Spuśćmy ze smyczy fantazje erotyczne!

Zorganizuj sobie na wieczór wolne mieszkanie. Wykąp się, zrób sobie drinka. Weź żel nawilżający, rozłóż swoje ciało na poduszkach przed lustrem i odkrywaj, jaką piękną i wyjątkową częścią ciała jest twoja cipka. O odkrywaniu swoich potrzeb, stawianiu granic i zabawie w łóżku opowiada Joanną Keszka, właścicielka pierwszego w Polsce butiku z gadżetami erotycznymi dla kobiet i dla par LoveStore.

Joanno, prowadzisz w Warszawie LoveStore, butik z eleganckimi akcesoriami seksualnymi, głównie dla pań. Jesteś też redaktorką naczelną „najseksowniejszego portalu dla kobiet” Barbarella.pl. Skąd to zamiłowanie do seksu?

To długa historia. Od dawna obserwowałam, że w Polsce o seksie mówi się całkiem sporo, jednak brakowało i nadal brakuje w tym kobiecej perspektywy. Pisałam artykuły do kobiecych magazynów, widziałam z jaką łatwością instruowano kobiety, co zrobić, żeby kochankowi było dobrze, bez wspominania o tym, co kobieta mogłaby zrobić, żeby jej też było przyjemnie w czasie erotycznych doświadczeń. Odkryłam ogromną lukę. W tak dużym kraju nie było miejsca, w którym o seksie można rozmawiać w normalny, konkretny sposób. Marzyłam więc o portalu, gdzie byłyby praktyczne, życiowe porady, na przykład, jak kobiety mogą cieszyć się radosnym, urozmaiconym seksem. Nie sądziłam jednak, że to ja sama będę przecierać szlaki. Chciałam się po prostu przyłączyć do kogoś, kto już wyszedł z taką inicjatywą. Tyle że niczego takiego nie było. Sex shopy oferują głównie przaśne gadżety, ostre porno i parafarmecutyki, które służą do realizowania niezbyt wyrafinowanych męskich fantazji. A przecież są w Polsce zarówno kobiety, jak i mężczyźni, którzy chcą kochać się inaczej: zmysłowo, zabawnie, ostro, elegancko albo dziko. Był więc impuls, potrzeba działania. Wszystko nabrało tempa, gdy urodziłam córkę... To w ogóle dla kobiet taki czas na podejmowanie różnych wyzwań i przeorganizowania sobie życia. Ja po prostu zaczęłam realizować swoje marzenia.

Czyli żyjesz teraz z seksu?

Tak, (śmiech) to moja pasja. Naprawdę jest jeszcze dużo do zrobienia w sferze postrzegania kobiecej seksualności. Tym się zajmuję!

Co w takim razie trzeba zrobić? Przecież coraz więcej jest zupełnie świadomych kobiet, otworzyliśmy się na rozmowy o seksie.

Nie twierdzę, że nic się nie zmieniło. W ostatnich latach rzeczywiście staliśmy się bardziej otwarci, ciekawscy. Tylko że to wciąż są początki odkrywania radosnego, swobodnego seksu, takiego bez poczucia winy, wstydu i grzechu. W ostatnim roku w sferze seksualnej i kobiecej nastąpił regres. Zobacz, co dzieje się wokół antykoncepcji, aborcji, in vitro. Kobiety są traktowane przedmiotowo, wciąż wiele osób uważa, że to nie one powinny decydować o swoich ciałach. Nieustannie podejmowane są coraz bardziej spektakularne i udane próby kontrolowania i ograniczania kobiecej seksualności. A seks to nie tylko penetracja! Dla mnie poświęcanie uwagi seksualności jest nauką troszczenia się o siebie, o to, żeby mi, jako kobiecie, też było dobrze. Żeby każda z nas mogła odkrywać swoje ciało i potrzeby erotyczne, bez ryzyka narażania się na posądzenie o bycie dziwką, puszczalską, łatwą czy wulgarną. Tymczasem wielu polskich seksuologów stawia nadal wyłącznie na satysfakcję penisa, a kobieta ma się dostosować do tego, czego chce facet. My mamy się podobać mężczyznom, zadowalać ich i jeszcze udawać, że wszystko jest ok, kiedy kochanek nawet się specjalnie nie wysila, żeby nam też sprawić przyjemność. Stereotypy płci i związanych z nimi ról są bardzo zakorzenione w kulturze. Mężczyznom wciąż wybacza się więcej. Polkom brakuje mocnego przekazu mówiącego, że wolno im podążać za swoimi pragnieniami i że ich wybory seksualne należą tylko do nich i nikomu nic do tego.

Poprzez łóżko do zmiany społecznej?

Żebyś wiedziała! Odkrywanie seksualności to również uczenie się stawiania granic. Seks jest bardzo ważną częścią naszego życia, a troska o siebie w tej dziedzinie procentuje na inne sfery życia. Jeśli w łóżku potrafię powiedzieć nie, to prawdopodobnie w życiu zawodowym również mi się to uda. Życie to kwestia wyborów, a ich dokonywanie zakłada naszą aktywność. Jeśli jesteś bierna i podporządkowana w sypialni, nie wiesz, co jest dla ciebie tam dobre, to raczej w codziennym życiu też pozwalasz, żeby inni wybierali za ciebie i robisz, co ci każą.

Wojujące waginy?

Dlaczego nie? Warto walczyć o prawo do bycia napaloną na swoich zasadach! Świadome siebie, mądre kobiety, które potrafią przeciwstawić się, gdy ktoś traktuje je przedmiotowo. Nie idą za pierwszym lepszym egoistą i dupkiem, bo akurat taki im się trafił. Jest wielu fantastycznych, świadomych facetów, ale chyba wszystkie w życiu miałyśmy epizod (oby tylko jeden!) z takim dupkiem. Bo ograniczają nas stereotypy - że nie wolno za dużo chcieć, że nie wypada mówić wprost, czego potrzebujemy, że kobieta powinna być przywiązana do mężczyzny, nie powinna zmieniać partnerów. Brak nam wiary, że zasługujemy na więcej: na dobrego partnera, na dobre traktowanie zarówno w łóżku jak i poza nim. Kobiecie wciąż tak dużo rzeczy nie wypada mówić, robić, chcieć, oczekiwać.

Fot. Joanna KeszkaFot. Joanna Keszka

Seks to świadomość siebie?

Tak. Młoda dziewczyna, która dopiero zaczyna odkrywać swoją seksualność, zdana jest na stereotypy i czasem nakazowo-zakazową „pomoc” rodziców. W rezultacie „podwórko”, grupy rówieśników wmawiają jej, że jak mówi "nie", to myśli "tak", że przekraczanie granic jest na imprezach dozwolone, że jak chłopak wsadza jej rękę pod stanik, a ona tego nie chce, to i tak powinna się zgodzić, bo nie wypada się wycofać. A ona musi wiedzieć, że jak chce się tylko całować, to się tylko całuje. I w momencie, w którym pojawiają się niechciane przez nią pieszczoty, musi stanowczo zaprotestować. Seks jest udany tylko wtedy, gdy oboje partnerzy tego bardzo chcą. Gdy pojawia się entuzjastyczne przyzwolenie - tak, chce tego, rób mi tak! Mężczyźni powinni pytać, milczenie nie oznacza zgody! Już czas, żeby kobiety uwierzyły, że tylko one decydują o tym, co się z ich ciałem dzieje, a mężczyźni żeby zrozumieli, że kobieca seksualność nie należy do nich.

Jak w takim razie odkrywać radość z kobiecej seksualności?

Zacznijmy od podstaw. Trzeba zorganizować sobie samotny, wolny i miły wieczór: ulubiony drink, pachnąca kąpiel, dobra muzyka. I wygodnie ułożyć się nago na poduszkach przed lustrem. Zobaczyć i poznać swoje części intymne! Wszystkie wiemy, jak wygląda penis, ale pochwa? No do diabła, a to przecież nasz najważniejszy organ seksualny! Odkrywajmy, jak piękne i niezwykłe są nasze cipki. Jak reagują na dobry, delikatny i czuły dotyk. Nie ma powodów, by naszą kobiecość ograniczać tylko do tego, co jest od pasa w górę. Jesteśmy wyjątkowe również poniżej. Spuśćmy ze smyczy fantazje erotyczne, bo nasza seksualność mieści się też w mózgu, to kobiecy organ erotyczny i warto nauczyć się go doceniać.

I pamiętajmy o tym, żeby dać sobie czas, bez presji, bez robienia czegokolwiek na siłę. Początkowo możemy czuć się zawstydzone, a nawet zażenowanie, ale robimy to dla siebie, żeby poznać, kim jesteśmy i czego chcemy, tak samo od seksu, jak i od życia. I zapomnijmy o tych cholernych bajkach, że grzeczne dziewczynki tak się nie dotykają, że kobiety w ogóle tego nie robią. Polecam „Monologi Vaginy” Ewy Elsner. Doskonała lektura, która pokazuje, jak kobiety reagują, kiedy pierwszy raz oglądają swoje pochwy i ile pozytywnej energii z tego czerpią. I byłoby super, gdybyśmy mogły o seksie rozmawiać z koleżankami, tak jak o innych częściach naszego życia. Taka możliwość wymieniania się doświadczeniami na pewno byłaby bardzo wspierająca. Postuluję, żeby przy kawowych stolikach rozmawiać o seksie tak samo jak o ciuchach. To strasznie ważne móc się pochwalić koleżankom swoją radością z naszych odkryć.

Zaprzyjaźniamy się ze swoimi pochwami - same, idziemy poplotkować. I co dalej?

To jest przecież mega kobiece! A odkrycie, że nie tylko my tak odczuwamy siebie, tylko nam pomoże. Pogadajcie z koleżankami!

Redakcja wewnętrznie aż kipi od takich rozmów.

I o to chodzi. Bo to też element budowania swojej seksualności. A kolejna sprawa to wzięcie na klatę faktu, że seks też się liczy i że to taka sama strefa życia jak inne. W związku z tym trzeba się zmierzyć z romantycznym mitem, że do seksu nie trzeba specjalnej wiedzy, umiejętności ani zaangażowania, bo „on się po prostu zdarza”. O dobry seks trzeba się zatroszczyć. I warto się nim również bawić, bo to radosne doświadczenie. Polacy są śmiertelnie poważni w sypialni. Jak już się ten seks „zdarza”, to on jest taki na serio, zero eksperymentów i wygłupów. A to ma być zabawa. Potraktujmy sypialnie jak plac zabaw dla dorosłych!

Wróćmy do twojego biznesu. Zarabiasz na seksie?

Biznes to duże słowo. To nie jest żyła złota. Ale robię to, w co wierzę, mam pasję i to jest dla mnie najważniejsze. Sklep się kręci, żyje swoim życiem i oczywiście jego działanie mi się zwraca. Wiesz, mam potencjalnie bardzo dużą grupę docelową, więc cały czas się pocieszam, że w końcu to jednak przyniesie fortunę (śmiech). Z wykształcenia jestem prawniczką, z zamiłowania dziennikarką, która od lat pisze o seksie, prowadzę też szkolenia, warsztaty. A sklep jest teraz częścią tej działalności. Samo prowadzenie LoveStore.barbarella.pl jeszcze na tym etapie, na którym w Polsce jesteśmy, to za mało. Trzeba wychodzić do ludzi, edukować.

Wychodzisz, szkolisz, opowiadasz, pokazujesz gadżety, a na spotkaniu Wenusjanek w Warszawie zaproponowałaś wspólne ćwiczenia mięśni Kegla. To część edukacji?

Ależ oczywiście. Mięśnie Kegla w tej naszej seksualności to istotna sprawa. Ich jest aż dwanaście, podtrzymują nasze narządy wewnętrzne, tworzą taki ważny z punktu widzenia naszego zdrowia hamak. Oplatają też części intymne, co z kolei jest ważne dla naszej radości z seksu. Sprawne mięśnie po prostu trzymają macicę na miejscu, nic nie wypada, nie ma nietrzymania moczu, z czym wiele kobiet się boryka. To jest niby w miarę oczywista rzecz, ale przyznaj się, ćwiczysz?

W trakcie ciąży ćwiczyłam.

To za mało. Wyćwiczone mięśnie to też większa satysfakcja z seksu. Nie tylko nasza, bo facet pieszczony skurczami macicy po prostu odleci. Pewien król angielski miał wiele lat starszą od siebie kochankę, cały dwór się dziwił, skąd takie przywiązanie. A ona po prostu miała wyćwiczone mięśnie Kegla jak żadna inna i król dlatego żadnej innej nie chciał. Wszystkie luksusowe kurtyzany miały wyćwiczone mięśnie Kegla. Fajne jest to, że kiedy kobieta potrafi ściskać i zaciskać mięśnie Kegla sprawia to przyjemność zarówno kochankowi, jak i jej samej. A ja po prostu rekomenduję to, co pomaga cieszyć się kobiecym seksem.

Co sprzedajesz w sklepie?

Eleganckie gadżety erotyczne, piękne, kolorowe designerskie. Bo seks to zabawa i przyjemność. Przychodzi do mnie mnóstwo par, które szukają takiego właśnie podejścia do erotyki. W Europie w tej chwili najwięcej gadżetów erotycznych sprzedaje się w Wielkiej Brytanii. Sporo eleganckich, klimatycznych butików erotycznych jest we Francji, w Hiszpanii, w Niemczech. W Polsce na razie tylko ja, ale może się to zmieni. Rynek jest, trzeba wyjść mu naprzeciw. Przecież wszyscy mają ochotę na seks! Trzeba zmieniać świat. I pamiętać, że do pochwy wkładamy tylko rzeczy dobre. To wyjątkowe miejsce zasługuje na wyjątkowe traktowanie.

Dziękuję za rozmowę.


Joanna Keszka - specjalistka w dziedzinie kobiecej seksualności, redaktorka naczelna Barbarella.pl, prowadząca butik LoveStore.barbarella.pl, pisarka scenariuszy erotycznych i nieposkromiona testerka wibratorów.

Więcej o: