Wakacyjny niezbędnik, czyli 16 rzeczy, które odciągną od ciebie uwagę twojego dziecka

Tak, oczywiście wiem, że planujecie większość wakacyjnego wyjazdu poświęcić swoim dzieciom. Obiecaliście sobie nadrobić czas, którego wiecznie brakuje w ciągu roku. Też tak mam. Tym bardziej musicie przygotować sobie rozrywkową apteczkę, czyli kilka rzeczy, które możecie wyciągnąć w sytuacji awaryjnej, kiedy dziecko zaczyna zawodzić ?nuuuudzi mi się? albo życzycie mieć chwilę na leniwą kawę, książkę, czy czynność tyleż egzotyczną, co zapomnianą - nicnierobienie.

Do fochowego niezbędnika wybrałam rzeczy przydatne do czterech różnych rodzajów aktywności: mazania, grania, czytania i zabawy. Przy czym nie wypisywałam rzeczy oczywistych jak kredki, czy czyste kartki. Wszystko, co polecam sprawdziło się w naszym domu, a nie, że wpadło mi w oko podczas przeglądania Internetów. Starałam się, żebyście mogli znaleźć coś dla dziecka w każdym wieku z nastolatkami włącznie.

No i oczywiście założyłam, że moje propozycje muszą być łatwe do przenoszenia - stąd na przykład tylko gry w małych pudełkach. Co do książek, to jest to naprawdę malutki procent tego, co chciałabym polecić, bo przez dwa ostatnie miesiące na półkach naszej biblioteki pojawiło się ponad 60 nowości. Ale na pewno jeszcze do tego wrócimy.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

DO MAZANIA

„Łamigłówki nie z tej ziemi” Nasza Księgarnia - zbiór zadań logicznych o różnym stopniu trudności, wydany w formacie A4, z całą masą niebanalnych postaci i zabawnych poleceń. Doskonałe dla dzieci, które najbardziej lubią rozrywki oparte na ćwiczeniu spostrzegawczości, koncentracji i logicznego myślenia. Przyjemna szata graficzna. Książeczka na tyle sztywna, że da się w niej rysować na kolanach. Cena 19.90 zł.

„W altanie Aleksandra Gierymskiego” Narodowe Centrum Kultury - mój faworyt w tej grupie, jednak - w przypadku dzieci jeszcze nieczytających - wymagający zaangażowania rodzica. Krótka historia malarza Aleksandra Gierymskiego i jego najbardziej znanego dzieła. Zaczyna się od wciągającego opowiadania, potem mamy zbiór faktów historycznych i obyczajowych z zadaniami do wykonania. Możemy sprawdzić czy dziecko dobrze zrozumiało treść, ale też pozwolić na szaleństwa kreacji przy projektowaniu strojów, peruk, oczka wodnego itd. Na końcu znajduje się rozkładana gra planszowa. Cena 19.90 zł.

„Wytwórnik domowy” Wytwórnia - typ mojej pięcioletniej córki Klary. Szalenie podoba jej się ten twórczy notes, który z jednej strony narzuca temat - zaprojektowanie swojego domu z ogrodem i otoczeniem, a z drugiej pozwala na wariactwa kresek i kolorów. Podejrzewam, że istotny jest też format zbliżony do bloku rysunkowego A3. Dla rodziców mniej wygodny podczas podróży, ale dzieci zyskują naprawdę dużo miejsca na swoje dzieła. Cena 29 zł.

„Mrówkowy blok rysunkowy” Nasza Księgarnia - świetna zabawa dla wielbicieli kartonowego hitu z tego wydawnictwa „Opowiem Ci Mamo co robią mrówki”. Ale dzieci, które nie znają tej książki też będą miały okazję poznać fakty z życia mrówek i ich owadzich sąsiadów. Do tego znajdą tu kolorowanki, łamigłówki, miejsca do wykonania własnych rysunków. Dużym plusem jest tekturowa podkładka umożliwiająca korzystanie z bloku praktycznie w każdych warunkach, oraz dobra cena - 15.00 zł.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

DO GRANIA

„Zapachy sadu i ogrodu” SentoSphere - zapamiętajcie tę francuską firmę, bo będziemy do niej jeszcze wracać. A to dlatego, bo obok ciekawych propozycji dla małych artystów, ma w swojej ofercie sporo gier odwołujących się do zmysłów - smaku, węchu, dotyku. „Zapachy sadu i ogrodu” to karty, 16 słoiczków z aromatami i instrukcja z ciekawym dodatkiem dotyczącym zmysłu węchu. W grę można grać na kilka sposobów, przy czym najłatwiejszy będzie odpowiedni nawet dla czterolatków. U nas „Zapachy...” są hitem czerwca, bawimy się w nie dosłownie codziennie. Grę da się rozłożyć nawet na kawałku ogrodowej ławki. Do kupienia w sklepach internetowych. Cena od 89 zł (plus wysyłka).

„Basia. Łap kolory” Egmont - Basię poznaliśmy dawno temu, ponieważ jest bohaterką serii książek polskiej autorki Zofii Staneckiej. Moja córka pokochała ją od razu, ja potrzebowałam trochę czasu, żeby podzielić jej entuzjazm, ale dziś każda część Baśki jest dla nas obu dużą przyjemnością. Dlatego też bardzo ucieszyła nas planszówka z tą bohaterką. Mimo że liczy się w niej refleks, umiejętność szybkiego kojarzenia i współzawodnictwa, wywołuje same pozytywne reakcje. Zauważyłam nawet, że kiedy córka gra w Basię z koleżankami, to pomagają sobie i w ten sposób tworzą rozgrywki grupowe. Gra jest polecana od lat 5, ale myślę, że nawet 3-4 letni maluch ze wspomaganiem rodzica poradzi sobie z zabawą w łatwiejszym wariancie. Plusem wyjazdowym gry jest niewielkie pudełko. Cena producenta 54 zł.

„Godziny szczytu. Rush hour” Egmont - odkrycie, z którego jestem najbardziej dumna. Czyli jedna z naszych tegorocznych gier solo serii „Thinkfun” - tak, dziecko może grać w nią samo ze sobą! Nie do przecenienia jeśli chcecie mieć na wakacjach trochę spokoju. Albo jak macie marudnego nastolatka, który nie wie co ze sobą zrobić bez tabletu, laptopa i innych źródeł cywilizacyjnej radości. Zabawka składa się z podstawy z wysuwaną szufladką w której ukryte są karty z zadaniami do wykonania i instrukcja, 16 kolorowych samochodzików i woreczka na całość. Gra w woreczku zajmuje jakieś 15x15 centymetrów - jest więc stworzona do zabierania na wakacyjne wyjazdy. Zabawa polega na realizacji zadań z kart, które za każdym razem polegają na uwolnieniu naszego samochodu z korków. Wciąga, że obiadu zrobić nie można! Cena producenta 67 zł.

„Szachy solo” Egmont - Druga z gier do zabawy w pojedynkę. W dodatku dzięki szczegółowej instrukcji można całkiem solidnie nauczyć podstaw gry w szachy, jednej z najprzyjemniejszych rozrywek ludzkiego mózgu. Gra na podobnych zasadach co poprzednia - do wykonania mamy zadania ze zwiększającym się poziomem trudności. Uzależnia jak diabli. Mój nastolatek znikł na kilka godzin - bez jedzenia, więc ewenement niespotykany. Co ważne tę grę również można wozić ze sobą bez opakowania, bo jest tak sprytnie zrobiona, że wszystko mieści się w niewielkim, plastikowym pudełku z szachami i spokojnie wejdzie nawet do mini plecaka, albo torebki. Cena producenta 67 zł.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

DO CZYTANIA

„Liczę do 100” Magali Bardos - zacznę od propozycji dla najmłodszych. Piękne kolory, piękne ilustracje, a do tego można potrenować liczenie do 100. Maluchy z przyjemnością pooglądają, a jak nie będą chciały liczyć, to mogą poopowiadać, co jest na rysunkach, albo stworzyć własne historie. Fajny pomysł na zaprzyjaźnienie się z cyframi i liczbami. Cena 34.90 zł.

„O czym się nie śniło dorosłym” Joanna Wachowiak - temat, który sprawdza się zawsze, czyli pogranicze snu i jawy. Kilkuletni Bartek tak bardzo przeżywa wydarzenia z prawdziwego życia, że często mają one ciąg dalszy w jego snach. Ciepłe opowiadania, składające się na dobrą powieść dla dzieci. Po tej książce Joanna Wachowiak została ulubienicą mojego męża, który czeka na jej kolejne książki chyba jeszcze bardziej niecierpliwie niż dzieci. Cena 24 zł.

„Metryka nocnika” Iwona Wierzba - rozrywka dla całej rodziny, czyli popularnonaukowa, historyczna, niepozbawiona humoru rzecz o sprawach około-nocnikowych. Można czytać po kawałku, można w całości. Świetne ilustracje Marianny Sztymy, staranne wydanie, a jako bonus gra planszowa na obwolucie książki. I poważnie - znajdziecie tu informacje, o których nawet wy nie mieliście pojęcia, co gwarantuje, że nie będziecie się nudzić, w razie gdyby dziecko postanowiło wam poczytać w trakcie podróży. Cena 42 zł.

„Księga smoków polskich” Grzegorz Sala, ilustracje Vargas/Zych -  kolejna część genialnego Legendarza „Bestiariusz Słowiański”. Opis 25 legendarnych smoków i innych smokopodobnych bestii zamieszkujących - tak, tak - Polskę. Mamy tu część czysto literacką, ale też popularnonaukową, a do tego działające na wyobraźnię ilustracje. Fajna sprawa dla każdego nastolatka, zwłaszcza lubiącego fantasy lub gry komputerowe. Inspirujące i można pożyczyć rodzicom. Cena 29.90 zł.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

DO ZABAWY

Zabawki do piasku „Sun Bistro” Haba - bardzo ciekawa seria letnich zabawek, z której wybrałam dla córki Cukiernię, ale można kupić też zestawy do robienia fast foodów czyli hot dogów, jajek sadzonych, frytek, pizzy. Wygląda to ciekawie, pozwala dzieciom bawić się w sklepy, knajpki, kawiarnie i tym samym bardzo je angażuje. Plusem dla rodzica jest gruby plastik zabawek i wygodny do pakowania, niewielki format. Natomiast osobiście muszę strzelić focha - przy takich cenach producent naprawdę mógłby dodać woreczek na foremki. Ceny zabawek z tej serii od 29 zł. Cukiernia ze zdjęcia to koszt 65 zł.

Zestaw z różowymi klockami w pudełku Lego Duplo - u nas Duplo sprawdza się doskonale zarówno w domu, jak i w ogrodzie. W przeciwieństwie do zwyczajnych Lego, które są tak małe, że na zewnątrz strasznie się gubią. Natomiast przeoczenie kolorowego Duplo na podwórku jest raczej trudne. Gorzej pewnie, jak się zakopie w piasku. Ten zestaw wybrałam z powodu pudełka. Bierzemy je pod pachę i spokojnie przenosimy, pakujemy, przewozimy, czy stawiamy na kocu i mamy z głowy malucha. Przynajmniej na moje dzieci działało doskonale. Pudło ma jeszcze jeden plus - oprócz klocków można do niego zmieścić jeszcze inne drobne zabawki, pluszaki, czy choćby zabawki do piasku. Zestaw można kupić też w wersji kolorystycznej dla chłopców. Ceny w sklepach internetowych od 100 zł plus wysyłka.

Ptaki z prawdziwymi głosami z serii Wild Republic - tak, o zabawkach z tej serii już kiedyś było, ale nie wiedziałam wtedy, jak świetnie dzieci na nie reagują i jak doskonale sprawdzają się w trasie. Wild Republic robi doskonałe pluszaki wiernie odwzorowujące prawdziwe zwierzaki. Mają też serię ptaków z wgranymi prawdziwymi głosami - potwierdzonymi certyfikatami światowych organizacji ornitologicznych. I te właśnie ptaszki nie dość, że mają wartość edukacyjną (oj, lubimy to prawda?), to jeszcze robią furorę nawet wśród rocznych dzieciaków, czego moja córka doświadcza regularnie na placach zabaw i wyjazdach. Niewielkie pluszaki transportują się idealnie, bo można je upchnąć nawet w dużej kieszeni. Są też fajnym pretekstem do wakacyjnego czytania o ptakach, czy rozpoznawania ich głosów podczas wyjazdów. Do kupienia w sklepach internetowych od 40 zł plus wysyłka.

ChiChi Love SummerTime - otóż tę zabawkę specjalnie zostawiłam na koniec. Może nie doczytacie i uniknę masowej kompromitacji. Nie będę kłamała - córka wcale nie zmusiła mnie do kupna tego lekko pokracznego, uzależnionego od mody pieska. Zrobiłam to z własnej woli i chyba nawet trochę dla siebie. Nie spełnia żadnych założeń zabawki edukacyjnej, kreatywnej itd. Ale widocznie ChiChi przemówiła do jakiejś różowolubnej dziewczynki we mnie, bo bardzo chciałam ją zabrać ze sklepu. I tak to zostawmy. ChiChi występuje w wielu wzorach, ten jest akurat mocno plażowy. Plusem jest torebka. której po wyjęciu pieska można używać tak jak zwyczajnej, a nawet jak maskotka jest w środku, to zmieści się tam jeszcze parę drobiazgów. W zestawie jest też opaska z kokardą dla właścicielki. Spokojnie, oddałam ją córce i to bez walki. W sklepach internetowych od 90 zł plus koszt wysyłki.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

PS. Dla tych co jednak wytrwali i doczytali do końca: cudo dla którego ostatnio straciłam głowę. I dobrze, bo jest tak duża, że mieści większość z zaprezentowanych w dzisiejszym przeglądzie rzeczy. Poznajcie torbę „Czytam książki dla dzieci” z manufaktury RUNO. No to udanych wakacji!

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Więcej o: