, że ktoś przyzna, że owszem, prawda. Prawda?

Może irytowaćMoże irytować

Jakkolwiek

Kalka z angielskiego. Już męczy mnie temat, więc trzeba go uciąć. A że nieładnie tak brutalnie, to jakoś tak na miękko to załatwmy. Jakkolwiek.

Jakby

Przypuszczalnie trochę wątpisz w to, co mówisz, albo boisz się, że ktoś potem ci wytknie, że takie bzdury gadasz. Więc dodajesz takie słowa-bezpieczniki, które zdejmują ciężar powagi z twej wypowiedzi. I jest tak jakby lepiej.

I tak jak mówię

Bo trochę się zapętliłam, więc sobie tak powtórzę, ale ponieważ nie chcę wyjść na osobę, która mówi kilka razy to samo, tu uprzedzę, że wiem, że już mówiłam. Ale - wiadomo - jest szereg mądrości, które warto powtórzyć. Tak jak mówię - żeby się utrwaliły.

Totalnie / absolutnie

Tak niemalże kosmicznie. Nie, że na pewno, ale jeszcze o jeden bardziej. I z mocą, i z pewnością. Dziś nie jesteśmy zmęczone, jesteśmy TOTALNIE zmęczone. I ABSOLUTNIE pewne tego, że trzeba odpocząć.

W zestawieniu nie znalazły się słowa powszechnie uważane za wulgarne. Czy to dlatego, że ich nie używamy. Dokładnie tak, co nie?

A wy? Jakich słów nadużywacie?

Więcej o: