Druk 3D to następna rewolucja. Warto być na nią przygotowanym

Słowo "rewolucja" w przypadku technologii jest zdecydowanie nadużywane. Ale w przypadku druku 3D ma sens. Prawdopodobnie najdalej za 10 lat (to bardzo ostrożna estymacja) każdy z nas będzie korzystał z takiej drukarki, albo nawet będzie ją miał w domu.

Kiedy w waszym domu zagościł pierwszy komputer? U mnie kiedy byłam jeszcze w podstawówce. Zainstalowany był na nim Windows 95 (procesor Celeron 1,7 GHz, 256 MB RAM - po prostu szaleństwo. Mój obecny telefon ma kilkukrotnie lepszą specyfikację!) i przez pierwszych kilka lat nie podłączaliśmy internetu. Dziś nie mam pojęcia, co mogłam na nim robić bez podłączenia do sieci, ale wiem, że moi rodzice wykazali się sporą dalekowzrocznością. Przewidzieli, że te komputery to jednak mają przyszłość więc warto, żeby ich dziecko od początku było z nimi za pan brat.

Teraz powoli pojawia się nowa kategoria produktów, z którymi warto będzie zapoznawać dzieci - drukarki 3D. Ale po kolei.

Czym jest druk 3D?

Druk 2D wszyscy znamy. Druk 3D pozwala na tworzenie przestrzennych obiektów. Na przykład rzeźb, sztućców, breloczków, albo i domów. Tak, domów. Taki budynek można wydrukować w 20 godzin. Do wydruku 3D potrzebna jest specjalna drukarka (zdjęcie poniżej) i schemat, który wysyłamy do komputera.

Głowa Yody znad pianinaFot. Joanna Sosnowska

Niezbędne są też odpowiednie materiały. Obecnie w trzech wymiarach możemy drukować przedmioty między innymi z plastiku, papieru (sic!), materiału drewnopodobnego, żywicy, gumy, ale też metalu, betonu a nawet cukru.

Tak, jadłam wydrukowane cukierki

Czekolada z drukarki 3DFot. Joanna Sosnowska

Do drukarki 3D nadaje się właściwie każdy materiał, który można sproszkować i następnie umieścić w specjalnym naboju. W przypadku słodyczy wykorzystywany jest cukier oraz czekolada. Ale producenci drukarek zapewniają, że w przyszłości można będzie też drukować na przykład makaron. A jak smakują słodycze wydrukowane na drukarce 3D, zapytacie? Przypominają trochę cukierki piankowe, a słodycz jest wyraźnie odczuwalna. I są całkiem niezłe.

Pokolenie twórców

W co bawiliście się jako dzieci? Składaliście modele, budowaliście statki, układaliście puzzle, a może graliście w Minecrafta? To wszystko są twórcze czynności. Bardzo możliwe, że dzieci za kilka lat będą bawić się w drukowanie rzeczywistości. Domek dla lalek albo budka dla ptaków jeszcze nigdy nie były tak łatwe do zbudowania. Przedstawiciel jednego z producentów drukarek - MakerBot - opowiadał mi, że sam prowadzi zajęcia z dziećmi w wieku szkolnym (10-16 lat). Zajęcia, polegające oczywiście między innymi na wykorzystywaniu drukarki 3D. Jego podopieczni postanowili zbudować łódź podwodną. I wszystkie jej elementy drukują w 3D. Ponoć są to dzieci z nie najlepszym zapleczem społecznym, czasem opuszczają zajęcia w szkole, ale zawsze pojawiają się na lekcjach drukowania.

Chris Anderson, były redaktor naczelny czasopisma „Wired” na zeszłorocznej konferencji E-nnovation stwierdził, że właśnie teraz jest najlepszy czas na to, żeby kupować dzieciom drukarkę 3D. W ten sposób zaznajomią się doskonale z jego obsługą i będą gotowe na czasy, w których znajomość tego urządzenia będzie wymagana tak, jak teraz obsługa komputera.

Drukarki 3D cały czas otrzymują nowe funkcje - łączność WiFi, podgląd stanu wydruku na ekranie smartfona, powstają kolejne serwisy z których można pobrać lub kupić schematy do wydruku. Co więcej - ceny stają się coraz bardziej przystępne. Jeszcze kilka lat temu drukarka 3D kosztowała ok. 15 tysięcy dolarów. Teraz współczesny model można kupić za ok. 1400 dolarów. Można też zdecydować się na model chiński, który kosztuje już tylko 499 dolarów.

Więcej o: