"Ponoć był pijakiem i łajdakiem" - dlaczego Robin Williams nie miał prawa być smutny

Kochany przez miliony komik walczył z depresją i nałogami od lat, nawet dekad. Jak człowiek postrzegany jako wesoły, mający "wszystko? mógł się zabić?

"Jak to możliwe? Taki wesoły człowiek”. "Jak on mógł? Przecież miał wszystko” - takie zdania latały wokół mnie dziś rano w warzywniaku. Chyba wszyscy klienci i ekspedientki rozmawiali o newsie dnia: aktor Robin Williams nie żyje. Został znaleziony martwy w swoim domu w Kalifornii. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie samobójstwo. Walczył z depresją i nałogami, próbował jednak żyć w trzeźwości. Ponoć. Nie wiemy jak było. Wszystko, co przeczytamy na ten temat, będzie oficjalnym komunikatem rodziny albo brudami wywlekanymi przez żądnych sensacji pismaków. A przede wszystkim, nie ma to już żadnego znaczenia. Tak, zmarł wielki aktor, którego kochały miliony. Zmarł też człowiek, który nie radził sobie z własnym życiem, myślami, uczuciami, problemami, nałogami.

- Ponoć był pijakiem i łajdakiem
- Czyli robił wszystko, co chciał, i jeszcze mu było źle

Ta wymiana zdań zasłyszana we wspomnianym warzywniaku dziś rano zmroziła mnie. Czy ludzie odnoszący sukcesy nie mają prawa mieć depresji? Nie mają prawa być nieszczęśliwi? No jak? Ma taki ktoś wszystko, tyle pieniędzy, sławę, uwielbienie tłumów, jak śmie być smutny? Albo nawet nie ma tej sławy, ale ma pieniądze, jest odnoszącym sukcesy biznesmenem, wziętym specjalistą, piękną kobietą. No i czego jeszcze chce? Wstyd, tak się smucić, jak ma się wszystko, to naprawdę trzeba być rozpieszczonym. Nie mieć prawdziwych problemów.

Brak przyzwolenia na smutek jest powszechny. Pięknie i mądrze napisała o tym Małgorzata Halber w felietonie "O cierpieniu". O tym, jak zagmatwaną chorobą jest depresja opowiada też rysowany przez nią Bohater. Tak, słusznie się domyślacie, "ta dziewczyna z 5-10-15 i Vivy" też zmaga się z depresją. Choć jest ładna, pracowała w telewizji i "ma przecież wszystko".

Facebook.com/bohater1 (M. Halber)Facebook.com/bohater1 (M. Halber)

Brak zrozumienia dla tego, jak straszną, niszczącą i nielogiczną chorobą jest depresja, jest powszechny. Pamiętacie słynny hamak Marii Peszek i reakcję wielu komentatorów, którzy zmieszali ją z błotem? Bo jakim prawem ona śmie, to żadna depresja tylko fanaberie rozhisteryzowanej panienki, której chyba za dobrze jest w życiu. Depresja w hamaku na ciepłej wyspie? Haha, dobry żart. Bezczelna, wzięłaby się do prawdziwej roboty, a nie wylegiwała i jeszcze szukała dziury w całym. Justyna Kowalczyk w przejmującym wywiadzie mówi o depresji - podobnie. O niej nawet przy ogromnej dozie złej woli nie można powiedzieć, że jest rozhisteryzowaną gwiazdeczką, ale też nie brakowało w internecie komentarzy typu "popracowałaby za 1600, to by zobaczyła, co to jest depresja”.

Depresja nie jest logiczna, nie spotyka ludzi, którym "obiektywnie" jest źle. To normalne, że obawiamy się czegoś, co jest niezrozumiałe i ciężkie do objęcia umysłem. To normalne, że trudno nam uwierzyć - "Jak to? Taki wesoły człowiek, dusza towarzystwa?” "Taka ładna dziewczyna”. Ale podważanie, kwestionowanie prawdziwości cierpienia jest okrutne. Ludzie często nie pozwalają innym na słabość, na bycie smutnym. A wrażliwcy, melancholijni, refleksyjni dziesiątki razy słyszą "no, uśmiechnij się!". Ale dlaczego? Świat jest okrutny, a ludzie źli, dlaczego się uśmiechać? Bo reklama pokazuje pięknych, gładkich i uśmiechniętych ludzi i do takiego wizerunku musimy aspirować? Bo propaganda sukcesu każe być zwycięzcą? A co możemy usłyszeć, gdy nieśmiało przyznamy się, że sobie nie radzimy? "Weź się w garść”, "Przestań się mazgaić”, "Och, wiesz, inni mają zdecydowanie gorzej”, "Masz wszystko, jak w ogóle możesz tak mówić?” - wypowiadane zapewne w dobrej wierze, ale człowieka zmagającego się z problemem wpędzające w jeszcze większe poczucie winy i porażki, bo nie dość, że czuje się, jak czuje, to jeszcze słyszy, że nie może się tak czuć.

Cztery lata temu w wywiadzie o depresji i uzależnieniach Robin Williams na pytanie czy jest szczęśliwy odpowiedział: "Chyba tak. A przede wszystkim nie boję się być nieszczęśliwy. Smutek też jest OK. Gdy to zrozumiesz, wszystko będzie prostsze”.

Pozwólmy sobie na słabość i smutek. Pozwólmy innym na słabość i smutek.

Więcej o: