"Wspólne mieszkanie to nie tylko mizianie się pod kołderką, to również opłacanie rachunków i sprzątanie toalety". Kompromisy w związku

28.06.2017 17:03
Kompromisy w związku

Kompromisy w związku (Fot. iStock)

Decyzja o wspólnym zamieszkaniu pociąga za sobą szereg konsekwencji, w tym naukę sztuki kompromisu, bo na wiele ustępstw powinniśmy się zgodzić, jeżeli chcemy mieszkać z ukochaną osobą. Wspólne mieszkanie to nie tylko mizianie się pod kołderką, to również opłacanie rachunków, sprzątanie toalety i inne, mniej przyjemne czynności. Teraz już to wiem, ale zupełnie inaczej widziałam te sprawy zanim z kimś zamieszkałam.

Będąc nastolatką marzyłam o miłości, wiecie, takiej jednej, wielkiej i na wieki wieków aż po grób. Widziałam oczami wyobraźni, jak wspaniale żyje nam się pod jednym dachem. Wiecie, o czym mówię -przykładowy domek z białym płotkiem. Przecież miłość jest najważniejsza i ona wszystko załatwi! Pewnie mi się nawet wydawało, że miłość sama posprząta mieszkanie, wyrzuci śmieci i ugotuje obiad. No niestety, tak super to nawet w komediach romantycznych nie bywa.

www.tapeciarnia.plwww.tapeciarnia.pl

Po latach, gdy zamieszkałam z ukochanym, w wielu kwestiach musiałam iść na kompromis, chociaż nie zawsze mi się to podobało.

Wspólne chodzenie spać i wspólne wstawanie z łóżka

Ciężko o kompromis, jeżeli jesteś słowikiem, a partner sową. Możesz oczywiście zasypiać na kanapie udając, że nadal słuchasz co on do ciebie mówi, albo że oglądasz film, który on dla was wybrał na ten wieczór. Z kolei rano możesz leżeć z otwartymi oczami, gapiąc się w sufit i czekać, aż partner się obudzi. Możesz też zupełnie to olać i być sobą. Wstajesz wcześniej niż on? To poczytaj sobie książkę, albo weź sobie ciepłą kąpiel i wróć do niego do łóżka pachnąca i świeża. A wieczorem, kiedy on w końcu przyjdzie do łóżka to nie złość się, że cię obudził. Seks na śpiocha to wcale nie najgorsza z rzeczy na świecie. Może i będziesz na początku lekko zaspana, ale to tylko na początku...

SZUKASZ SPOSOBU, BY NAPRAWIĆ SWÓJ ZWIĄZEK? TEN TEST POMOŻE ZDIAGNOZOWAĆ WASZĄ RELACJĘ>>>

Sprzątanie

Jeżeli obydwoje jesteście pedantami, to raczej nie będzie problemu ze sprzątaniem. Jak obydwoje lubicie bałagan to też będziecie mieć dobrze. Nikt nie będzie sprzątał, chyba, że odwiedzi was któraś z mam i dostanie zawału serca. Najgorzej mają te pary, w których jedno jest bardziej porządnickie od drugiego. Będziecie się kłócić o bałagan, będziesz się irytować rozwalonymi na środku pokoju skarpetami, albo walającymi się po całej łazience kosmetykami. Oczywiście możesz być gosposią swojego partnera i sprzątać po nim wszystko ale jak kiedyś pękniesz i zaczniesz na niego krzyczeć, że jest brudas i bałaganiarz to nie zdziw się, że on będzie się na ciebie patrzył jak na wariatkę. Nie dając mu wcześniej możliwości wykazania się w sprzątaniu sprawiłaś że wymazał z głowy ten rodzaj obowiązków domowych. Jak cię stać na pomoc domową to ją po prostu wynajmij i wszyscy będą zadowoleni.

Zakupy

Nie musisz zabierać partnera za każdym razem, kiedy wybierasz się do centrum handlowego. Nie bój się, nic mu się nie stanie jak zostanie sam w domu i porobi sobie to na co ON będzie mieć ochotę. Co do zakupów spożywczych, jeżeli partner nie wie na co ma ochotę (tak, czasami patrzymy na półki w sklepie i nie wiadomo co kupić), to wkładaj do koszyka produkty pod siebie. Jak nie będą mu w domu pasowały to niech idzie sobie sam raz jeszcze do sklepu i kupi co chce.

Posiłki

Wspólne jedzenie posiłków jest miłe. Wspólne gotowanie też jest miłe... a może i nie? Jeżeli lubisz być sama w kuchni, to powiedz to wprost. Wytłumacz, dlaczego nie lubisz obecności drugiej osoby w tym pomieszczeniu podczas gotowania. Może nie lubisz czyjejś obecności w kuchni podczas gotowania, ale pewnie już podczas sprzątania po gotowaniu to by ci się jakaś pomoc przydała. Dziwne to nie jest, tylko zamiast strzelać focha, że partner się nie domyślił, poproś go o pomoc.

Granie w grę

Twój partner uwielbia grać na komputerze albo na konsoli, a ty tego nie lubisz. Znajdź sobie po prostu jakieś zajęcie na ten czas i nie susz mu głowy, że zamiast z tobą rozmawiać, on gra w grę. Wyobraź sobie, że czasami druga osoba nie ma ochoty na rozmowę, bo nie ma. Ta osoba cię nie olewa, ani mniej kocha, ona po prostu chce pobyć sama ze sobą i ma do tego prawo, zwłaszcza w swoim/waszym domu. Dlaczego swoim/waszym? Ano dlatego, że czasami musimy poczuć się, że to jest TYLKO NASZEEEE. Podświadomie wiemy, jak jest naprawdę, ale potrzeba posiadania WŁASNEGO miejsca jest równie ważna. Granie w grę można zastąpić oczywiście każdą inną czynnością, łącznie z dłubaniem w nosie, albo gapieniem się przez okno. Po prostu pod wspólnym dachem człowiek też potrzebuje pobyć czasami sam ze sobą.

SZUKASZ SPOSOBU, BY NAPRAWIĆ SWÓJ ZWIĄZEK? TEN TEST POMOŻE ZDIAGNOZOWAĆ WASZĄ RELACJĘ>>>

Przygotowałam tylko pięć punktów, w których ja musiałam iść na kompromis. Nie powiem jednak, którą stroną jestem, bo muszę zachować trochę prywatności tylko dla siebie. To, że pisałam z poziomu kobiety via męski partner nie znaczy nic poza faktem, że jestem kobietą i tak łatwiej było mi po prostu pisać. Pewnie znajdzie się jakiś komentarz, albo i cała masa na temat tego, że inni to sobie czytają w głowach i nie mieli takich głupich problemów. Nasza miłość jest lepsza niż twoja. Moja teza nie jest z kosmosu, powstała w oparciu o komentarze pod tekstem Rączki. Ludzie wiedzą lepiej jak trzeba żyć i w ogóle to mają lepsze życie. No, to teraz piszcie mi szybko na jakie kompromisy szliście i czy daliście radę w nich wytrzymać.

Sprawdź, w ilu językach potrafisz wyznać miłość [QUIZ]
1/11Wybierz czy te zdania są prawdziwe czy fałszywe.
Hiszpan do swojej wybranki powie ''Ta amo''.
Zobacz także
Komentarze (4)
"Wspólne mieszkanie to nie tylko mizianie się pod kołderką, to również opłacanie rachunków i sprzątanie toalety". Kompromisy w związku
Zaloguj się
  • grzeszna_rainbow_dash

    Oceniono 22 razy 18

    Fantastyczne streszczenie w pięciu punktach: kobieta ma swoje: sprzątanie, zakupy i gotowanie, a mężczyzna ma swój: seks i gry?

  • osiolek31

    Oceniono 5 razy 3

    Do szewskiej pasji doprowadzała mnie celebracja i nacisk na wspólne posiłki mojej miłej żony. Wytłumaczenie, że śniadanie i kolacje możemy jeść oddzielnie zajęło trochę czasu, ale się udało. Zakupy robię bez udziału żony, bo tylko wtedy kupuje to co mam na liście, a rachunek nie powoduje zawału.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX