Osiem bajkowych przyjaciółek dla twojej córki

Nusia, Baśka, Zuza, Dorotka, Ela, Lotta, Ziuzia i ta przemądrzała mała w czerwonym bereciku - z okazji Dnia Postaci z Bajek, dziś na Fochu robimy miejsce dla nieletnich, ale jakże charakternych, dziewczęcych gwiazd.

Jak tylko dowiedziałam się, że mogą napisać tekst z okazji Dnia Postaci z Bajek, od razu zaczęłam knuć w głowie prywatny przegląd ulubionych przedstawicielek płci żeńskiej z książek i kreskówek. Po krótkiej, acz krwawej walce wewnętrznej uznałam, że zostanę przy literaturze, bo każda okazja do pogadania o książkach jest dobra. A jak już zaczęłam pisać, to doszłam do wniosku, że co będę truła o postaciach dobrze znanych i kochanych. Może lepiej przyjrzyjmy się nowym bohaterkom?

Bo prawda jest taka, że one się zmieniają. Przez wiele dekad ulubioną postacią dziewczęcą była księżniczka. Aktualnie nie jest to już takie oczywiste, co możemy stwierdzić chociażby obserwując decyzje wydawców książek dziecięcych w ostatnich dziecięciu latach - zarówno jeśli chodzi o wprowadzanie zupełnie nowych bohaterek, jak i wznowienia przygód tych starszych. Dlatego dziś poznamy kilka małych kobietek - postaci z książek zupełnie nowych lub nieco odświeżonych.

CZERWNONY KAPTUREK
z książki „Mam prawo i nie zawaham się go użyć” Joanny Olech i Edgara Bąka

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Na pierwszy ogień niech pójdzie ta dobrze znana wszystkim mała dziewczynka, która w proponowanym przeze mnie wydaniu jest niezłą zadziorą. Uparta, odważna, waleczna i - musimy sobie to powiedzieć - trochę przemądrzała. Ale taka właśnie być musi ponieważ książka powstała po to, żeby uświadomić dzieciom ich prawa. I tak rozdział po rozdziale Czerwony Kapturek przeprowadza swoich czytelników przez różne nieprzyjemne sytuacje, w których mierzy się z tematem godności dzieci, prawa do intymności, edukacji, równego traktowania.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Zawsze trochę boję się książek pisanych pod konkretny temat, ale te opowiadania są pomysłowe, dowcipne i ciekawie zilustrowane przy pomocy prostych grafik. Co do samej bohaterki, to nie dość, że edukuje czytelników w kwestii Praw Dziecka, to jeszcze pokazuje jak sobie radzić z... niedobrymi dorosłymi.

ZIUZIA
„Ziuzia” Malina Prześluga, ilustracje Robert Romanowicz

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Każda dziewczynka pokocha Ziuzię od pierwszego wejrzenia. Jeśli nie z powodu jej przygód, to podczas oglądania ilustracji. Robert Romanowicz tak pokazał dziewczęcy świat i samą jego bohaterkę, jakby co najmniej osobiście miał okazję być małą dziewczynką. A jednocześnie nie użył ani kropelki pastelowych różowości i błękitów. No dobrze, może użył, ale „przybrudził” je innymi barwami.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Ziuzia to zbiór opowiadań z codziennego życia kilkulatki, która miewa swoje humory, nastroje, sprawy, tajemnice, sny, natręctwa. Czyli z życia KAŻDEJ małej dziewczyny. I właśnie dzięki temu małym dziewczynom ta książka tak bardzo się podoba. Zresztą podoba się też dużym dziewczynom i chłopakom, o czym świadczy tytuł Książki Roku 2013 przyznany jej przez polską sekcję IBBY.

NUSIA
Szwedzka seria napisana i narysowana przez Piję Lindenbaum

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Gdyby moja córka - a właściwie moje dzieci - nie uwielbiały Nuśki, zbierałabym ją dla własnej przyjemności. Gdybym ja tego nie robiła, Nusia pewnie znalazłaby się w bibliotece mojej siostry. Świat Nusi to rzeczywistość z perspektywy dziecka - wszystko jest duże, skróty perspektywiczne wariują, małe drobinki widać naprawdę z bliska (zwłaszcza sierść, kurze i plamy), a sprawy biegną zawsze dwutorowo, w świecie realnym i tym z wyobraźni, ale nie oddziela ich żadna granica.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Rozterki dziewczynki są takie, jak u większości dzieci - nie ma się z kim bawić, jest przerażona, bo coś zbroiła, to znowu chce mieć rodzeństwo, albo gubi się na przedszkolnej wycieczce. Tyle że rozwiązania tych spraw nigdy nie są takie, jakie wymyśliłby dorosły. No i wszędzie pętają się te rozwydrzone zwierzaki! Nuśka wniesie do waszej biblioteki abstrakcyjny, nieoczywisty humor i świetne ilustracje. Ta dziewczyna to sto procent dziecka w dziecku.

BAŚKA
Polska seria książek o Basi napisana przez Zofię Stanecką, zilustrowana przez Mariannę Oklejak

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Długo się zastanawiałam, czy dawać w tym zestawieniu Basię. Wprawdzie jest to postać bajkowa, a książki z jej udziałem zawsze mają jakiś mniej lub bardziej widoczny morał - najczęściej przeznaczony dla rodziców. Ale jednocześnie Basia jest prawdziwą realistką. Interesuje ją wszystko, co dzieje się tu i teraz, w jej rodzinie, najbliższym otoczeniu, przedszkolu, codziennym życiu.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Raczej nie przenosi się do świata wyobraźni, za to fajnie przeprowadza swoje czytelniczki przez prawdziwe życiowe wyboje - dlaczego nie wolno jeść zbyt wielu słodyczy, co zrobić kiedy ma się alergię na ukochane zwierze, czemu nie można wykupić wszystkiego w sklepie, czy urodziny zawsze muszą odbywać się na placu zabaw. Jak widzicie mała, rezolutna i bardzo naturalna Basia mierzy się dokładnie z tymi samymi małymi-wielkimi sprawami, co nasz prawdziwe dzieci. Pewnie dlatego tak ją lubią.

ZUZA
Francuska seria autorstwa duetu Thierry Lenain i Delphine Durand

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Jeśli chcecie, żeby Zuza zaprzyjaźniła się z waszym potomstwem, to od razu uprzedzam, że książki z jej udziałem są często recenzowane jako publikacje uświadamiające. Ja w nich nic specjalnie uświadamiającego nie widzę. Ot, Zuza i jej przyjaciel Max interesują się tematami pocałunków, ciąży, różnic między chłopcami i dziewczynkami - sprawami, o które w pewnym momencie pyta każde dziecko.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Zgodnie z obowiązującym trendem możemy traktować to jako tematy uświadamiające, ale każdy rodzic wie, że pytania dotyczące podobnych kwestii to jedne z miliona, na które musimy odpowiadać każdego tygodnia. Przy czym przyznaję, że Zuza w swej ciekawości jest dość bezkompromisowa. Ale przecież nie każde dziecko jest nieśmiałe i eteryczne, więc też nie każda dziewczynka z bajki musi być od razu bladolicym aniołkiem.

DOROTKA
Polski komiks „Łauma” Karol KaeRel Kalinowski

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Dorotka to całkiem inna bajka. Po pierwsze jest dzieckiem komiksu i ludowych wierzeń, a po drugie lepiej żeby zaprzyjaźniała się z trochę większymi dziewczynkami. Wprawdzie moja mama przeczytała komiks mojej 5,5 letniej córce - jak twierdzi przypadkiem (!), tak jakoś ilustracje ją wciągnęły - i nic się nie stało. Ale uprzedzam, że znajdziecie tu dość makabryczny dla rodzicielskiej wrażliwości motyw z babcią, która popełniła samobójstwo.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Mimo to radziłabym nie histeryzować, tylko przeczytać - choćby sobie, na początek - żeby nie przegapić jednej z ciekawszych, polskich bohaterek ostatnich lat. Dorotka to jedno z tych dzieci, które chłoną sobą cały otaczający świat - ten prawdziwy i ten nieudowodniony. Mały wrażliwiec, który część wydarzeń tworzy w swojej głowie i znajduje magię we wszystkim, co go otacza. Do tego świetnie nawiązuje kontakt z przyrodą.

ELA
Szwedzka bohaterka serii książeczkę Catariny Kruusval

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Elę dodałam specjalnie, ponieważ rośnie razem ze swoimi czytelnikami. Znajdziemy ją w książeczkach kartonowych dla maluchów, potem jest parę części dla kilkulatków, aż do - w naszym domu kultowej - „Jabłonki Eli” którą można podsunąć dziecku jako pierwszą książkę do samodzielnego czytania.

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Wielką zaletą są tu ilustracje, spokojne i przyjazne, ale jednocześnie nie nazbyt uproszczone. Ela przypomina nam - zaważyłam, że jest to charakterystyczne dla wielu szwedzkich postaci z literatury - że dzieciom nie trzeba wymyślać zajęć czy organizować każdej chwili. Dla dziecka największą przygodą i ważnym wydarzeniem jest popołudnie spędzone na gałęzi w ogrodzie. Jeśli oczywiście będzie miało na to czas.

LOTTA
Nowe wydanie „Lotta. Trzy opowiadania” Astrid Lindgren, Ilon Wikland

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Oj, no wiem, że znacie, że dawno już napisana i że sama Lotta to żadna nowość. Ale czy czytaliście wydanie sprzed kilku miesięcy, które tu proponuję? Bo to wydanie właśnie robi dużą różnicę w przypadku młodszych dzieci. Na przykład moja córka, która dość szybko traci cierpliwość przy lekturze Astrid Lindgren, zachwyciła się Lottą tak bardzo, że pierwszego wieczora musiałam przeczytać jej książkę dwa razy. A zaznaczam, że nie trwało to pół godziny. Przypuszczam, że jej fascynację wywołały właśnie te niesłychanie pięknie ilustracje (materiałowy grzbiet z kolei przemówił do mnie, nic nie poradzę, uwielbiam).

fot. Ania Okafot. Ania Oka

Lotta jest dziewczynką niezwykle samodzielną, nieco buńczuczną, pomysłową i upartą. Jednak co najważniejsze, jej rozterki mogą być spokojnie rozterkami dzisiejszego dziecka - opowiadania z tej książki nie zestarzały się, więc nie musimy co chwilę przerywać czytania i tłumaczyć, że „kiedyś to było tak...”.

To tyle na dziś, jeśli chodzi o postacie pętające się po naszych regałach z książkami. Jeżeli macie swoje typy - piszcie. Dobrych przyjaciółek nigdy za wiele. Ściskam.

Więcej o: