Co zrobisz, jeśli ktoś załomocze kolbą w twoje drzwi i powie - zdrastwujtie?

Naczytawszy się o tym, jak europejscy włodarze wyrażają głębokie zaniepokojenie oraz zajmują stanowisko, podczas gdy Putin zajmuje Ukrainę, pochylam głowę nad znacznie bardziej prozaiczną kwestią. Czy jestem przygotowana na wojnę?

„Przyszli podpalić dom sąsiada” przekonywał Adam Michnik w artykule skupiającym uwagę między innymi na tym, że cena polityki tchórzliwych ustępstw wobec Putina będzie wyższa niż tylko zagrabienie Ukrainy. O tym, że wojna przenieść się może na terytorium Polski, pisała też Anne Applebaum. Dość przypomnieć sugestywny tytuł: „Czy przygotowania do wojny to histeria? A może ich brak jest naiwnością?”. Wspominam to w momencie zawieszenia broni. Pozornego spokoju, a w istocie ciszy przed burzą (żeby nie napisać wprost, GRADobiciem). Mogę po raz kolejny w towarzystwie przyjaciół oddać się akademickim dyskusjom, jaki będzie kolejny krok Putina. Mogę też wybrać inną "zabawę" i zacząć pisać, odhaczać i dopisywać kolejne punkty na liście zatytułowanej: Wojna 2014 - jak się do niej przygotować. Wybieram próbę racjonalizacji nieracjonalnej sytuacji. Z pozornie przymrużonym okiem. Zacznijmy, jak na grę przystało, od najłatwiejszego poziomu. Na rozgrzewkę.

Moda. Tę jakże ważką kwestię zostawię modowym periodykom. Mając nieustająco w pamięci artykuł o modnych rewolucjonistkach na Majdanie, w spokoju czekam na kolejne publikacje. Jak się wystylizować, aby w okopach być szykownie bezpiecznym? Może warto by pomyśleć o kuloodpornych narzutkach w kolorze subtelnego khaki albo z rysunkiem w kolorze murów czy betonowych ścian, tak aby w każdej chwili móc wtopić się w tło? I choć po głowie krążą mi jeszcze myśli o hełmach w kształcie fryzur pin up girls - bastuję. Jestem więcej niż pewna, że fantazja niektórych redaktorów mnie zaskoczy.

Uroda. Broń obosieczna. Przy założeniu, że goście (przybywający w pokoju) nie są w nastroju sprzyjającym flirtom, z pewnością nie zaszkodzi. O kosmetykach niedrogich, wytwarzanych w domu, pisałam wcześniej, podobnie jak i moja redakcyjna koleżanka Marta Lewin. Można wyglądać estetycznie, nawet przy budżecie, który wydatków na takie fanaberie nie przewiduje. Jednak przy założeniu, że najeźdźcom nieco ckni się do ich kobiet, dbanie o urodę, przypomina igranie z ogniem. Reasumując: rzecz do przedyskutowania. Chętnie poznam wasze zdanie.

Sztuka konwersacji. Im więcej znasz języków, tym lepiej. Żadne odkrycie. Jako że jestem urodzona w erze (połowa lat siedemdziesiątych), kiedy język rosyjski (jakże słusznie) uważany był za język niezbędny, ten punkt ze spokojem odhaczam. Innym polecam korepetycje, może samouczek? Nie masz talentu do języków? To przynajmniej przypomnij sobie wszystkie rusycyzmy, jakie znasz i namiętnie ich używaj. Pytaj - ach czemu, czemu. Żadne tam patriotyczne - "dlaczego". Z czasem naturalnie przejdziesz na paciemu.

Poznaj wroga. Kulturalnie i nieco zakulisowo - czytając literaturę, słuchając ichniejszej muzyki, poznając potęgę i słabości. Jeśli czytanie w oryginale nie wchodzi w grę, sięgnij po tłumaczenia. Ewentualnie poznaj historie tych, którzy z nimi nawet jeśli nie wygrali, to przynajmniej przeżyli ich wizytę. Uwaga, banał - historia lubi się powtarzać, nie żyjemy w tak wyjątkowych czasach, jak lubimy sobie wyobrażać. Czytanie nie wchodzi w grę? OK, kinematografia też ma spore zasoby. Odnoszę zresztą wrażenie, że w telewizji filmów o wojnie jest jakby więcej. Może jednak tylko tak mi się wydaje.

Lista zakupów. Apteczka, leki, środki opatrunkowe, źródło prądu (baterie albo mały akumulator), niezbędne narzędzia, woda butelkowana, paliwo, zapas niepsującej się żywności. Aby szefowej było miło dopiszę, że warto oczywiście pamiętać o ciasteczkach Oreo. Wybaczcie prywatę.

Zdrowie. To dobry pretekst, by wykonać badania kontrolne i sprawdzić na przykład stan zębów. Tak, również widziałam jak Tom Hanks na wyspie leczył sobie ząb łyżwą, wciąż mam jednak wątpliwości, czy jestem w stanie (i czy chcę) powtórzyć jego wyczyn.

Waluta. To jest kwestia, przez którą poróżniłam się z przyjaciółmi podczas tworzenia listy na czas apokalipsy. Bo choć zgodni jesteśmy w tym, że papierowe pieniądze nie są najtrwalszą z walut, to poza tym zgodny między nami nie było. Spór dotyczył tego, czy lepiej przelać oszczędności do banków poza potencjalną strefą konfliktu, czy może zainwestować w to, co nie traci wartości nigdy - złoto. Jak i gdzie je potem przechowywać? A może dolary? Pewne jest to, że ten punkt ani nie został odhaczony, ani dość omówiony. Jakie są wasze pomysły na zabezpieczenie swoich oszczędności?

Papiery. Mapa ewakuacji, mapa miejsc, w których można się schronić, mapa okolic. Plus pomysł na kontaktowanie się z resztą rodziny, na wypadek gdybyście byli rozdzieleni. Dokumenty potwierdzające wszystkie istotne informacje, Tak, również to, że w pierwszej linii jesteście kuzynami cara. Paszport, akty własności, etc.

Praca. Tutaj też nie było łatwo. Wyobraź sobie, że musisz zacząć zarabiać w sposób odmienny od dotychczasowego. Czy potrafisz coś wytwarzać? Prawdziwego. Nie mam na myśli kolejnej tabelki w Excelu ani ujmującego hasła reklamowego. Mówiąc wprost - czy masz jakiś fach w ręku, który zapewni ci przeżycie?

O czymś zapomniałam? Z pewnością. Liczę na wasze podpowiedzi. Tylko nie piszcie mi, że histeryzuję. W głowie wybrzmiewa mi po prostu pewna maksyma: Si vis pacem, para bellum.

Jako żywo. Przybyli. W pokoju.Jako żywo. Przybyli. W pokoju. (fot. mat. prasowe)

Więcej o: