Dziewięć zmian, o których nikt nie uprzedza przyszłych rodziców

Planujesz powiększenie rodziny? Zaczynasz szykować dom na przyjęcie bobasa? Reorganizujesz swoje życie, żeby zapewnić mu optymalną opiekę? W całym zamieszaniu związanym z szykowaniem wyprawki i słodziutkiego pokoiku może ci umknąć kilka istotnych zmian, które małe dziecko wprowadzi w twoje życie. I nie o wszystkich powiedzą ci w szkole rodzenia.

Stanie się rodzicem to ogromne wydarzenie. I ogromna zmiana. Tak mówią, prawda? I mają rację. Ponieważ kiedy staniesz się rodzicem, nic nie będzie już takie samo, jak dawniej. Nie dlatego, że zmieni się porządek wszechświata (choć to też - zmieni się), ale dlatego, że zmieni się twoje spojrzenie na wszechświat. Staniesz się odpowiedzialna za małą istotę, która będzie od ciebie totalnie zależna, a z czasem zacznie cię bezwarunkowo kochać. Nie wiem, jak to jest u was, ale mnie już sama myśl o tym wywracała do góry nogami porządek życia. Powodowała także drżenie dłoni, dławiącą gulę w gardle i wilgotne, zamglone spojrzenie. Ale wiadomo, hormony. W każdym razie, przygotowałam się na obecność tej bezwarunkowej, zależnej ode mnie miłości. Ze wszystkimi znanymi mi konsekwencjami, które miała za sobą pociągać. Sęk w tym, że niektórych konsekwencji nie przewidziałam. A ci, co je znali, jakoś je przemilczeli...

1. Mówili ci, że życie z dzieckiem nabiera niesamowitego tempa? Wszystko dzieje się w okamgnieniu. Nie powiedzieli jednak, że „chwile”, kiedy dziecko płacze lub grymasi (i trzeba je nosić) ciągną się w nieskończoność. Szczególnie wieczorem, albo w nocy. Naturalnie, w przyrodzie zawsze coś dzieje się kosztem czegoś, więc chwile spokoju skracają się zatrważająco. Nie wspomnieli także, że życie, które do tej pory wiodłaś, czyli: robienie zakupów, gotowanie, jedzenie, picie, szczególnie picie kawy (wiecie, chodzi o takie powolne, relaksujące picie kawy przy rozłożonej gazecie, książce, lub ulubionym portalu internetowym), ogarnianie domu oraz ogarnianie siebie odbywa się kiedy dziecko śpi. Celowo nie wspominam o pracy zawodowej, bo przecież po urodzeniu dziecka ma się urlop macierzyński. Chyba, że jest się wolnym strzelcem, to do wszystkich wymienionych wcześniej czynności należy dodać pracę zawodową. Tak. Kiedyś był na to wszystko cały dzień. Teraz - kilka godzin.

2. Mówili, że dziecko śpi „jak dziecko”, czyli spokojnie i mocno? Zapomnieli dodać, że zazwyczaj. Oraz, że zasada ta dotyczy tylko niewielkiego procenta potomstwa. Pozostały procent (ten większy) śpi spokojnie ALE: w twoim łóżku, na twoich rękach, w chuście, w wózku podczas spaceru, w samochodzie, który jedzie. Najrzadziej natomiast śpi spokojnie nocą.

3. Sporym zaskoczeniem dla mnie było to, że niemowlę je nocą. Myślę, że gdzieś w poradnikach, czy podczas zajęć w szkole rodzenia ta informacja się pojawiła, ale została natychmiast wyparta. Chyba, że nie pojawiła się. Dlatego dodam ją do listy: mówili ci, że dziecko je co dwie, trzy godziny, ale czy powiedzieli, że szczególnie chętnie robi to nocą? Fakt, istnieje pewna grupa dzieci, które w zasadzie od samego początku życia po tej stronie brzucha przesypiają spokojnie kilka godzin z rzędu. Miałam taki egzemplarz. Drugi egzemplarz za to nadrobił zaległości w nocnym jedzeniu pierwszego.

rys. Magda Danajrys. Magda Danaj

4. Je, czy nie je, płacze, czy śpi spokojnie i cicho - na pewno nie powiedzieli, że od kiedy pojawi się na świecie, nie prześpisz spokojnie kamiennym snem całej nocy. Nie prześpisz. Będziesz sprawdzać, czy oddycha, czy ubranie i pościel suche i znowu, czy oddycha. No tak, można zainstalować w łóżeczku monitor oddechu. No to będziesz sprawdzać, czy monitor działa. Bo może nie działa? A jeśli kogoś kiedykolwiek obudził przeraźliwy dźwięk alarmu w monitorze, tym bardziej pożegna się ze spokojnym snem. Zastanawiam się, jak długo rodzicielski sen będzie „przerywany” i wychodzi na to, że długo. Dziś sprawdzam, czy dziecko oddycha, czy jest przykryte, czy nie zamarzło albo nie zgrzało się. A w przyszłości - czy już wróciło z imprezy, albo, czy nie postanowiło gdzieś bez uprzedzenia wyskoczyć w środku nocy...

5. Dzieci chorują, o tym nie trzeba nikogo uprzedzać. Ale czy mówili ci, że zazwyczaj dzieci zaczynają chorować nocą, oraz, że nocą chorują najbardziej? Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że szczególnie rotawirusy lubią się ujawniać koło północy.

6. Skoro już mowa o rotawirusach, czy uprzedzili cię, że kiedy staniesz się rodzicem, bardzo mało rzeczy będzie wprawiać cię w zakłopotanie? Rozmowa o fizjologii, a szczególnie o jej „ciemnej” stronie, nagle przestanie wymagać dyskrecji. Jeśli kiedyś słowo „stolec” wypowiadane szeptem było powodem zażenowania, to od kiedy pojawią się dzieci będziesz rzucać „kupami”, „kupskami” i „kupsztalami” na prawo i lewo niejednokrotnie zapewne z pewnego rodzaju dumą. Do kwestii wymiotów w miejscach publicznych podejdziesz z godnością i spokojem, a goła pupa (dziecka), czy naga pierś (twoja) stanie się naturalnym elementem krajobrazu (o przestrzeniach publicznych nie wspominając).

7. Zapewne powiedzieli ci, ze życie seksualne po urodzeniu dziecka się zmieni. Czy na pewno wiesz, co mieli na myśli? Docenisz szybkie numerki (lepiej szybki, niż żaden), zapomnisz o grze wstępnej (nie ma na nią czasu) odnajdziesz alternatywne do sypialni (o ile dziecko śpi z wami w sypialni) miejsca. Pogodzisz się z tym, że nie możesz go uprawiać wtedy, kiedy najbardziej masz ochotę (na przykład o poranku), a możesz wtedy, kiedy dziecko śpi.

8. Mówili ci, że kiedy będziesz miała dzieci, nigdy już nie będziesz sama? Mieli rację. Ale czy wspomnieli, że dotyczy to także bycia w toalecie? Niestety, zazwyczaj w toalecie też nie będziesz sama. A nawet, jeśli będziesz, to przestaniesz zamykać do niej drzwi.

9. I na koniec, na pewno powiedzieli ci, jaką wielką radość da ci wypowiedziane przez dziecko, po raz pierwszy, świadomie, słowo „mama”. A czy wspomnieli, że po tym pierwszym razie słowo „mama” opuści twoją listę najbardziej oczekiwanych słów? Od tej pory będziesz je słyszeć średnio co minutę i zatęsknisz za czasami, kiedy twoje dziecko nie potrafiło nazwać cię mamą.

Żeby powyższy tekst nie podziałał jak najlepszy środek antykoncepcyjny, powiem wam, że mimo wszystko warto zostać rodzicem. Naprawdę warto. A dlaczego - o tym następnym razem.

Więcej o: