Co ja zjadam: lody maślankowe z rozmarynem

Są na świecie plagi wszelakie i nowe zagrożenia, które rozsiewa czterech współczesnych jeźdźców apokalipsy, a na imię im: przerwa w dostawie internetu, słabe piwo, utrata danych i dieta. Dziś opowiem wam o ostatnim dżokeju zagłady, a właściwie o tym, jak umilić sobie letnie popołudnie w jego towarzystwie.

Otóż owszem, zdarzyło mi się przejść na dietę i nie jest to dieta cud, tylko taka poukładana na całe życie, przyszłe oczywiście. I teraz tak: jest lato, jest ciepło. Warzywa są fajne, ciemny ryż też, ale jeszcze nie jestem na tyle zdeterminowana, by chrupać mrożonego brokuła z posypką ryżową. Ponieważ jadłam już w swoim życiu rzeczy różne, także dziwne lody, na przykład koperkowe, piwne, bazyliowe i buraczane, jestem sobie w stanie wyobrazić także i lody brokułowe, jeśli nie z ryżem, to chociaż z kaszą jaglaną.

Tymczasem, mając na uwadze odpowiednią ilość kalorii i dobrze dobrane składniki, oraz nie chcąc się narazić na blamaż przed dietetyczką, która póki co uwierzyła, że jestem osobą dorosłą i umiem się zachować jak dorosła (ale alkoholu mi nie sprzedała), przygotowałam sobie w ramach podwieczorku wyjątkowo dziwne lody. Z tego miejsca chciałam powiedzieć wszystkim tym, których aż świerzbi, żeby natychmiast powiedzieć "a ja bym ten groszek zmiksowała z łupinami, a nie przetarła przez sitko", albo: "co to za lody bez mleka, kremówki i sześciu jajek?!", idźcie i róbcie sobie lody, ucierajcie sobie jajka, albo nie wiem, kolportujcie ulotki antywojenne, tudzież zbudujcie sobie coś w Minecrafcie, a potem zburzcie to. To jest tekst o lodach bez śmietany i bez jajek. Dietetycznych takich.

Mam jeszcze jedną smutną wiadomość. Do stworzenia tych lodów wykorzystałam foremki, które specjalnie w tym celu nabyliśmy wiele lat temu, antycypując niejako moment, w którym posiadanie ich w domu będzie kwestią życia i śmierci, dlatego podaję przepis, dzięki któremu uzyskałam 4 foremkowe i foremne lody na patyku, każdy miał zaś po 50 ml. Skorzystałam z dobrodziejstwa, jakim jest zapas owoców suszonych, ale nie takich jak na kompot z suszu, a jednocześnie nie kandyzowanych: żurawiny, skórki limonki i skórki z grapefruita.

SKŁADNIKI:

- 400 ml maślanki naturalnej

- suszone, niekandyzowane owoce*

- 20 g płatków owsianych

- garść świeżej mięty

- garść świeżego rozmarynu

- łyżka brązowego cukru

Najlepiej zacząć od maślanki. Maślankę wlewacie do miski, wsypujecie tam płatki owsiane, troszkę to tak deptacie takim symbolem trójzębu, tylko czterozębnym, miniaturą taką - my nazywamy ją widelcem. To taki rytuał, podczas którego młode i niedoświadczone, czasem harde płatki owsiane mogą zrozumieć, że czas zmięknąć.

Dodatki do lodówFot. Dominika Węcławek

Teraz czas na TE (*) owoce w ilości dokładnie takiej, jak na zdjęciu powyżej. Ponieważ moje skórki limonkowe i grapefruitowe były jednocześnie orzeźwiająco smaczne i dość nieporęczne, zrobiłam z nimi to, co zazwyczaj robi się z tymi, którzy są zbyt ekspansywni. Poćwiartowałam. Oczywiście suszone niekandyzowane owoce wolno wam zastąpić zarówno sześcioma jajkami, jak i litrem śmietany kremówki, możecie też dodać do nich podudzie ze żmirłacza albo jednego Trurla bez głowy i wszystko zesmażyć na kostce gęsiego smalcu. Czy jednak wtedy wciąż będzie to potrawa dietetyczna? Czy będą to lody? Nie sądzę.

Wracamy więc do ponurej, szarej rzeczywistości nakrapianej niekiedy owocem suszonym (niekandyzowanym) i przystrajanej listkiem mięty (świeżej). Wrzucacie owoce posiekane do miski z maślanką i płatkami owsianymi i zabieracie się za świeże zioła. Miętę należy posiekać dość drobno. Rozmaryn można rozdrabniać mniej jakby, ale za to, jeśli ktoś lubi przygodę, to może tego rozmarynu, choć mniej rozdrobnionego, dorzucić do lodów więcej, więcej, WIĘĘĘĘĘĘCEEEEEEEEEEJ!

Następnie oprószacie wszystko cukrem brązowym, mieszacie, możecie zjeść od razu, ale wtedy to nie są lody, poza tym znikniecie w ten sposób kilkudniowy przydział maślanki z owocami. Wlewacie tę miksturę do swoich foremek na lody i wstawiacie do zamrażalnika. Jeśli postanowiliście robić lody w domu nie mając zamrażalnika, wystarczy, że wstawicie całość do piekarnika i włączycie go na 220. Jeśli mimo wszystko nie udało się w ten sposób pozyskać lodów, możecie oskarżyć o porażkę rząd Gwatemali, albo na przykład firmy farmaceutyczne produkujące szczepionki na krztusiec, KTO WAM ZABORONI?

Lody z bliskaFot. Dominika Węcławek

Niemniej jednak lody najlepsze wychodzą z zamrażalnika. Nie od razu, po kilku godzinach. Wtedy są bardzo smaczne. BARDZO SMACZNE. I dietetyczne. Oczywiście pod warunkiem, że nie zeżrecie wszystkich czterech na raz.

Więcej o: